Paranoiczne zaburzenia osobowości- obalamy MIT społeczny.

Zachęcamy do odwiedzania działu Psychologii. Co piątek obalać będziemy najpopularniejsze mity z zakresu psychologii klinicznej, społecznej czy psychiatrii. W dzisiejszym artykule nasza redaktorka Pamela Dudzik zmierzyła się z mitem paranoicznego zaburzenia osobowości.

Zapraszamy do lektury

Redakcja e-Magazynu Horyzont

Świry, wariaci, psychopatyczni mordercy- to pierwsze skojarzenia po usłyszeniu nazwy jednostki chorobowej, jaką są paranoiczne zaburzeniami osobowości. Od razu rodzi nam się w głowach obraz osoby nadpobudliwej, wielce niebezpiecznej i-jak się ku memu zdziwieniu okazało- schizofrenicznej. Rozmawiając z grupą 50 osób, ponad połowa z nich od razu pomyliła ów chorobę ze schizofrenią wyobrażając sobie ludzi chorych, jako biegających z nożami seryjnych morderców, widzących w innych ludziach demony, bestie, czy potwory. Spora część z tych jednostek badanych stwierdziła, że ci ludzie „słyszą głos” nakazujących krzywdzić innych. Około ¾ pytanych o to, czym są paranoiczne zaburzenia osobowości uznało, że to choroba polegająca na ciągłych halucynacjach i agresji. A jak jest naprawdę….?

 
W rzeczywistości bardzo odpowiada tu znane powiedzenie „nie taki diabeł straszny”. Otóż, paranoiczne zaburzenia osobowości cechuje przede wszystkim duży chłód emocjonalny, podejrzliwość, nadwrażliwość oraz wycofanie się z kontaktów społecznych. Oczywiście, wrogość powodowana podejrzliwością, jest także jednym z wyznaczników tej przypadłości, ale nie stanowi ona „stałej”, czy też głównej wskazówki w kwestii potencjalnej diagnozy.
Osoby dźwigające to brzemię są przede wszystkim lękliwe. Bardzo boją się straty najbliższych. Z tego powodu mają duży problem z zaufaniem i są podejrzliwe nawet do najbliższych. Są przekonane, iż nieustannie ich partnerzy dopuszczają się zdrad. Chorych cechuje spora nadwrażliwość oraz nieumiejętność przyjmowania krytyki, która sprawia, że jeszcze niżej upada ich ego, które odgórnie jest już na bardzo niskim poziomie. Czują się gorsze, nic nie warte i niepotrzebne. Paranoicy potrzebują ciągłego zapewnienia o tym, ile znaczą- w słowach, jak i czynach. Są pewne, iż nawet najbliższe osoby nieustannie ich oszukują, okłamują i wyzyskują- nie mając ku temu podstaw. Paradoksalnie zwykle są także przekonane o swej wyjątkowości, bywają wręcz narcystyczne. Co więcej, inną ważną cechą jest ciągła analiza spojrzeń, słów i gestów innych ludzi- bywa to powodem niepokoju.

 
Osoby dotknięte paranoicznym zaburzeniem osobowości wszystko odbierają, jako atak na ich istnienie, emocje, wygląd- a każdy element ich jestestwa. Najmniejsze spojrzenie może okazać się dla nich nienawistnym wzrokiem chcącym ich unicestwienia. Posiadają nienaruszalny obraz własnego „ja” oraz swoich zasad, są nieelastyczne i bywają gniewne (BYWAJĄ- nie są nieustannie). Wyróżnia się różne odmiany tej przypadłości:
fanatyczna (z cechami osobowości narcystycznej),
zrzędliwa (z cechami osobowości negatywistycznej),
wyizolowana (z cechami osobowości unikającej),
zatwardziała (z cechami osobowości kompulsyjnej),
złośliwa (z cechami osobowości sadystycznej).

 
Paranoicy są cyniczni, czujni, mściwi, ostrożni, samowystarczalni, zazdrośni, usprawiedliwiają siebie oraz odczuwają ciągłe poczcie krzywdy. Nieustannie rywalizują ze innymi ludźmi, chcąc być najlepszymi. Jest to osobowość bardzo AMBIWALENTNA, którą opisać można wieloma cechami, które od strony semantycznej ewidentnie się wykluczają. Pragmatycznie podchodząc do ludzi cierpiących na to zjawisko chorobowe, należy przede wszystkim starać się je zrozumieć.

 
W rzeczywistości, te chore istoty same duszą się ze sobą. Nie mogą wytrzymać swych myśli, lęków, nadmiernych emocji i wrażliwości. Są mistrzami wkładania masek, a robią to tak dobrze, że z czasem zatracają siebie-stąd bardzo duża ilość osób paranoicznych nie ma pojęcia, że ów problem ich dotyczy. Chorzy są zagubieni. Z powodu lęku przed utratą np.: ukochanej osoby same ją od siebie odpychają stawiając różne zakazy. Ze wszystkich sił walcząc o to, by nie tracić np.: przyjaciół, czy miłości, odpychają je od siebie poprzez swoje zachowanie. Ponadto, pragnąć zdobywać przyjaciół (przy jednoczesnej niechęci do zwierzanie się, uzewnętrzniania) są prowokacyjne i ich najgorsze koszmary bycia bez nikogo wokół często mają szanse się ziścić. Panicznie boją się być same, bo to jeszcze bardziej podniesie rangę ich złego samopoczucie samych ze sobą. Paranoja często wynika z powodu doznanej traumy w latach młodzieńczych.

 
Rzecz jasna istnieje możliwość wystąpienia pewnych komplikacji. Jak w każdej przypadłości, gdzie człowiek „tworzy sobie w głowie zdarzenia” i bardzo w nie wierzy, ale dzieje się to w tym przypadku rzadziej, niźli częściej. Ludzie dotknięci ową chorobą stosunkowo nieczęsto stają się groźnymi i niekontrolującymi się osobami. Rzadko dochodzi do sytuacji, kiedy w rzeczywistości zaczynają żyć swoimi wizjami i popadają w większy obłęd. Ponadto istnieje też pewna alternatywa, dla noszących ów brzemię- racjonalizacja. Tłumacząc sobie w sposób rozsądkowy swoje myśli duża część ludzi z paranoicznymi zaburzeniami osobowości jest w stanie pokonać w pewnym stopniu swoje rujnujące wizje. Nie jest to typ dolegliwości, którą koniecznie należy opanowywać mocnymi lekami- psycholog/psychiatra zawsze jest zdroworozsądkowym pomysłem, ale nie w każdym przypadku koniecznym.

 
Reasumując, powrócę do słów już dziś przytoczonych- „nie taki diabeł straszny, jak go piszą”. Choroba, o której jest ten artykuł nie jest wcale dolegliwością iście niebezpieczną. Można ją określić mianem bolesnego stanu rzeczy- męczy osobę chorą i bliskich. Nie są jednak tym, co popularnie jest nimi nazywane i określane. Ważne, by pojąć różnicę między groźnymi dolegliwościami, a takimi, nad którymi w jakiś sposób da się walczyć i ograniczać ich wpływ na egzystencje chorych. Mam nadzieję, że MIT istoty paranoicznych zaburzeń osobowości został zburzony, niczym mur berliński.

 

Autor: Pamela Dudzik

Fotografie: Internet


Bibliografia

Soroko E., Osobowość paranoiczna [w:] Cierpiałkowska L., Psychologia zaburzeń osobowości. Wybrane zagadnienia, Wydawnictwo Naukowe UaM, Poznań 2004.

 

Dodaj komentarz