Punkt Barana to czas, w którym rachunki zostają wyrównane* (recenzja)

Czytelnikowi self-publishing kojarzy się głównie z możliwością, którą autor wykorzystuje, gdy wydawnictwa zamykają przed nim drzwi. Nie zawsze jednak przyczyną odrzucenia powieści pisarza jest jej niski poziom, i co ważne wielu artystów korzysta z tego wyjścia absolutnie świadomie. Czasem powodem do takiego działania jest posiadanie pełnej kontroli nad procesem wydania, długi okres przygotowania tekstu do publikacji czy promocja, która w przypadku mniej znanych autorów i ich debiutów ostatecznie i tak spada na samego pisarza. Aleksander Sowa swoje książki wydaje samodzielnie i choć w przypadku najnowszej powieści – Punkt Barana – próbował nawiązać współpracę z jednym z wydawnictw, nie doszła ona do skutku. Dlaczego? Czy mimo tego czytelnik powinien dać jej szansę? Uważam, że jak najbardziej.

Aleksander Sowa jest autorem takich powieści jak Koma z 2013 roku, która nawiązuje do sprawy Krystiana Bali czy Era wodnika z 2010 roku, otwierająca cykl astronomiczny. Jego książki to powieści kryminalne z domieszką thrillera, sensacji, powieści psychologicznej z dodatkiem tła politycznego, w którym dostrzec można odniesienie do wydarzeń medialnych, rozgrywających się w naszym kraju. Akcja pierwszej części cyklu rozgrywa się w 2008 roku, a na blogu pisarza znajdują się szczegółowe informacje, dotyczące powstania pomysłu i inspiracji dla postaci. Dla przykładu, losy jednego z bohaterów wzorowane są na sprawie Ryszarda Siwca, natomiast morderca grasujący po ulicach działa w taki sam sposób jak Zodiak, zbrodniarz pochodzący z USA.

Wydany w 2017 roku Punkt Barana jest drugim z planowanych pięciu tomów cyklu astronomicznego. Akcja powieści rozgrywa się w Warszawie, pięć lat po wydarzeniach z pierwszej części. Były policjant, Emil Stompor, wychodzi z więzienia, chce odciąć się od przeszłości i zacząć nowe życie, jednak czy z jego bagażem doświadczeń i stygmatem skorumpowanego gliny to w ogóle możliwe? Tymczasem w stolicy dochodzi do serii zabójstw. Wyeliminowani zostają najbardziej wpływowi ludzie z policji, świata polityki oraz byli gangsterzy, którzy obecnie nazywają siebie biznesmenami. Wydział Zabójstw ma pełne ręce roboty, chyba, że przełożeni zaczną naciskać na wyciszenie sprawy. Kilku policjantów nie zamierza jednak zarzucić śledztwa i zaczynaa prowadzić niebezpieczną grę. Autor z łatwością prowadzi pozornie niepowiązane wątki, po drodze odsłaniając brutalną prawdę, a „policyjna i przestępcza rzeczywistość, jaka otacza bohaterów powieści, jest prawdziwa  i gorzka, jak czarna kawa, bez cukru”*.

Fabuła oparta na dialogach sprawia, że wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, a czytelnik nie ma prawa się nudzić. I chociaż niektóre z określeń używanych w środowisku zarówno więziennym, jak i policyjnym, mogą być mu obce, swobodnie może odgadnąć ich znaczenia z użytego kontekstu, a wyjaśnienia wewnętrznego nazewnictwa służb można oczekiwać w dalszej części tekstu. Ze względu na taką budowę i to, że wcześniej nie miałam do czynienia z literaturą dotyczącą policyjnej tematyki, do niektórych fragmentów i dialogów wracałam dwukrotnie, aby lepiej zrozumieć wypowiedzi bohaterów i uniknąć zatarcia granicy pomiędzy kwestiami wypowiadanymi przez poszczególne postaci. Bardzo dobrym zabiegiem jest traktowanie czytelnika na równi z policjantami prowadzącymi śledztwo. Dostając niewiele więcej informacji i fragmentów układanki, może samodzielnie wyciągać wnioski i próbować odgadnąć motywy oraz tożsamość zabójcy. Dzięki temu fabuła wciąga jeszcze bardziej i w chwilach rozłąki z książką, nie pozwala o sobie zapomnieć.

W odróżnieniu od swoich pozostałych powieści, autor w Punkcie Barana umieszcza odniesienia do utworów muzycznych. Jest ich aż szesnaście. Służy to podkreśleniu niektórych wydarzeń czy bohaterów, np. kompozycja niemieckiego zespołu Die Toten Hosen to nawiązanie do pochodzenia współpracownika Emila. Jest to także sprytny sposób na wywołanie konkretnych reakcji i skojarzeń, który doskonale się sprawdza. Wśród wykonawców, oprócz wspomnianych wyżej, znajdują się także Nick Cave, Bob Marley, a nawet Helena Vondráčková.

Książka zaskakuje w jeszcze jeden sposób. Czytelnik nie ma wrażenia, że czyta drugi tom serii. Wszystkie wydarzenia tworzą ostatecznie spójną całość, informacje na temat sprawy, przez którą Emil Stompor trafił do aresztu są wystarczające, aby zrozumieć motywacje bohatera i nie stracić niczego z rozgrywających się wydarzeń. Pozwala to na czytanie Punktu Barana jako oddzielnej publikacji, choć wzbudza także ciekawość i chęć zapoznania się z wcześniejszymi losami byłego policjanta.

Według informacji zamieszczonych na stronie autora jeszcze w tym roku spodziewać możemy się trzeciego tomu zatytułowanego Gwiazdy Oriona. Będzie on prequelem rozgrywającym się w latach 90. XX wieku. Czas więc nadrobić zaległości. Książkę polecam szczególnie fanom kryminałów i sensacji oraz tym, którzy nie boją się zetknięcia z rzeczywistością panującą w polskiej Policji. I pamiętajcie, że self-publishing to nie tylko słabe książki odrzucone przez wydawnictwa.

*cytat http://aleksandersowa.blogspot.com/2017/09/dlaczego-moja-nowa-ksiazka-nie-jest.html

*cytat z książki „Punkt Barana”

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patrycja Smaga Contributor
Redaktor Działu Grozy/Grafik w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patrycja Smaga – Z zawodu grafik, chociaż ani artystką ani projektantem się nie czuje. Posiada aspiracje na ilustratora. Typ osobowości: introwertyk, domator, typ wieczorny, czyli sowa. Inne przypadłości to książkoholizm, serialoholizm, a ostatnio kinomania. Znaki szczególne: duże okulary, nieobecny wzrok, książka w torebce lub w zasięgu ręki.
follow me

Dodaj komentarz