Recenzja: 1922

Rok 2017 można uznać za rok Stephena Kinga. Na ekrany weszło bowiem kilka filmów, między innymi „Mroczna Wieża” czy „To” i dwa seriale na bazie jego powieści. Jedne lepsze, inne gorsze, ale ta ostatnia z 23 września zdecydowanie zasługuje na uwagę.

„1922”, nowa produkcja platformy Netfliks, jest ekranizacją noweli o tym samym tytule ze zbioru „Czarna bezgwiezdna noc”. I choć jako tekst nie była moją ulubioną, zostałam bardzo mile zaskoczona przez twórców. Sięgając po krótszy tekst mieli oni większe pole do popisu niż ekipa zajmująca się ekranizacją wspomnianego już, ok. 1100 stronicowego „To”.

 

Akcja rozgrywa się na małej farmie w Nebrasce w tytułowym 1922 roku. Wilfred Leland James jest bardzo przywiązany do swojej ziemi oraz, jak się okazuje, do ziemi, którą dostała w spadku jego żona Arlette.  Jej uprawa i spokojne życie na farmie jest sensem życia Wilfreda, a jego celem jest przekazanie dziedzictwa synowi. Kłopoty zaczynają się, gdy małżonka zaczyna głośno mówić o sprzedaży ziemi i o swoich marzeniach o zamieszkaniu w mieście, do tego chce zabrać ze sobą 15 letniego Henrego. Dlatego farmer postanawia pozbyć się  problemu. A tym problemem jest Arlette… Na nieszczęście wciąga w swoje plany syna. To, co dzieje się potem jest doskonałym studium wyrzutów sumienia i konsekwencji jakie spadają na obu mężczyzn po dokonaniu zbrodni. Każdy z nich na swój sposób mierzy się z poczuciem winy, każdy z nich zostaje za ten czyn ukarany, głownie przez samego siebie. Z pozoru idealne rozwiązanie staje się przyczyną ich upadku.

 

Może nie ma tu wartkiej akcji, scen typowych dla horroru, a motyw bohatera prześladowanego przez szczury i stopniowo popadającego w obłęd jest chętnie wykorzystywany zarówno przez Kinga jak i innych twórców, jednak całość jest niezwykle klimatyczna, fabuła płynna i konsekwentna, stopniowo budująca napięcie. Dobrym rozwiązaniem jest utrzymanie konwencji spowiedzi głównego bohatera, który spisuje ją w formie listu, ostatecznie przyznając się do zbrodni z 1922 roku.  Dodatkowym plusem jest obsada. Genialny Thomas Jane jako Wilfred, ze znakomitym farmerskim akcentem i Molly Parker jako Arlette, która nadała postaci żony nieco więcej życia niż w pisarskim pierwowzorze. To sprawia, że jesteśmy w stanie wczuć się w każdą z postaci, zrozumieć ich motywy, a nawet im współczuć, mimo popełnionych przez nie czynów.

Fani Stephena Kinga na pewno będą usatysfakcjonowani.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patrycja Smaga Contributor
Redaktor Działu Grozy/Grafik w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patrycja Smaga – Z zawodu grafik, chociaż ani artystką ani projektantem się nie czuje. Posiada aspiracje na ilustratora. Typ osobowości: introwertyk, domator, typ wieczorny, czyli sowa. Inne przypadłości to książkoholizm, serialoholizm, a ostatnio kinomania. Znaki szczególne: duże okulary, nieobecny wzrok, książka w torebce lub w zasięgu ręki.
follow me

Dodaj komentarz