Jak poradzić sobie z porażką?

Jest rok 1874. 11 lutego w Ohio w rodzinie działacza politycznego i nauczycielki przychodzi na świat chłopiec. Już od najmłodszych lat na przekór chorobie i problemom w szkole stara się przekazać coś światu. W wieku 12 lat wydaje własną gazetę, a za zarobione ze sprzedaży pieniądze rozwija swoje eksperymenty. Od tamtej pory stale musi borykać się z przeciwnościami losu, ale mimo to ani na chwilę nie przestaje rozwijać swojego geniuszu. Dziś kojarzymy go przede wszystkim z wynalezioną w wieku 32 lat żarówką elektryczną, ale czytając jego biografię możemy się przekonać, że Thomas Edison był przede wszystkim specjalistą od przezwyciężania trudności i przekuwania porażki w sukces.


Każdego dnia podejmujemy wiele działań, aby ochronić siebie lub innych przed porażką. Utożsamiając ją z nieszczęściem, kompromitacją czy katastrofą, staramy się przed nią uchronić za wszelką cenę. Rzadko nachodzi nas refleksja, że doświadczanie niepowodzenia jest jednym z etapów w drodze do sukcesu.

 

Częstym błędem, który popełniamy jest stawianie sobie nadmiernych wymagań. Oczekujemy od siebie lub swoich bliskich, aby stale odnosili sukcesy, zupełnie tak jakbyśmy wierzyli w to, że jesteśmy idealni. Gromadzenie nagród i osiągnięć za swoje działania potrafi zaślepić nas do takiego stopnia, że nawet drobne potknięcie urośnie do rangi wielkiego upadku. Taka postawa jest znamienna dla naszych czasów. W gonitwie obowiązków i chęci posiadania, porażka jest tym co hamuje nasze działania. Dlatego łatwiej nam czasami zaklinać rzeczywistość poprzez wmawianie sobie, że nie popełnimy błędów, niż otwierać się zarówno na wzloty, jak i upadki.

 
Profesor David E. Conroy wskazuje, że lęk przed porażką składa się z pięciu wymiarów, które wyjaśniają dlaczego tak bardzo obawiamy się potknięć w drodze do celu. Prowadzone przez niego badania wskazują, że obawiamy się doświadczenia nieprzyjemnych uczuć (np. złości, wstydu), poczucia żalu do siebie, zablokowania naszych działań i co za tym idzie zniweczenia dalszych planów, a także obniżenia samooceny. Nie ma się co czarować – przeżywanie porażki nigdy nie było i nie będzie przyjemnością, ale to właśnie w tej goryczy ukryta jest jej terapeutyczna właściwość.

 
Radzenie sobie z porażką wymaga przede wszystkim akceptacji tego, że jest ona nieunikniona i potrafi być bardzo pomocna. Świadomość, że nasz skok może zakończyć się upadkiem pozwoli nam szybciej odnaleźć się w obliczu porażki. Warto wpajać taką myśl od najmłodszych lat życia, aby dorastać w przekonaniu, że potknięcia w drodze do celu są czymś naturalnym. Przykładowo, kiedy dziecko w trakcie szkolnego przedstawienia zapomni teksu i zapłakane zejdzie ze sceny nie zaprzeczaj temu, co się stało. Przytulając powiedz, że takie sytuacje się zdarzają, a emocje które wyciskają mu teraz łzy z oczu są zupełnie normalne. Czasami warto zatrzymać się chwilę nad rozlanym mlekiem, lecz nie po to by ubolewać nad tym co się stało.

 
Aby poradzić sobie z tym nieprzyjemnym doświadczeniem wróć do niego, gdy już minie trochę czasu, aby przeanalizować jego przyczyny z większym dystansem emocjonalnym. Zastanów się nad tym, jak doszło do tego, że mleko się rozlało? Jakie zewnętrzne i wewnętrzne czynniki przyczyniły się do tego, że tekst wiersza wyleciał z głowy? Chłodna analiza pozwoli spojrzeć na to przykre doświadczenie z innej perspektywy, a wyodrębnienie przyczyn da możliwość lepszego zarządzaniami nimi w przyszłości.

 
Kolejnym krokiem, który zneutralizuje gorycz porażki jest wyciągnięcie wniosków. Dokonanie podsumowania tego, co się stało da możliwość dostrzeżenia pozytywów wynikających z tej sytuacji. Bo przecież z każdej porażki można wyciągnąć coś cennego i wartościowego dla siebie. Może powinniśmy podsunąć inną technikę uczenia się, wybrać dla dziecka nową role w przedstawieniu lub wykorzystać jego talent plastyczny i skoncentrować całą energię na zrobieniu pięknej scenografii do szkolnego teatrzyku? Możliwości jest wiele, a im szybciej zaczniemy uczyć takiego podejścia do przykrych sytuacji w życiu, tym prędzej wykształcimy umiejętność przekuwania porażki w sukces.

Wzbogaceni w wiedzę o tym, co nam sprzyja w działaniu, a co szkodzi możemy rozpocząć proces wdrażania tego w życie. Z odrobiną odwagi, pozytywnej ciekawości i prawem do popełniania błędów przystąpmy do działania. Podejmując nowe kroki przekonamy się, że nasze możliwości są większe niż myśleliśmy, a porażka którą przeżyliśmy nie była końcem świata. Z biegiem czasu nasze pomyłki nie staną się dla nas przyjemniejsze, ale charakterystyczny dla nich smak goryczy nie będzie nam już straszny.
Thomas Edison jest tylko jedną z wielu znanych postaci, których biografia potrafi zainspirować. Mamy wielkie szczęście, że żyjemy w czasach w których możemy korzystać z doświadczeń innych znanych ludzi i wzorując się na nich, pokonywać własne trudności. Czerpanie z ich życia pewnie nie byłoby tak fascynujące, gdyby byli chodzącymi ideałami. Każdy z nas ma bowiem jakieś rysy na swoim portrecie, które wcale nie czynią nas gorszymi czy słabszymi. Dzięki nim stajemy się bardziej ludzcy, autentyczni i wiarygodni. Wszystko jednak zależy od tego, jak będziemy podchodzić do swoich upadków. Wierząc, że każdy z nas jest specjalistą od własnego życia, czasami wystarczy spojrzeć na siebie z większą wyrozumiałością pamiętając, że porażki są jak węzełki na linii naszego życia i jeśli dobrze je wykorzystamy mogą pomóc nam wspiąć się na szczyt.

 

Fotografia: Pixabay

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Aleksandra Sileńska Contributor
Redaktor Działu Psychologia/Kącik Mamy Terapeutki w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Aleksandra Sileńska – Socjolog i psycholog z zawodu i pasji, nauczyciel akademicki. Bardzo bliska jest jej praca z dziećmi i ich rodzicami, którzy poszukują wsparcia w radzeniu sobie z trudnościami. Poszukując inspiracji zawsze chętnie otwiera się na nowe inicjatywy, zwłaszcza te które pozwalają jej poznawać nowych ludzi. Ubóstwia słuchać i rozmawiać. W wolnych chwilach uwielbia czytać, pisać, fotografować, aby następnie móc dzielić się tym z innymi.
follow me

Dodaj komentarz