Polska Adele, recenzja: Podulka – „Nie przeszkadzać” (2015)

Dzisiejsza płyta jest dla mnie czymś wyjątkowym. Pisałem już, że czasem zdarza mi się kupić coś polskiego – i że nie żałuję swoich zakupów. A tego zakupu nie żałuję szczególnie. Powiem więcej: z tego zakupu jestem zadowolony szczególnie.

Przyznam się, że płytkę tę nabyłem jeszcze zanim dołączyłem do redakcji Horyzontu. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że będę mógł do niej wrócić – album wciąż jest w sprzedaży! Marta Podulka ze swoją debiutancką płytą Nie przeszkadzać zawita więc do naszego Magazynu. Całe jedenaście piosenek, które przekłada się na trzydzieści osiem minut odsłuchu – czy to wystarczy, żeby Was przekonać? Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Już pierwsza piosenka mówi jak jest – a Jest Pięknie! Od razu uderza nas masa pozytywnej energii. Uchylę rąbka tajemnicy – później też jej nie zabraknie. Może poza takimi przypadkami, jak szczególnie melancholijny i refleksyjny utwór Słony. Sama artystka zdradziła, że jest to dla niej piosenka szczególna. Znajdziemy tam wersy takie jak „Czy ty też, tak jak ja / Wątpisz czasem kiedy widzisz tyle zła?” czy „Może racje miał ten co nie wahał się / Dlatego żył / Dlatego twardy była jak głaz”. Pytanie brzmi, kim ów „on” jest (był). Sądzę, że piosenka ta ma podłoże religijne – ale nie udało mi się odnaleźć bezpośredniego potwierdzenia tej tezy.

Również muzycznie twórczość Podulki odbiega nieco od utartego schematu. Całość co prawda nadal pozostaje w nurcie muzyki popularnej, ale wyjątkowo nie odmiany elektronicznej, do której już przywykliśmy. Zdecydowanie więcej tu – uwaga – folku. Przyznaję, że nie tego się spodziewałem, gdy po raz pierwszy uruchamiałem płytę artystki. Będzie więc dużo instrumentów strunowych (i nie chodzi mi tylko o gitary), a także grzechotek czy dźwięków z rodzaju gwizdania czy przyśpiewki. Aż miło posłuchać!

Dźwięki dźwiękami, ale gdyby sama bohaterka dzisiejszej recenzji nie dysponowała potężnym głosem, to nie oceniałabym jej płyty tak wysoko. Co ważne, bez względu na to, czy akurat słuchamy piosenek szybszych czy wolniejszych, Marta śpiewa czysto i melodyjnie. Jej głos jest dojrzały i szczególnie przyjazny dla ucha. Dzięki temu poszczególne piosenki zlewają się nam w jedną, cudowną całość. Gdybym miał porównać jej wyczyny wokalne, wskazałbym (i nie jest to porównanie wyłącznie moje) Adele. Tak! Pamiętam do dziś, jak ta ostatnia wyciąga i moduluje dźwięki, choćby w hicie Set Fire To The Rain. Marta nie ustępuje tutaj pola – choć może nie jest tak znana i popularna. Pora to zmienić! Posłuchajcie choćby utworu Za mało snu czy też po prostu jej wersji powyższego przeboju Adele – gdy dojdzie do właściwego momentu, będziecie wiedzieli, o czym piszę.

Debiutancka płyta polskiej piosenkarki zdecydowanie wydana została w jednym, jasnym celu – aby sprawić, żeby nasze życie stało się lepsze. Za którą piosenkę byśmy się nie zabrali, efekt będzie ten sam. Czy to przez eksplozję pozytywnej mocy, czy to przez chwilę zadumy, Marta Podulka stworzyła coś, co zdecydowanie warto mieć w swojej kolekcji. Niezdecydowanych odsyłam do serwisów streamingowych, zdecydowanych do sklepów – i widzimy się w fanklubie artystki!

  • Inne tego autora
  • Polecane
Marcin Jabłoński Contributor
Szef Działu Kultura, Szef Działu Muzyka w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Urodził się pod koniec lat osiemdziesiątych w Warszawie, obecnie mieszka w jej okolicach. Studiował m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie otrzymał tytuł magistra na kierunku Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo. Z pisaniem na poważnie związał się w 2006 roku, kiedy rozpoczął współpracę z dużym polskim serwisem o grach niezależnych. Następnym jego krokiem było założenie własnego bloga (a nawet dwóch), gdzie w sposób radośnie nieskrępowany dodawał wpisy o grach, książkach i muzyce. Fan muzyki i gier w ogóle, ale zwłaszcza twórczości niezależnej – nie pogardzi też czymś do czytania. Potrafi przez trzy dni słuchać tej samej płyty, co może nie jest zbyt produktywne, ale ten typ już tak ma.
follow me

Dodaj komentarz