Pracuję w literaturze natchnieniem – wywiad z powieściopisarką Darią Galant

Daria Galant to pochodząca z Długosiodła powieściopisarka, poetka, reżyser. Autorka ma na swoim koncie kilka powieści, m.in. Kobieta o oczach rzeki, Dwór Wiatrów, Południca, Siostry Opposto. Od 1998 do 2002 na łamach Magazynu Rzeczpospolitej pisała cykliczne opowiadania pt. Samo życie. W 2009 r. była ekspertem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Za rok 2013 otrzymała nagrodę z rąk Starosty Powiatu Wyszków za osiągnięcia w dziedzinie kultury. Jest reżyserem i scenarzystą m.in. filmów: Daniel i konie (film o pasji jeździeckiej aktora Daniela Olbrychskiego; 2009, TVP 2), Nadbużański Teatr Konny (prezentowany w Arce w kwietniu 2014 r.) oraz filmu Magia Kurpiów Białych (2011). W tym roku Daria Galant powraca z najnowszą książką zatytułowaną, Syrena Słowiańska. To tom wierszy, na który złożyło się kilkadziesiąt prac napisanych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.

Tworzy Pani już bardzo długo- z zamiłowania, z pasji czy z zawodu?

Daria Galant – Wszystko na raz. Ale na samym początku mojej drogi była miłość do pisania i sztuki. Tworzę całe dotychczasowe życie i będę tworzyć do końca tego życia, bo to duża siła wewnątrz mnie, która nie pozwala mi odłożyć swojej powinności i chęci pisania.

Pamięta Pani swój pierwszy wiersz i okoliczności w jakich powstał?

D.G. – Tak, pamiętam dokładnie. Byłam nastolatką, miała około dwunastu lat. Wcześniej już pisałam, ale powieści i opowiadania. Wiersz pierwszy napisałam właśnie wtedy, w tym okresie. Opisałam w nim swój ból z powodu rzeczywistości, w której żyłam.

Bezsens

Chcesz aby twoja historia została

Niedopowiedziana

Chcesz aby czas zajął miejsce Boga

Chcesz podziękować komuś za coś

Lecz

Słowa grzęzną ci w gardle

Z oddali

Słuchać głos niezdecydowania

D.G. – To były lata osiemdziesiąte, specyficzna sytuacja rodzin, takich, jak moja. Dużo problemów dnia codziennego, utraty nadziei, złudzeń, brak perspektyw, uczucia zagubienia, który po roku dziewięćdziesiątym też zaczął się jeszcze bardziej pogłębiać. Odczuwałam to, jako młody człowiek. Widziałam, jak dorośli starają się walczyć o swoją godność i posiadanie nadziei. Jak często w tej walce przegrywają przez alkoholizm, rozgoryczenie, frustrację- wynikającą nie z nich samych, ale z otoczenia, sytuacji, atmosfery w kraju, wąskiej i klaustrofobicznej przestrzeni życia. Widziałam moment spychania na bocznicę a potem- już w latach dziewięćdziesiątych- w niebyt- cnót ludzkich, które- dziś już są zapomniane: godność osobista, dobroć, bezinteresowność. Dziś można zobaczyć namacalne efekty tego długotrwałego procesu: cnotą jest cwaniactwo, bezwzględność, egoizm, konformizm, nepotyzm. W tamtym czasie widziałam też ogromną pomoc, jaką ludzie sobie wzajemnie świadczyli: taką psychologiczną, wspierającą. Byli dla siebie życzliwi, potrafili sobie ufać i pomagać, jak było trzeba. Spotykali się często w domach, bawili się, żyli ze sobą. A potem powracali do codzienności, by się z nią borykać. Mój pierwszy wiersz „Bezsens” i kolejne pierwsze: „Pustynia”, „Przez zawsze”, „Nieoczekiwana wizyta” stały się kilka lat później, gdy chodziłam do drugiej klasy liceum, moim debiutem literackim. Opublikowane zostały przez Wiadomości Świdnickie- gazetę regionalną na Dolnym Śląsku, gdzie mieszkałam.

Historie zawarte w Pani książkach w jakimś stopniu są odzwierciedleniem Pani doświadczeń życiowych?

D.G. – Z pewnością. Jestem doświadczona przez życie, dużo przeżyłam, dużo wiem o cierpieniu, smutku, podnoszeniu się, zawalczeniu o lepsze jutro. Lecz nie wszystkie swoje doświadczenia przenoszę do książek. W mojej literaturze występuje mnogość postaci i typów charakterologicznych, dlatego posiłkuję się swoją wyobraźnią. Nie czerpię wyłącznie z siebie, bo otarłabym się o nieprawdę, fałsz, kopiowanie swoich zachowań na różne sytuacje w powieściach, czy dramatach, opowiadaniach. A tak mam wolność twórczą, całe spektrum i galerię postaci, które powstały z natchnienia. Pracuję w literaturze natchnieniem. Mniej dziennikarsko i dokumentacyjnie. Wierzę w swój umysł i wiem, że mnie wspomaga w pracy twórczej. Umysł zaś czerpie z możliwości, które jakoś zostały mi dane.

Co jest motywem przewodnim wierszy zawartych w tomiku ,,Syrena słowiańska”?

D.G. – Odnajdywanie emocji człowieka w symbolice natury. Kontemplacja. Harmonia. Zgoda a jednocześnie odważna analiza tego, co dokoła. I przede wszystkim- stanięcie naprzeciw swojego człowieczeństwa. W prawdzie- jakkolwiek ją pojmujemy.

Do jakiego grona odbiorców, adresowana jest ,,Syrena słowiańska”?

D.G. – Chyba do wszystkich, którzy po nią sięgną. Ostatnio, w roku 2018, jeden z utworów „Syreny słowiańskiej” recytowany był na dziecięcym konkursie recytatorskim „Syrenka Warszawska”. Jeden- będzie mottem, rozpoczynającym książkę dziennikarki Beaty Banasiewicz, inne są czytane i prezentowane na wieczorkach poetyckich, a inne służą, jako punkt wyjścia do rozważań różnym warsztatom rozwojowym. Oznacza to, że są dla wszystkich. Cudowna jest demokracja literatury: tu jest naprawdę równość. Może być dla wszystkich, którzy zdecydują się po nią sięgnąć.

Warto wychodzić z poezją do ludzi? Co daje poezja dzisiejszemu światu?

D.G. – Warto. To źródło wrażliwości. Ciekawości świata i drugiego człowieka. Wiedzy o życiu: szczęściu, cierpieniu, lęku, radości. Jak nie będzie poezji w naszym życiu- nie będzie naszego życia. Będzie wegetacja. Poezja to też sposób pojmowania rzeczywistości. Poetycki czyli symboliczny, twórczy, wieloznaczeniowy.

Jak Pani twórczość postrzegają znajomi, rodzina? Jaka jest ich postawa wobec Pani poezji?

D.G. – Są otwarci, życzliwi, zawsze zainteresowani tym, co aktualnie piszę lub tym, co napisałam. Zresztą piszę od tak dawna, w zasadzie „od zawsze”, że rodzina ma mnie jako twórcę „od zawsze” a znajomi poznawali mnie, jako już twórcę. Piszę i publikuję od dzieciństwa, naprawdę. Stąd ci, którzy są koło mnie- nie mają wyjścia- muszą mnie akceptować z moją literaturą.

 

Więcej informacji: www.dariagalant.pl

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz