POD BALDACHIMEM KRWAWNIKA – czyli w nieskończoność o miłości i kilkanaście razy o zabawie w chowanego

 Tytuł debiutanckiego tomiku wierszy nie jest bynajmniej zaproszeniem do rozmalowanych słowem rustykalnych pejzaży. Owszem, każdy wiersz to pejzaż to pejzaż, ale ten wewnętrzny, myślowo-emocjonalny. W takim właśnie złożeniu, gdyż emocje inspirują tu myśl a myśl emocje. W sensie wąskim można sztukę interpretacji tekstu, hermeneutykę ujmować w odniesieniu do piśmiennictwa; w sensie szerokim do życia, egzystencji, kultury.

Jeśli, jak stwierdził W.CH.L. Dilthej, nauki przyrodnicze dążą do poznania zjawisk, a nauki humanistyczne do ich rozumienia ( i przeżywania ), jakiekolwiek wikłanie się hermeneuty w śledzenie języka, tekstu, słowa sprowadza się w sumie do wychodzenia ze schematów w podglądaniu życia; poezja tworzona środkami językowymi nie tyle z języka powstaje lecz z doświadczenia i jest próbą zrozumienia egzystencji. Epistemologia jako teoria poznania odsłania się w poezji w ontologicznej strukturze rozumienia.
 
W pierwszej części zbioru któremu patronuje tytuł znajdujemy wiersze-autoportrety, w których polu semantycznym tkwią najczęściej dwa podmioty – pierwszy, samoopisujący się i podmiot poetycki drugi – prowokowany samoopisem pierwszego. Samoopis rozumiem oczywiście jako liryczny obraz stanów jednego podmiotu adresowanych w poincie do podmiotu drugiego. Inną kwestią jest równowaga takiej relacji. Jest to w zasadzie monolog w milczącej obecności podmiotu drugiego.
 
***
nie mam psychopatycznych
skłonności a ty patrzysz na mnie
z obawą
wiesz że jesteś zabójczo przystojny
a ja kocham się w tobie na zabój
zagłaskałam już cztery koty
będziesz piąty
 
Adresat zdaje się być mało empatyczny, co budzi lęk, żal na przemian z podziwem, ekstazą, zachwytem. Zastanawiam się, czy aby podmiot liryczny nie wyposaża tutaj swojego adresata w projekcję własnych problemów ( obawa ), mieszając skutek z przyczyną. Nic tu nie jest statyczne, przeciwnie, to właśnie dynamika, zmienność postaw, ocen i zachowań peela przykuwa uwagę czytelnika. I to tak, że ten może w trakcie lektury poczuć się jak na fabularnym filmie biograficznym. 
 
Odwołania lekturowe do Dostojewskiego, Schakespeare’a, Servantesa, Puszkina, Mickiewicza i Sienkiewicza prowadzą nas pewną analogią do biblioteki światowej klasyki, do zawsze aktualnych tropów i toposów. Ta silnie akcentowana intertekstualność zarówno w wymiarze lekturowym jak i frazeologicznym wskazuje na głęboko przemyślane uczestnictwo szeroko pojętej kulturze, w ramach której znajduje się nauka ( Naukowo/ Jerzyk zwyczajny/Apus-Apus; xxx jesteś mistrzem matematyki); sztuka ( Agłaja ; xxx mówią/ bez muzyki nie ma życia; Gerda); historia ( Rubikon); religia (Teoria (bez) względności); etnografia (Bez burki); przyroda ( Rupicarpa Rupicarpa Tatrica; xxx leżymy w trawie). W odniesieniu do klasyki, powtarzające się w wierszach słowa miłość, czułość, kochać, we wszystkich możliwych odmianach gramatycznych stanowią podstawową oś i fundament wspomnianego wyżej dziedzictwa intelektualnego.
 
Forma wierszy zwięzła, najwyżej dziesięć krótkich wersów realizuje rozmaite środki stylistyczne, od animizacji po personifikację ( Dąb; Kocha.Lubi.Szanuje...); od metafory    (Teoria (bez) względności; Wiosennie); po metonimię (Nie twoja); od reminiscencji (Agłaja) po peryfrazę (xxx zawrócę bieg rzeki ) po alegorię (Gerda).
Niezwykła, jak na debiut poetycki ekonomia słowa, dyscyplina myślowo-słowna buduje w pointach wierszy, poprzez zaskoczenie, zmianę paradygmatu stawianej tezie ( xxx jesteś mistrzem matematyki ).
 
Czymże zatem jest wymieniony w tytule < baldachim krwawnika >? Może schronieniem w świecie ukształtowanym zarówno przez naturę jak i kulturę…? A może wyraża zaufanie dla fenomenu świata stworzonego aktem boskim  i świata uformowanego przez kulturę, gdzie człowiek poprzez świadomość swojego dziedzictwa nawiązuje relację z przeszłością i teraźniejszością, warunkując tę relację etyką Dekalogu uzupełnionego przez Mesjasza imperatywem miłości.
 
Rubikon
 
kości zostało rzucone
idy marcowe
stały się nieuchronne
w Wiecznym Mieście
płonął ogień
zatańczyłam przed tobą
w moich biodrach święte
bramy Babilonu
zarzuciłam ci chustę na głowę
uciszyłam szczęk broni
zobaczyłeś rozkruszone legiony
zgasłe trony siedem wzgórz
porośniętych grzechami
stworzyliśmy duumwirat
wszedłeś do mojej wody
i zostałeś
 
I na koniec zabawa w chowanego. Druga część tomiku nosi podtytuł Ruminiscencje / Od siebie do ciebie i jest wyraźnie wyodrębniona stylistyką i tematem.
 
W posłowiu zbioru Autorka przyznaje się do inspiracji powstania tego cyklu wierszami Andrzeja Kotańskiego. To jego zbiór wierszy stał się toposem, w który wpisuje się na swój własny sposób poezja Małgorzaty Hrycaj. I nie jest to tylko artystyczna kreacja, bo autorka przyznaje się do takiego doświadczenia z autopsji.
 
Napisałem, że jest to zabawa w chowanego. W trakcie lektury stwierdzamy, że to nie pacjent lecz lekarz-psychiatra stosuje wobec pacjenta całą gamę uników, sztuczek, aby w końcu ulec…psychozie indukowanej (!). Weryfikacja diagnozy nieoczekiwanie opiera się na przeniesieniu obsesji chorobowej na lekarza, który ma zawodowy problem z odróżnieniem roli lekarza i pacjenta, czyli jej pomieszaniem. Sam staje się zakładnikiem własnej diagnozy i miesza tezę z syntezą. Co wykreował sobie lekarz staje się jego własną obsesją, w której – a rebours – pacjent staje się obiektywnym obserwatorem sytuacji w gabinecie lekarza. Rodzi to oczywiście zabawne, ironiczne, wysmakowane konstatacje pacjentki/autorki. Ale też ujawnia przepaść między wiedzą a wiarą, emocją a rozumem.
 
X
 
mój psychiatra lawiruje
 
udaje znawcę poezji recytuje
Inwokację Wielką Inscenizację
Grażynę…próbuje
zetrzeć ze mnie twoje imię
na żadnym miejscu i o żadnej porze
nie może
 
 
XIII
 
mój psychiatra mnie pociesza
 
nie wiemy czym jest śmierć
może okazać się najwyższym dobrem
/ wyschnięty liść spada z drzewa za oknem /
…mówi już pół godziny
z rozkoszą podam mu cykutę
kiedy skończy
 
XVII
 
mój psychiatra nadaje mi imię 
 
lata praktyki robią swoje
widzi we mnie pęknięte zwierciadło
animę nieidealną
gdy oscyluje w katatonii
od melancholii do euforii
jestem jego Psychozą Indukowaną
 
Małgorzata Hrycaj; Pod baldachimem krwawnika;
Posłowie – Magdalena Węgrzynowicz-Plichta; SIGNO; Kraków 2016
 
Autor: Jacek Sojan (gościnnie)

Jacek Sojan – Ur. 12.12.1952 w Krakowie, gdzie nadal mieszka i pracuje. Studiował filologię polską na UJ. Przez ponad 5 lat prezes Klubu Literackiego Pod Jaszczurami przy Rynku Głównym. 
W 1982 ukazał się bezdebitowy tomik niemy poeta, staraniem przyjaciół z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jako świadectwo wydawnictwa poza zasięgiem cenzury, staraniem tychże przyjaciół ukazało się jego drugie wydanie w 2002 roku, w dwudziestą rocznicę pierwszego wydania i w dwudziestą pierwszą rocznicę stanu wojennego. Debiutował oficjalnie w 1983 zbiorem wierszyDziedzictwo kataryniarza. W roku 2006 ukazał się zbiór wierszy pt.: Dmuchawiec, a jego czwarte wydanie ukazało się w 2011. Kolejnym tomikiem mojego autorstwa jest < babia góra > wydana w 2010 roku z rysunkami Elżbiety Królikowskiej. Wydawcą był podobnie jak poprzednich tomików Bogdan Zdanowicz ( bezet@o2). Ostatnim zbiorem jest Pocztówka spod limby; wiersze poświęcone w całości górom, wydanym w roku 2013…Piszę recenzje o współczesnej poezji, eseje i uprawiam krytykę literacką. Prowadzę spotkania autorskie i promuję najnowszą poezję.

 

 

 

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz