Jak wybrać książkę dla dziecka – rozmowa z Anną Jankowską

Dziś chcę przedstawić niezwykłą osobę łączącą bycie mamą, z pracą i spełnianiem się w swojej pasji, czyli Annę Jankowską, która jest nie tylko pedagogiem z wykształcenia i mamą w osobistym życiu, ale założycielem i twórcą Bloga Tylko dla mam i profilu na Facebooku Aktywne czytanie. Od 2005 roku pomaga rodzicom zrozumieć zachowania i świat dzieci, propagując mądrą literaturę dziecięcą.

Dorota Zdziech – Na początku zapytam tradycyjnie, jaką literaturę czyta Pani najchętniej?

Anna Jankowska – Uwielbiam czytać literaturę fachową. Dzięki temu mam szansę być na bieżąco z badaniami, trendami edukacyjnymi, tak też się dokształcam. Jednak równie mocno kocham książki „spoza branży”, wtedy najczęściej jest to science-fiction.  

D.Z. – Czym są dla Pani książki? 

A.J. – Jeśli mówimy o książkach pedagogicznych, są dla mnie zdecydowanie narzędziami pracy. I faktycznie książka, którą „przerabiam”, zdecydowanie nie wygląda jak ta nowa na półce w księgarni. Książki dla dzieci też czytam mniej więcej w ten sposób, lubię, kiedy są czymś więcej niż tylko relaksującą bajką.

D.Z. – Czy ma Pani jakąś ulubioną bajkę z dzieciństwa? 

A.J. – Alicję w Krainie Czarów. Mam do niej słabość i często buszując w księgarniach, szukam pięknych wydań tego tytułu. Jest nawet w moim życiu pewien zbieg okoliczności związany z datą ukazania się pierwszego wydania Alicji. 4 lipca (choć zupełnie innego roku) wypadają urodziny mojej córki. To chyba nie jest przypadek, że ona ma tak wybujałą wyobraźnię.   

D.Z. – Jak Pani ocenia obecnie literaturę dziecięca, której jest ogromna ilość na rynku?

A.J. – Bardzo lubię współczesny rynek książek dla dzieci, bo jest mnóstwo młodych, odważnych wydawnictw, które wyszukują perełki z całego świata i wydają w Polsce. Mam wrażenie, że zdecydowanie więcej mamy teraz zagranicznych tłumaczeń pięknych książek niż nowych, rodzimych autorów. Choć możliwe, że to tylko moje wrażenie. Zdecydowanie jestem za weryfikowaniem, zwłaszcza dlatego, że mamy obecnie tak wiele książek do wyboru. Większość to znakomite opracowania, ale zdarzają się też średnie tłumaczenia i wydawcy, których interesuje głównie „sprzedająca się” okładka. 

D.Z. –  Jak wybierać książki dla dzieci, sugerować się tym, co dziecko samo chce (a może być niekoniecznie dobre) czy własnym zmysłem rodzica?

A.J. – Chyba trzeba szukać jakiegoś kompromisu w tej kwestii. Pokazywanie tylko wybranych pozycji, za którymi dziecko nie przepada, nie ma najmniejszego sensu. Tak samo jak czytanie tylko tego, po co sięga maluch, bo często jest to czysty przypadek. 

W grupie Aktywne Czytanie na FB, którą administruję, raz po raz wybucha gorąca dyskusja na temat książek związanych z bohaterami bajek (jak rozumiem mówimy o tych licencyjnych). Nic dziwnego, że dzieci po nie chętnie sięgają, bo kojarzą postacie z telewizji. I nie widzę w ich czytaniu niczego złego, nawet jeśli są to sztampowe, mało oryginalne teksty. 

Jednak nie zostawiałabym dziecka jedynie z takimi bajkami. Od rodziców przecież zależy gust czytelniczy dziecka. Skąd dwu- i trzylatek ma wiedzieć, które książki są bardziej wartościowe, a które mniej? Oczywiście istnieje cała pula tematów, którymi interesuje się dziecko w danym wieku np. wieś, miasto, las, pory roku, dom, rodzina, ciało człowieka. Mając tak wielki wybór książek na rynku, nie widzę powodu żeby zdawać się w tej kwestii na kompletny przypadek lub nieprzemyślany wybór. Da się chyba wypracować jakiś kompromis w trakcie buszowania po księgarniach czy bibliotekach. 

D.Z. – Czy odtworzenie bajki z audiobooka dziecku przyniesie również takie same korzyści, co czytanie bezpośrednio przez rodzica?

A.J. – Nie można porównać audiobooka do wspólnego czytania, bo to nie jest czytanie. To jest słuchanie. Audiobooki są inną formą spędzania czasu niż wspólne czytanie, podczas którego dziecko ma rodzica na wyciągnięcie ręki. Ma też jego uwagę, zaangażowanie, czas i przede wszystkim – możliwość rozmawiania o tym, co się dzieje w książce. Audiobooki przynoszą zupełnie inne korzyści. 

D.Z. – Zachęcać starsze dzieci do korzystania z czytników e-booków, czy raczej zachęcać do wersji papierowej?

A.J. – Jeśli mówimy o dzieciach czytających samodzielnie, ale jeszcze nie nastolatkach, to jednak namawiałabym do książek papierowych. Choćby dlatego, że dzieci i tak spędzają mnóstwo czasu przed ekranami, niech książka będzie tym wciągającym momentem, kiedy się od niego odrywają. Wiele książek dla nieco starszych dzieci jest też przepięknie wydanych, z ciekawymi ilustracjami, grafikami (o komiksach – mojej wielkiej miłości – już nawet nie wspominam). Ilustracje i oryginalne wydania pozwalają bardziej wczuć się w czytaną przygodę. Czytnik (póki co) ma w tym zakresie bardziej ograniczone możliwości. 

D.Z. –  Możliwe jest zarazić pasją do czytania dziecko w każdym wieku? A może, jeżeli nie zaszczepi się tej miłości do literatury we wczesnym dzieciństwie to później ta szansa zmniejsza się?

A.J. – Oczywiście wspólne czytanie od narodzin to piękna sprawa i z pewnością zaszczepia miłość do książek. Choć w dużej mierze te książkowe wspomnienia łączą się tu z sentymentem do wspólnego spędzania czasu z rodzicami przy czytaniu. Książki kojarzą się z radosnym czasem. Chyba wszystko zależy od książki. Jeśli maluch nielubiący czytać trafi na TEN TYTUŁ, to da się wciągnąć. Co wcale nie znaczy, że nagle pokocha czytanie i będzie czytał wszystko, co wpadnie mu w ręce. Nie dzieliłabym dzieci na te kochające czytać i te, które nie lubią. Znam mnóstwo dzieci, które sięgają po książkę jedynie od czasu do czasu, co wcale nie znaczy, że nie lubią czytać. Nie sięgają po książkę codziennie, ale czytają jeśli je najdzie ochota. Zaszczepianie miłości do literatury na siłę nie zda się na zbyt wiele. Z kolei, jeśli jakiś rodzic kocha książki i są w domu stałym elementem krajobrazu, to dzieci prędzej czy później też się z nimi polubią. Nie wiem czy jakoś bardzo mocno, ale raczej unikać nie będą. 

Znam też wielu dorosłych, którzy zniechęceni nieciekawymi lekturami szkolnymi, pożegnali się z czytaniem na wiele lat i wracają do niego dopiero teraz, mając własne dzieci. To jest dowód na to, że w każdym wieku można człowieka zachęcić do czytania. 

D.Z. –  Co Pani myśli o klasycznych bajkach i baśniach? Czy są one obecnie jeszcze potrzebne? Czy możemy czegoś jeszcze nauczyć nasze dzieci, skoro świat się tak zmienił? Czy według Pani, przedstawione w nich księżniczki nie uczą małych dziewczynek bezradności i naiwności?

A.J. – Faktycznie czasy się zmieniły i współczesne dziewczynki nie mają zamiaru biernie czekać na ratunek i księcia na białym koniu. Jednak klasykę zawsze warto znać, przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu, choćby po to, żeby móc porozmawiać o tym, jak ta czy tamta księżniczka mogłaby sobie poradzić w trudnej sytuacji, niekoniecznie czekając na księcia wybawiciela. Jednak przecież baśnie to nie tylko książęta i księżniczki, ale cała gama przepięknych opowieści, w których królują czary, magia i fantazja. Jeśli komuś przeszkadzają bezradne księżniczki, to może pominąć te klasyki i zatopić się w tysiącu przepięknych baśni, w których nie występuje niezaradna życiowo arystokracja. 

D.Z. – Czy według Pani literatura dziecięca idzie z duchem czasu, tj. dziewczynki już nie muszą być księżniczkami, a chłopcy rycerzami?

A.J. – Kiedyś też nie musiały, tylko nikt im o tym nie powiedział. A tak naprawdę, to cieszy mnie trend w literaturze dla dzieci, który pokazuje silne, mądre, zaradne kobiety, a chłopcom pozwala na bycie wrażliwymi i bawienie się lalkami. Są też książki o bardzo zbuntowanych księżniczkach i zabawnych rycerzach, które nie mają nic wspólnego z klasykami. Cieszę się, że po prostu chłopcy i dziewczynki mają wybór. 

D.Z.  Można znaleźć książki stworzone wydawałoby się dla dzieci, ale jednak, których należy unikać ze względu na ich treść? 

A.J. – To książki niedostosowane do wieku dziecka. Albo książki niedostosowane do odbioru świata przez dziecko. Kiedy ma się bardzo wrażliwe dziecko, to raczej nie proponuje mu się bajki o duchach i potworach, bo może ona spotęgować jego lęki. Często nie książka jest „winna”, ale osoba, która ją wybrała do czytania z dzieckiem. Gdybym miała wskazać jakieś książki, których należy unikać, to te naszpikowane stereotypami. Choć też ostrożnie, bo za chwilę się okaże, że wszystkie klasyczne baśnie trzeba wyrzucić do kosza. Bardziej bym się obawiała kiepskich, wydumanych tłumaczeń ubranych w ładne okładki, niż światowych klasyków. 

D.Z. – Jak Pani myśli czy książka ma być przede wszystkich mądra,  uczyć czegoś czy ma bawić i być formą przyjemnego spędzenia czasu ?

A.J. – Najlepiej wszystko w jednym, ale nie oszukujmy się, nie wszystkie takie są. Im młodsze dziecko tym większy nacisk na wspólne spędzanie czasu i budowania relacji. Potem tworzą się różne potrzeby i preferencje. Czasem sięga się po coś edukacyjnego, innym razem po jakieś bajki z morałem, a jeszcze innym po książkę z kawałami. Dla mnie książka ma być przede wszystkim ciekawa w danym momencie. Dziś ta, jutro inna. 

D.Z. – Czego dzieci szukają w książkach? Przeglądając liczne tytuły i wysłuchując opinii dorosłych i dzieci, zauważyłam, że na rynku jest dużo smutnych książek o trudnej tematyce, być może niekiedy zbyt dojrzałej dla małego czytelnika. Czy taka tematyka w literaturze jest również do rozwoju dziecka potrzebna?

A.J. – Ostatnio czytałam, że dzieciom Danii od przedszkola czyta się także książki, gdzie nie wszystko i zawsze kończy się happy endem. Dzięki temu nie wyrabia się w maluchach takiego oczekiwania, że tak właśnie (wyłącznie szczęśliwie) powinny się kończyć wszystkie zdarzenia. I jak się nad tym zastanowić, ma to wiele sensu. Nie mówię o czytaniu dzieciom horrorów, ale pokazywanie realnego świata zamiast wyłącznie tego szczęśliwego, buduje odporność psychiczną. Jak wiadomo, Duńczycy są od lat w czołówce najszczęśliwszych narodów na świecie, więc tym bardziej uważam, że coś w tym jest, choć oczywiście jak we wszystkim i w tym warto zachować umiar. U nas takie bajki nie są popularne, nie ma tradycji sięgania po nie i chyba nawet brakuje takich tytułów. Jeśli chodzi o smutną tematykę, to wszystko zależy od dziecka – wieku i jego wrażliwości. Czasami trzeba sięgać po książki o chorobach, śmierci, tęsknocie i mówiąc szczerze lepiej robić to zanim jest taka konieczność. O wiele łatwiej i sensowniej da się porozmawiać z dzieckiem o przemijaniu, kiedy nie przeżywa właśnie traumy z powodu utraty bliskiej osoby. 

Jest to o tyle trudne, że jako rodzice nie lubimy, gdy nasze dzieci się smucą, dlatego niechętnie sięgamy po trudne tematy np. wojna. Jednak, one są jak najbardziej wartościowe i potrzebne. 

Jest też wielu autorów, którzy poruszają bardzo trudne tematy w prosty, nawet prześmiewczy sposób. I tak można jeśli ma to być początkiem ważnej rozmowy. Jednym z moich ulubieńców w tej kategorii jest David Walliams. 

D.Z. – Czy wykorzystuje Pani w swojej pracy pedagoga bajki terapeutyczne ?

A.J. – Tak, czasami, ale rzadko. 

D.Z. – Słyszałam opinię, że tak naprawdę, każdy może napisać bajkę terapeutyczną? Czy to jest według Pani prawda? 

A.J. – Nie wiem czy każdy. Chyba większe szanse będzie miała osoba mająca pojęcie o rozwoju psychicznym dziecka i potrzebach danego wieku. Jakość tej bajki zależy też oczywiście od umiejętności literackich autora, ale jest pewien schemat tworzenia bajek terapeutycznych. Sama kiedyś brałam udział w warsztacie ich tworzenia na potrzeby pracy z grupami przedszkolnymi i nie raz zdarzyło mi się wykorzystywać takie bajki (wymyślone właśnie według tego schematu) w pracy z dziećmi. 

 D.Z. – Czy Pani również spróbowała swoich sił w pisaniu bajek?

A.J. – Tak, napisałam kilka historii o żółtym kocie Czarusiu. Pierwsza część jest już w sprzedaży, a kolejne ukażą się w tym roku. Jest wydana w formie komiksu zilustrowanego przez Adama Święckiego. I to komiksu dla najmłodszych. Napisałam też i zilustrowałam książkę zachęcającą do aktywnego czytania, gdzie dziecko jest wciągane do zabawy przez głównego bohatera. Ale o niej na razie cicho sza… bo zostanie wydana dopiero pod koniec roku.  (śmiech).

D.Z. – Dziękuję za rozmowę.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Dorota Zdziech Contributor
Redaktor Kącika Literatury Dziecięcej w: Magazyn Kulturalny Horyzont
O sobie piszę zawsze krótko. Jestem kobietą, mamą, żoną, bizneswoman oraz pisarką, miłośnikiem życia i smakoszem chwili ulotnej. Zatapiam się w literaturę. Uwielbiam książki dla dzieci, przenoszą mnie do świata dzieciństwa. Według mnie dziecko jest białą kartką, na której każdy napotkany dorosły zapisuje słowo, a nawet czasami dłuższe zdanie. Czytając mądre książki dzieciom, nie tylko wpływamy na ich rozwój, ale możemy możemy również znaleźć w nich coś dla siebie.
follow me

Dodaj komentarz