Sylwetki zapomnianych pisarzy

Mogę tylko przypuszczać, że kiedy Horacy przed naszą erą zapisywał w Pieśniach swoją słynną frazę non omnis morariar, miał na myśli wyobrażenie, że jego poezja nie tylko będzie znana potomnym, ale z upodobaniem będzie często recytowana. Takie mniej lub bardziej uświadamiane marzenie mają także współcześni pisarze, którzy osiągnąwszy popularność, w sensie masowej sprzedaży książek, przekładającej się na powszechne czytelnictwo, po śmierci nadal chcieliby pozostać zauważani przez następujące po sobie kolejne pokolenia. Spośród wielu czynników, które decydują o przejściu z upowszechnianego kulturowego obszaru dziedzictwa narodowego do bibliotecznego lamusa, najczęstszym jest znikome zainteresowanie młodych czytelników i zwykłe zapomnienie, ale dołączyć do nich należy także brak instytucjonalnego pielęgnowania w tzw. zbiorowej pamięci sylwetek zmarłych poetów, prozaików i dramatopisarzy. Przypomnieniu wybranych, związanych z krakowskim środowiskiem literackim, służy niniejszy cykl artykułów.

 

O Julianie Kawalcu na październikowy jubileusz setnych urodzin i w drugą rocznicę śmierci

 

14614312_1187968717916747_673199871_o

Julian Kawalec uznawany jest przez krytykę literacką za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli nurtu chłopskiego w powojennej literaturze polskiej, ale jakoś tak się utarło, zapewne z powodu nieznajomości jego biografii, że w powszechnym odbiorze uważany jest za reprezentanta powojennego pokolenia, które sławę zawdzięcza w takim samym stopniu talentowi i ogromowi pracy twórczej, jak i awansowi społecznemu czyli sprzyjającym warunkom do rozwoju intelektualnego osób pochodzących ze środowisk wiejskich. I jest to mylny, bardzo krzywdzący stereotyp, gdyż pisarz jeszcze przed II wojną światową, w 1935 roku, rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W czasie studiów pracował na swoje utrzymanie, udzielając korepetycji z języka łacińskiego i niemieckiego. Wcześniej, dzięki wielkiemu poświęceniu rodziców i tzw. świadectwu ubóstwa, które uprawniało do zniżek w opłatach za naukę, ukończył naukę w ośmioklasowym Gimnazjum Humanistycznym w Sandomierzu. Choć wyszedł z domu jako dzieciak dziesięcioletni, a w czasie studiów miejska atmosfera Krakowa i Nowej Huty wciągnęła go niepomiernie, to jednak w głębi serca pozostał wierny wiejskim tradycjom i nie obcy był mu los polskiego chłopa. Dał temu wyraz w 2002 r. w wywiadzie udzielonym Stanisławowi Dziedzicowi1, gdy stwierdził, że: Jakość mojego życia została jakoś ukształtowana przez ten drewniany próg chałupy, przez to moje życie w chałupie pod strzechą.
Zawsze był dumny z tego, że pochodził z rodziny małorolnych chłopów – był synem Józefa i Stanisławy z domu Bobek. W twórczości wielokrotnie dawał wyraz swojemu przywiązaniu do ziemi i wsi polskiej; urodzony we wsi Wrzawy niedaleko Sandomierza 11 października 1916 r., dzięki mądrości ojca już w dzieciństwie doświadczył tego wszystkiego, co potem stanowiło o walorach chłopskiego etosu w jego powieściach i opowiadaniach. W wieku 95 lat w czasie rozmowy z redaktorem Leszkiem Konarskim, opublikowanej jako wywiad2 podkreślił: od dziecka wychowywany byłem w kulcie pracy na roli, która dawała chleb. Ten chleb był dla mnie zawsze symbolem chłopskiego trudu i mojej miłości do matki Ziemi. (…) Ojciec bardziej się cieszył dojrzewającym zbożem lub snopkami przywiezionymi do stodoły niż zyskami z jego sprzedaży. Pokazywanie tego chłopskiego trudu dzisiejszej młodzieży jest konieczne ze względów wychowawczych. Praca na roli była nabożeństwem. Wtedy mówiło się, że ziemia rodzi, teraz natomiast produkuje. Chłop stał się producentem.
Mimo, że wojna zmusiła go do przerwania studiów – w czasie okupacji w rodzinnych stronach współpracował z ruchem oporu, organizował tajne nauczanie – ukończył je i w 1946 roku rozpoczął pracę dziennikarską w prasie krakowskiej, a następnie w Polskim Radiu. Jako dziennikarz i reporter pracował w zespole redakcyjnym „Echa Krakowa” (1946-49), „Gazety Krakowskiej” (1949-51), Polskiego Radia (1951-56), „Wieści”(1957-68) i „Chłopskiej Drogi” (1968-76).
Jednak pasja pisarska szybko dała o sobie znać, bo już w 1948 r. debiutował opowiadaniem Śmierć Baśki, zamieszczonym w „Echu Krakowa”. Systematyczną pracę literacką rozpoczął w 1957 r. tomikiem opowiadań Ścieżki wśród ulic, a w 1962 r ukoronował ją powieścią Ziemi przypisany, która przyniosła mu światowy rozgłos. Julian Kawalec jest autorem ponad 30 książek przetłumaczonych na 25 języków. Najwięcej tłumaczeń miały powieści: Ziemi przypisany, W słońcu, Tańczący jastrząb, Wezwanie, Przepłyniesz rzekę, Szara aureola. Ponad stutysięczne nakłady powieści Ziemi przypisany i Tańczący jastrząb w latach 60. i 70. XX w. świadczą o tym, że proza Juliana Kawalca musiała wzbudzać zainteresowanie, a skoro trafiała do czytelników z różnych środowisk, tym bardziej musiała mieć jakieś „magnetyczne” właściwości. Oprócz wymienionych popularne w Polsce były także powieści: Ukraść brata, Marsz weselny, Oset. Na ich podstawie w latach 70. i 80. ubiegłego wieku powstały liczne filmy, w tym kontrowersyjny film Grzegorza Królikiewicza, sztuki teatralne i słuchowiska radiowe. Z tego okresu, jak pisze Tadeusz Skoczek3, pochodzi nachalna krytyka lansująca jednostronny wizerunek pisarza jako kronikarza awansu człowieka z prowincji, która po latach wyrządziła mu szkodę, bo zamiast przynieść pozytywny oddźwięk, przyczyniła się do zaszufladkowania autora jako prekursora nurtu wiejskiego w literaturze. Zresztą Julian Kawalec miał świadomość, że razem z nim i innymi pisarzami, takim jak Wiesław Myśliwski, Edward Redliński, Marian Pilot skończy się pewna epoka, co lapidarnie w rozmowie Leszkiem Konarskim4 wyraził, że nastąpi koniec pisarzy nurtu chłopskiego. Zabraknie świadków tamtych czasów, nie będzie też wsi. Wyschnie źródło, z którego czerpaliśmy tematy. Zmarł 30 września 2014 r. w Krakowie w wieku 98 lat. Faktycznie to trywialna prawda, że prawie sto lat temu, kiedy przyszedł na świat, ten wyglądał zupełnie inaczej, niż dzisiaj. Jednak z perspektywy życia pisarza, który uważał, że5: Twórcy nie powinni się w sposób wygodny izolować od jego6 problemów w intelektualnych wieżach z kości słoniowej, oznacza to zgodę na nieustanne uczestnictwo w dynamicznym rozwoju społeczeństw. Chociaż, jak sam wcześniej przyznał, miasta nigdy do końca nie oswoił i zbytnio się nie stał.
Natomiast w ciągu pięćdziesięciu lat twórczego życia nie ustawał w pracy nad tekstami prozatorskimi o różnorodnej problematyce, poszukując jednocześnie nowych form, 3 Tadeusz Skoczek, posłowie Samotnik ziemi przypisany, w: Julian Kawalec, Powrót z nieba i inne utwory, Wydawca: STA-L, Kraków 2008 4 w Tygodniku Przegląd, wywiad: Koniec chłopskiej drogi – rozmowa z Julianem Kawalcem 5 Beata Salamon-Satała Wielka inwentaryzacja, Na straży źdźbła, Wydawca: Kreator, Kraków 1999, tak więc pod koniec ubiegłego wieku zaistniał jako poeta – wydał dwa tomy wierszy Kochany smutek (1992), Te dni moje (1994), a wcześniej jako dramaturg, gdyż napisał dwie sztuki: Akt oskarżenia (1965, ze współautorem R. Smożewskim) i Przyjdzie taki dzień (1964). Opublikował też reportaże i szkice Pochwała rąk (1969) oraz miniaturę prozatorską Dom (1996), która jest nostalgicznym powrotem do lat dzieciństwa. W powieści biograficznej W gąszczu bram zamieścił m.in. wspomnienia z okresu nauki w sandomierskim Gimnazjum.
Naczelne miejsce w dorobku pisarza zajmuje problematyka moralna związana z wydziedziczeniem współczesnego człowieka, próba zrozumienia jednostkowego losu na tle przemian dziejowych oraz ukazanie wzajemnych relacji tradycji i nowoczesności, włącznie z najgorszymi skutkami rozwoju cywilizacji, za jakie uważa wojnę i demoralizację wynikającą z bezgranicznej siły nabywczej pieniądza. Odważny w prezentowaniu humanistycznych poglądów, krytykuje i demaskuje nawet najbardziej zakamuflowaną rzeczywistość, jak choćby kolejne nierówności społeczne, gdy w powieści Ukraść brata (1982) dostrzega powstawanie nowej kasty partyjnych biurokratów.
Jednak jest to ciągle z definicji literatura piękna, a nie proza zanurzona w języku kolokwialnym i publicystycznych gatunkach. Podstawową cechą, wyróżniającą sposób narracji i gęstość snucia opowieści tego autora, jest swoista wewnętrzna struktura wzbogacona symboliką. A narracja, która nie jest ani linearna ani mityczna, posiada własny rozciągliwy czas, przeznaczony na dygresje i oryginalne refleksje. Natomiast pisząc w stylu marketingowym o artyzmie prozy Juliana Kawalca, musiałabym napisać, że faktycznie wyznaczył niedoścignione standardy współczesnego pisarstwa, w sposób samorzutny i bezpretensjonalny używając w powieściach i opowiadaniach zrytmizowanego i melodyjnego poetyckiego języka, dostrzegając przy tym niezwykłe możliwości drzemiące w mowie ojczystej. Ponieważ Julian Kawalec, tak jako prozaik, jak i liryk piszący wiersze, zawsze używał poetyckich metafor i czerpał bez ograniczeń z bogatej tradycji polskiej mowy, jeśli chodzi o środki stylistyczne i regionalne wyrażenia gwarowe. I choć formalnie wiersze zaczął publikować stosunkowo późno, to jak napisał Emil Biela7: Julian Kawalec zawsze był poetą (…) cały jego dorobek prozatorski ma szlachetne piętno liryczne. Istotnie, swoje pierwsze wiesze pisarz skomponował wczesnej młodości, jednak jak się przyznał do tego w jednym z wywiadów, nigdy o ich druk nie zabiegał. W świetle tych słów można orzec, że wydal trzy tomy poetyckie, gdyż Dom jako proza poetycka – zdaniem jednych, jawi się jako rozpisana na wersy poezja – zdaniem innych. Chociaż, jak zauważył w rozmowie z Beatą Salamon-Satałą8, inną droga dochodzi się do zapisania wiersza, inną prozy: Lubiłem zasiadać do pisania o piątej rano i codziennie pisać. Trwało to czasami rok, dwa – to zależy co pisałem. Napisanie wiersza zdaniem pisarza jest innym wysiłkiem, gdyż powstaje on w głowie na długo przed zapisaniem, najpierw musi dojrzeć, a potem być poddany próbie czasu, po której się usuwa pewne niedoskonałości.

 
W wielu wspomnieniach i opracowaniach, niezależnie od siebie, autorzy pisząc o samym pisarzu, podkreślają, że był człowiekiem prostym, szczerym, serdecznym, Miałam to wyjątkowe szczęście, że takiej rangi pisarza mogłam poznać jako początkująca poetka jeszcze w ubiegłym wieku i że mogłam z nim rozmawiać na nurtujące mnie literackie dylematy. Byłam pod wielkim wrażeniem, że światowa sława wcale go nie zmieniła, widocznie skromność i przyjacielskie nastawienie do otoczenia leżało w jego naturze. A 7 Julian Kawalec, Powrót z nieba i inne utwory, Wydawca: STA-L, Kraków 2008 Beata Salamon-Satała Wielka inwentaryzacja, Na straży źdźbła, Wydawca: Kreator, Kraków 1999,  przebywanie w gronie znanych i dopiero co poznawanych osób było tak samo ważne jak obcowanie z przyrodą. Często nawet za sprawą przyrody mocowanie się z samym sobą, jak to w interesujący sposób wytłumaczył w jednym z wywiadów9: bo ja lubię się zmagać. Idę sobie z Rabki na Turbacz, a jest to około 30 km. Ciężko, ale ileż wrażeń, jakie widoki… Z tych jego regularnych, często samotnych wędrówek powstały liczne utwory. I tak w 1999 r. wydana została poetycka książka napisana prozą Harfa Gorców, na okładce której Stanisław Franczak10 napisał, że zawarte w niej są przemyślenia z całego bogatego życia autora (..) a refleksje narratora dotyczą natury człowieka i jego relacji z przyrodą. W 2009 r. ukazał się wybór utworów związanych z Gorcami Czerwonym szlakiem na Turbacz, zawierający m.in. powieść Harfa Gorców. Te wędrówki po Gorcach były możliwe także z tego prostego powodu, że pisarz przez wiele lat mieszkał w Rabce-Zdroju – a nawet otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Rabki-Zdroju. Dlatego nie dziwi mnie wcale, że rodzina Juliana Kawalca, córka Ewa Kawalec i wnuk Piotr Latała wraz z przyjaciółmi z Rabki-Zdroju i Krakowa postanowili uczcić rocznicę setnych urodzin pisarza właśnie w Rabce-Zdroju. Uroczyste obchody dnia 1 października br. rozpoczęły się w Parku Zdrojowym, kiedy to burmistrz Rabki-Zdroju Ewa Przybyło nadała reprezentacyjnej alei imię Juliana Kawalca. Następnie odbył się rajd górski czerwonym szlakiem, poświęcony osobie pisarza, zorganizowany przez Rabczański Uniwersytet Trzeciego Wieku pod patronatem Urzędu Miejskiego w Rabce-Zdroju, którego finał zaplanowano w schronisku na Maciejowej. Na mecie rajdu przewidziano ognisko z poczęstunkiem, wspólne śpiewy oraz wspominanie autora i jego twórczości. I ja tam byłam…

 

Autor: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
Fotografie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta


1 w Mateczniku, wywiad: Lubię zarażać optymizmem

2 w Tygodniku Przegląd, wywiad: Koniec chłopskiej drogi – rozmowa z Julianem Kawalcem

3 Tadeusz Skoczek, posłowie Samotnik ziemi przypisany, w: Julian Kawalec, Powrót z nieba i inne utwory, Wydawca: STA-L, Kraków 2008

4 w Tygodniku Przegląd, wywiad: Koniec chłopskiej drogi – rozmowa z Julianem Kawalcem

5 Beata Salamon-Satała Wielka inwentaryzacja, Na straży źdźbła, Wydawca: Kreator, Kraków 1999

6 świata

7 Julian Kawalec, Powrót z nieba i inne utwory, Wydawca: STA-L, Kraków 2008

8 Beata Salamon-Satała Wielka inwentaryzacja, Na straży źdźbła, Wydawca: Kreator, Kraków 1999

9 Beata Salamon-Satała Wielka inwentaryzacja, Na straży źdźbła, Wydawca: Kreator, Kraków 1999

10 Julian Kawalec, Harfa Gorców, Wydawca: STKKA-L, Kraków 1999


Magdalena Węgrzynowicz-Plichta (Redaktor Działu Kultura) – poetka, mgr socjologii, pedagog, redaktor, wydawca; urodzona w 1959 r. w Warszawie, mieszka w Krakowie; od 1999 r. do chwili obecnej redaktor naczelny Wydawnictwa IDEA; od 2004 r. prowadzi Wydawnictwo SIGNO; redaktor kwartalnika literacko-kulturalnego LiryDram; w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie prowadziła „Warsztaty twórczego pisania”.

Autorka siedmiu tomów wierszy: „Doznania” (1998), „Anemony” (2003), ,,Łaptaki” (2005), „Kalkomanie” (2007), „Pokolenia” (2009), „Miraże” (2014), „Artefakty” (2015), w przygotowaniu „Safoniana” „Imponderabilia” i „Pieśni”. Utwory z ww. tom. poetyckich tłumaczone były na język angielski, niemiecki, rosyjski i rumuński; prezentowane m.in. przez Bożenę Adamek, Aleksandrę Batko, Annę Dymną, Beatę Malczewską, Ewę Stolcman, Agnieszkę Szymszajner i Bartłomieja Cabaja

 

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz