Polacy mają umiejętność czytania snów we krwi – rozmowa z Maciejem Szymczakiem

Maciej Szymczak, z zawodu agent turystyczny, a z zamiłowania pisarz horrorów. Jego opowiadania ukazywały się na łamach wielu portali i magazynów m.in. SZORTAL czy Horror Online, gdzie zresztą dwukrotnie otrzymał tytuł laureata w konkursie literackim, Magazyn Histeria i Czerwony Karzeł. Jest pomysłodawcą i współautorem Krwi Zapomnianych Bogów oraz Słowiański Koszmary, czyli antologii słowiańskiej grozy. Odkrył jeden z kamiennych kręgów w Wielkopolsce.

Rozmawia Marta Marek.

Marta Marek – Jak to się stało, że zainteresował się Pan słowiańszczyzną w kontekście grozy?

Maciej Szymczak – Fascynacja zaczęła się, kiedy byłem jeszcze dzieckiem. Oglądałem Robina z Sherwood, zainteresowałem się wtedy celtami. W którymś momencie zadałem sobie jednak pytanie: A jak to było u nas? I tak postanowiłem wgłębić się w temat. Czytałem, a przez pewien czas angażowałem się w rekonstrukcje.

Co się, z kolei tyczy grozy, pierwszy horror obejrzałem, kiedy miałem pięć lat i od tego czasu groza jest mi bliska.

MM – Odkrył Pan jeden z kręgów kamiennych w Wielkopolsce. Opowie Pan o tym, jak to się stało?

MS – Spacerowałem po lesie z moim kolegą. On często chodzi z wykrywaczem metali. Któregoś razu, w czasie wycieczki natknęliśmy się na kamienie ułożone w charakterystyczny sposób. Nie byłem jednak pewny, czy to faktycznie krąg, bo jego część była zatopiona. Przez jakiś czas ciągle chodziło mi to po głowie, aż w końcu skontaktowałem się z Gdańskim Stowarzyszeniem Badań Kręgów Kamiennych, które przeprowadziło odpowiednią ekspertyzę i okazało się, że to faktycznie to. A wszystko przez przypadkowy spacer.

MM – Skąd czerpie Pan inspirację do tworzenia fabuły swoich opowiadań?

MS – To jest u mnie kwestia pewnego natchnienia. Nie robię żadnych researchy, nie przeprowadzam wywiadów środowiskowych. Po prostu wyświetli mi się jakaś scena w głowie, a ja przenoszę ją na papier.

MM – Które ze swych opowiadań lubi Pan najbardziej? I Dlaczego?

MS – Mam sentyment do Słonecznego wojownika, który ukazał się w Krwawniku 2,  ale bardzo lubię też Wróżdę z antologii Słowiańskie Koszmary, w którym po pierwsze starałem się przekazać wiedzę, którą nabyłem o temacie, a po drugie ukazać zetknięcie się ze sobą dwóch światów: słowiańskich wierzeń i nowo przybyłej religii chrześcijańskiej. W swym opowiadaniu ukazałem niekoniecznie pokojową koegzystencję tych jakże odmiennych od siebie tradycji. .

MM – Interesuje Pana tematyka snów. Jak Pan myśli, dlaczego one tak ciekawią ludzi?

MS – Sny, w kulturze naszych przodków, są miejscem przypominającym zaświaty. Dusze żywych i zmarłych spotykają się w tej przestrzeni, oni kontaktują się z nami za pomocą symboli. Mnie sny tłumaczył dziadek, który bardzo dobrze się na tym znał, to co się nam przyśni często ma znaczenie, którego sens należy odpowiednio zinterpretować. Nasza kultura ludowa jest bogata w różnego rodzaju senniki, my Polacy umiejętność czytania snów mamy we krwi.

MM – Słowo dla czytelników?

MS – Jeśli będziecie kiedyś w Krakowie, to wybierzcie się do Muzeum archeologicznego. Znajduje się w nim niezwykły artefakt. To tak zwany Świątowid ze Zbrucza. Ma on cztery oblicza i jedno nakrycie głowy co może świadczyć o tym, że religia słowiańska była na dużo wyższym poziomie, niż się nam powszechnie wydaje. Jeden kapelusz symbolizuje fakt, że Świętowit był Bogiem naczelnym, manifestującym się poprzez cztery podległe mu bóstwa, świadczy to o henoteistycznym charakterze religii Słowian. Zatem idea Boga najwyższego, która jest naczelną zasadą religii monoteistycznych, wcale nie była obca naszym przodkom.

MM- Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Marta Marek Contributor
Szef Działu Grozy w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Marta Marek – Pochodząca ze Śląska studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka kryminałów i kina grozy. W wolnym czasie amatorsko zajmuje się fotografią. Od września zajmuje się szeroko pojętą tematyką grozy w Redakcji Magazynu Kulturalnego „Horyzont”.
follow me

Dodaj komentarz