Teoria rzeczy według Piotra Kulpy.

Dzięki współpracy z Okiem na horror i wydawnictwem Okolica strachu miałam przyjemność znów sięgnąć po polską grozę. Byłam bardzo ciekawa, jak wypadnie moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Kulpy. Zrobiłam więc mały research i okazało się, że o samym autorze, poza strzępami wywiadów, kilkoma wzmiankami o książkach i profilem na popularnym portalu społecznościowym, niewiele można znaleźć. Dostrzegłam także, że tak samo jak w przypadku Stefana Dardy, zaczynam nieśmiało, od opowiadań, a konkretnie od Teorii rzeczy, bardziej lub mniej świadomie pomijając najpopularniejsze książki tych autorów. Jednak, jeśli wierzyć opiniom i przyjąć, że powieści są lepsze, to może w ten sposób zrobiłam sobie dobry wstęp nie zrażając się przy okazji do ich twórczości.

Na początek, chociaż podobno nie powinno się tego robić, oceniamy okładkę. Biorąc książkę do ręki nie da się uniknąć, choćby pobieżnego spojrzenia. Układ elementów i font są jednolite dla serii książek wydawnictwa. Całość jest prosta, ale czytelna i doskonale współgra z ilustracją Petera Stanimirova, która poza ukazaniem postaci Charona, z jednego z opowiadań, doskonale odzwierciedla tajemniczy klimat, kryjący się w każdej z opisanych historii. Przy okazji polecam zapoznać się z innymi pracami bułgarskiego ilustratora, tworzącego w tonie grozy i poruszającego „kingowskie” tematy.

Z krótkiej notki na tylnej części okładki dowiedziałam się, że Kulpa oprócz powieści i opowiadań pisze także piosenki oraz scenariusze sztuk. Zatem bez zaskoczenia, oprócz dziewięciu opowiadań, w zbiorze znajdujemy tekst sztuki teatralnej. Rzadko mam okazję czytać tego typu teksty, a z tak klimatycznymi i pokręconymi, w których klub fitness nazywa się „Golgotą”, spotykam się po raz pierwszy.

Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie trzy spośród opowiadań. Pierwszym z nich jest Bismarck, który swoją premierę miał w magazynie Okolica strachu. Jego forma, krótkie urywane zdania, niedopowiedzenia, równoważniki zdań, przykuwa uwagę, przywiązuje do siebie czytelnika sprawiając, że zaczyna wręcz myśleć takimi oszczędnymi „urywnikami”. W dodatku pojawia się w nim piękna samoświadomość tego faktu, to Nieprecyzyjne, niemądre, nieuchwytne. Samo w sobie nic niewarte. Tak jak to zdanie. Które nawet nie jest zdaniem. Podążając za tokiem myślenia bohatera odkrywamy studium obsesji. Zarówno powierzchownej, na punkcie przedmiotu, jak i tej, która się za nią kryje. Obsesyjnego pragnienia zmian, przywrócenia swojego życia na właściwe tory i jednoczesna świadomość, że to niemożliwe.

Drugim jest Poezja. Została dołączona do zbioru praktycznie w ostatniej chwili. Na początku nie przyszła mi do głowy żadna interpretacja. Traktowałam tą opowieść dosłownie. Ot dwie osoby wysłuchały jakiegoś szczególnego rodzaju poezji i mają do niej różny, dość skrajny stosunek. Kiedy skończyłam czytać poczułam, że musi być w tym coś więcej, a chwilę potem uświadomiłam sobie, że tekst ten jest doskonałym komentarzem do aktualnej sytuacji w Europie. I przyznam, że ta myśl poruszyła mnie bardziej niż sama lektura.

A czy zastanawialiście się kiedyś „jakże będzie nie być?”

Po lekturze Sleep 30 na pewno zaczniecie. Uwielbiam ten tekst i jednocześnie go nienawidzę. Trafnie i boleśnie opisuje zło, skłania do najbardziej niewygodnych i wręcz paranoicznych przemyśleń dotyczących ludzkiego życia, a konkretnie jego kresu.

Na uwagę zasługuje także Czarny las, który czyta się szybko i mimo tematyki dość przyjemnie. Pojawia się tu też pięknie wykorzystany motyw bratka. Jednak wprawny czytelnik już na samym początku odgadnie zamysł autora co do zakończenia.

Podsumowując w każdym z opowiadań dostajemy wskazówki, sugestie oraz miejsce na własne przemyślenia i interpretacje i to mi się w tym zbiorze podoba najbardziej. Jeśli chcecie dostać próbkę twórczości Piotra Kulpy, aby przekonać się czy polubicie opowiadane przez niego historie, ta książka sprawdzi się idealnie. I chociaż nie mogę porównać jej do innych dzieł tego autora, to spotkanie wspominać będę z przyjemnością i delikatną gęsią skórką przy czytaniu wierszy, czy włączaniu opcji drzemki gdy zadzwoni budzik, a także bez obaw sięgnę choćby po zachwalanego Pana na Wisiołach, ponieważ rodzima groza ma się bardzo dobrze i już konkuruje na mojej półce z zagranicznymi pozycjami.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patrycja Smaga Contributor
Redaktor Działu Grozy/Grafik w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patrycja Smaga – Z zawodu grafik, chociaż ani artystką ani projektantem się nie czuje. Posiada aspiracje na ilustratora. Typ osobowości: introwertyk, domator, typ wieczorny, czyli sowa. Inne przypadłości to książkoholizm, serialoholizm, a ostatnio kinomania. Znaki szczególne: duże okulary, nieobecny wzrok, książka w torebce lub w zasięgu ręki.
follow me

Jedno przemyślenie nt. „Teoria rzeczy według Piotra Kulpy.

Dodaj komentarz