Recenzja: „Dark”

Dark od pierwszych zapowiedzi i zwiastunów był porównywany do głośnego Stranger Things. Okazało się jednak, że różnic jest więcej niż podobieństw, a unikalny klimat produkcji i oryginalne ujęcie tematu podróży w czasie sprawiło, że serial, stał się jedną z najciekawszych propozycji Netflixa w 2017 roku. A ja się z tym w stu procentach zgadzam.

Ale od początku…

Dark to pierwsza niemiecka produkcja platformy Netflix, za którego reżyserię odpowiada Baran bo Odar, a scenariusz Jantje Friese. Fabuła na początku wydaje się dość prosta. Niedaleko elektrowni jądrowej, w małym miasteczku Winden, gdzie wszyscy dobrze się znają, w niewyjaśnionych okolicznościach znikają chłopcy. Jednak z każdym kolejnym odcinkiem obraz ten zmienia się, ukazując coraz bardziej skomplikowane relacje między bohaterami. Przeniesienie współczesnej akcji z 2019 roku do 1986 roku, a następnie 33 lata wcześniej, uwypukla wszelkie konflikty i animozje, które pojawiły się na początku serialu. Elektrownia zaczyna być mrocznym widmem „unoszącym się” nad miastem i przyczyną większej ilości problemów niż mogłoby się wydawać, a nastolatki nie są już zgraną paczką wspólnie rozwiązującą problemy, tak jak w amerykańskich produkcjach, lecz jednostkami samotnie próbującymi poradzić sobie z małymi rodzinnymi dramatami, własnymi demonami oraz tym, co dzieje się wokół. Bardzo ważny jest tu aspekt cykliczności wydarzeń, które mają miejsce co 33 lata. Z czasem staje się też jasne, że nie tylko przeszłość wpływa na przyszłość, ale także to co dzieje się obecnie, ma wpływ na przeszłe wydarzenia. Aż w końcu pytanie „gdzie” przebywają zaginieni, ustępuje pytaniu „kiedy”, a widz obserwując poczynania bohaterów, zaczyna zastanawiać się, czy rzeczywiście są oni w stanie wpłynąć na swój los, czy bezwiednie powtarzają utarty schemat wydarzeń.

Produkcja ma ciężki, mroczny klimat. Ciemne i tajemnicze wnętrza przeplatają się tu z zamglonymi, deszczowymi plenerami. Realizacja i dbałość o szczegóły zachwyca, o co zadbali twórcy filmu. Już podczas castingów tak dobierali aktorów, aby starsze i młodsze wersje granych przez nich postaci były jak najbardziej podobne, wliczając w to nawet kolor oczu. Jedynie w nielicznych przypadkach zastosowano barwne soczewki kontaktowe. Ponadto starsi aktorzy mieli wgląd w nagrania, aby móc odwzorować niektóre ruchy, tiki czy mimikę swoich młodszych wcieleń. Dzięki temu całość jest bardziej wiarygodna i mimo zawiłości fabuły oraz mnogości bohaterów, łatwiej zapamiętać, a w niektórych przypadkach nawet domyślić się, kto jest kim.

Dark Season 1

Wróćmy ponownie do skojarzeń. Zaginięcie nastolatków i występująca grupa młodzieży faktycznie mogą sugerować inspirację serialem Stranger Things. Jednak gdy akcja zaczyna się rozwijać, ich drogi rozchodzą się, a my przekonujemy się, że serial ma zupełnie inne założenia i konstrukcję, a lata 80. XX wieku są ukazane z zupełnie innej strony. Nie jest to już radosny i kolorowy wybuch amerykańskiej popkultury, lecz widmo szarej rzeczywistości i europejskich realiów kilka miesięcy po wybuchu reaktora w Czarnobylu. A Winden jest przecież miasteczkiem leżącym u stóp elektrowni, co na pewno wpływa na wyobraźnię jego mieszkańców. Nie sposób także nie wspomnieć o  skojarzeniu z To Stephena Kinga i  z jego niedawną ekranizacją. Pojawia się tu cykliczność, „To” wracało do Derry co 27 lat, a w Dark dziwne zaginięcia zdarzają się co 33 lata. Nawet żółta kurtka Janasa, jednego z głównych bohaterów, nasuwa skojarzenie z żółtym płaszczykiem, który miał na sobie Georgie. A skoro mowa o Kingu, akcja rozgrywająca się w małym mieście oraz duży nacisk na budowę psychiki bohaterów oraz relacji między nimi, to przecież charakterystyczne cechy jego powieści.     

Mój zmysł serialomaniaka dorzucił do tego jeszcze jedno porównanie.Produkcję The OA, w której tajemnica odkrywana jest zarówno przed widzem, jak i bohaterami stopniowo, zostawiając w ten sposób dużo miejsca na domysły i własne teorie. Pojawia się tu również sugestia prowadzenia podejrzanego i niebezpiecznego eksperymentu.

Dla niektórych minusem może być „rozwleczenie” akcji do 10 odcinków, ja natomiast zupełnie tego nie odczułam, ponieważ każde wydarzenie miało swoje miejsce i czas. Znam także osoby, którym mógłby przeszkadzać język niemiecki, ale i on miał tu swoje znaczenie  w tworzeniu klimatu europejskiego miasteczka. Muzyka została idealnie dobrana do rozgrywających się wydarzeń. Jedyną rzeczą, która nie do końca do mnie trafiła, była czołówka. Mimo idealnego dopasowania do mroku i tajemnicy w serialu oraz znakomitej sugestii w postaci symetrii, odstraszyła mnie prostotą zastosowanych przy jej osiągnięciu środków, na tyle, aby za każdym razem kliknąć „Pomiń czołówkę”.

Mimo wszystkich skojarzeń, porównań i tropów, a może i częściowo dzięki nim, Dark pozostaje serialem wciągającym, świeżym i stawiającym widzowi wyzwanie. Po ostatnim odcinku odczuwam niedosyt, gdyż zostałam z większą liczbą pytań niż odpowiedzi i z niecierpliwością oczekuję drugiego sezonu.

Fotografie, źródło:

cinepremiere.com

portaltucuma.com

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patrycja Smaga Contributor
Redaktor Działu Grozy/Grafik w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patrycja Smaga – Z zawodu grafik, chociaż ani artystką ani projektantem się nie czuje. Posiada aspiracje na ilustratora. Typ osobowości: introwertyk, domator, typ wieczorny, czyli sowa. Inne przypadłości to książkoholizm, serialoholizm, a ostatnio kinomania. Znaki szczególne: duże okulary, nieobecny wzrok, książka w torebce lub w zasięgu ręki.
follow me

Dodaj komentarz