O czytelniczych upodobaniach dzieci i młodzieży w rozmowie z Mariuszem Kiełtyką

O literaturze dziecięcej z Mariuszem Kiełtyką, bibliotekarzem Oddziału Dziecięcego Biblioteki Publicznej w Gryfinie rozmawiała Dorota Zdziech.

Dorota Zdziech Na początku nieco tradycyjnie – czym są dla Pana książki?

Mariusz Kiełtyka Nie będę oryginalny, jeśli chodzi o odpowiedź na to pytanie. Książki są dla mnie jak powietrze i woda, bez których nie mogę żyć. To także głębokie nurkowanie w życie bohaterów, wielka pasjonująca przygoda i ucieczka od zgiełku dnia. Najważniejsze są spotkaniem z nowym przyjacielem oraz świetną zabawą.

 

D.Z. Czy według Pana książka, zwłaszcza ta dedykowana dzieciom, powinna bardziej uczyć czy bawić?

M.K.Moim zdaniem, co jest oczywiste, zarówno uczyć, jak i bawić. Jedno drugiego nie wyklucza. Niestety nadal lektury szkolne kojarzą się dzieciom i młodzieży z przykrym przymusem czytania, choć mogą być przyjemnością, a wszystko zależy od tego, w jaki sposób zostaną „podane” przez polonistę. Prowadząc zajęcia biblioterapeutyczne z wykorzystaniem lektur, zauważyłem, że ta forma sprawdziła się u mnie w bibliotece. Uczniowie chętniej sięgają po wybrany tytuł lub inne książki danego autora. Jako dorośli wiemy, że czytanie uczy myślenia, pobudza wyobraźnię, kształtuje charakter, dostarcza wiedzy o świecie i ludziach, wzrusza, bawi i łączy pokolenia, ale czy naszym dzieciom to mówimy i coś z tym robimy? Raczej sporadycznie.

D.Z. Czego obecnie szukają młodzi czytelnicy w książkach? Czy ich gusta i potrzeby literackie bardzo się zmieniły?

M.K. Gusta i potrzeby młodych czytelników bardzo się zmieniły i co sezon ulegają zmianie. Dzieci przychodzące do biblioteki z mamą czy babcią lub sama młodzież (niestety ojcowie i dziadkowie są rzadkością) szukają aktualnych bohaterów z bajek i filmów komercyjnych np. My Little Pony, Minionki, Smerfy, Noddy, Listonosz Pat, Auta, Świnka Peppa, Star Wars itp. Niestety nadal niektórzy ślepo zapatrzeni są na zachód, a ich gusta są zamerykanizowane i takie też lektury wybierają dla swoich dzieci. Jeśli chodzi o młodzież, to wypożyczają książki fantasy, które powstały na podstawie popularnych gier komputerowych np. Assassin’s Creed, Minecraft, Crysis, Wrota Baldura, Diablo, zaś młodsi chłopcy pozycje o naszej reprezentacji, a dziewczyny literaturę obyczajową zagranicznych autorów, tzw. bestsellery EMPIKU np. autorstwa Johna Greena, Nicholasa Sparksa, Collena Hoovera i tak zwaną literaturę wampiryczną z wyjątkiem popularnego parę lat temu Zmierzchu. Czytane są książki na topie i modne w danym sezonie, a ja jako bibliotekarz staram się odpowiadać na potrzeby swoich czytelników i zachęcać do zapoznania się z naszymi polskimi autorami. Obecnie swój renesans przechodzą komiksy, więc kompletujemy ten dział, i stopniowo powiększa się on o popularne tytuły i serie. Ich ekspertem w naszym dziale jest pan Daniel, który służy pomocą przy wyborze odpowiedniego tytułu. Zauważaliśmy naprawdę spore zainteresowanie tym gatunkiem. Popularne stały się także książki mówione, czyli audiobooki. Wypożyczają je najczęściej dyslektycy, dzieci z ADHD, niedowidzący (dla nich oferujemy książki z alfabetem braille’a) czy dzieci z Aspergerem. To także doskonała forma spędzenia wolnego czasu dla osób przeziębionych, kurujących się w domu czy podróżujących samochodem, gdy cała rodzina jedzie na ferie lub wakacje. Książki wypożyczają u mnie również kierowcy tira. Nie mogę być w „tyle” jeśli chodzi o nowości czytelnicze, dlatego bywam na targach książki i zaglądam na blogi czy fora internetowe o takiej tematyce

D.Z. Pracuje Pan w Oddziale Dziecięcym już kilka lat. Przez ten czas zorganizował Pan wiele ciekawych zajęć dla dzieci takich jak: Czytanie z Gryfusiem, Teatrzyk Cieni, Bajki ze strychu czy obecnie Klub Gier bez Prądu? Skąd czerpie Pan pomysły na te wszystkie zajęcia?

M.K. Praca z dziećmi i młodzieżą jest dla mnie dużym wyzwaniem i satysfakcją. Bez pasji do tego zawodu, kreatywności, zaangażowania, a co najważniejsze bez rozwoju osobistego i zawodowego trudno byłoby mi cokolwiek zdziałać. W mojej pracy stosuje się niekonwencjonalne metody czytelnicze, a mianowicie biblioterapię, arteterapię, bajkoterapię, czytanie dialogowe i wrażeniowe, po to, by wykorzystać w trakcie czytania naturalną energię i kreatywność dzieci. Lubię się ruszać, jak coś się dzieje w bibliotece, jest pozytywny hałas, energia, nie znoszę rutyny i nudy bibliotek, dlatego szkolę się, biorę udział w warsztatach, konferencjach, jeżdżę na targi książki, poznaję ciekawych ludzi, dzięki temu wymieniamy się swoimi zawodowymi doświadczeniami. Jako certyfikowany biblioterapeuta i pasjonat bajkoterapii prowadzę warsztaty dla dzieci od 5. roku życia, ale chętnie podejmuję również współpracę ze stowarzyszeniami, szkołami czy przedszkolami. Z młodzieżą także lubię działać, oni czytają, tylko nie lubią się tym chwalić na forum. Gdy są u mnie na zajęciach, potrafią się otworzyć i współpracować. A oto przecież nam chodzi.

D.Z. Czy dzieci chętnie uczestniczą w wydarzeniach organizowanych w bibliotece?

M.K. Nieskromnie powiem, że tak, jest duże zainteresowanie wydarzeniami i spotkaniami. Oddział Dziecięcy obsługuje czytelników do 16. roku życia. Są to przedszkolaki, uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów, a nawet maluchy odwiedzające bibliotekę z rodzicami. Prowadzę różnorodne formy pracy kulturalno-oświatowej dla ww. grup czytelników: prezentacje multimedialne w ramach edukacji czytelniczo-medialnej jako alternatywę dla tradycyjnych lekcji bibliotecznych, które z powodzeniem sprawdziły się w innych bibliotekach, pogadanki, dyskusje, głośne czytanie, opowiadania baśni, spotkania autorskie, konkursy czytelnicze, literackie, plastyczne, gry i zabawy, zajęcia biblioterapeutyczne, imprezy (w murach i poza murami biblioteki – wycieczki, pikniki, Tydzień Bibliotek, Tydzień Głośnego Czytania, Biblioferiadę, Noc Bibliotek itp.). Wszystkie formy dostosowane są dla różnych grup wiekowych i według indywidualnego zapotrzebowania ze strony nauczycieli, wychowawców, rodziców i samych młodych czytelników. Jest to dobry kierunek działania, za którym przemawia różnorodność form pracy z czytelnikiem i satysfakcja odbiorców.

D.Z. – Jaka jest obecnie rola bibliotekarza w wpływaniu na gusta czytelnicze? 

M.K. Trudne pytanie, a odpowiedź złożona. Pracuję w tym zawodzie już dwadzieścia lat i cały czas się rozwijam i ładuję akumulator, który napędza i nakręca mnie do innowacyjnych działań. Jestem świadkiem zmieniającej się roli bibliotekarza począwszy od końca XX wieku aż po współczesność. Kiedyś było prościej – bibliotekarzem (bo byli to głównie mężczyźni) mógł być uczony (w starożytności), mnich (w średniowieczu), każdy, kto kochał książki i miał fundusze na ich kupowanie. Bibliotekarz jako zawód pojawił się z chwilą powstania bibliotek publicznych i rozszerzenia ich zadań. W XX wieku biblioteki współuczestniczyły w tworzeniu społeczeństwa informacyjnego, obecnie stają się centrami kultury, nie tylko czytelniczej. Zmieniła się też rola bibliotekarza (a częściej bibliotekarki, wszak to dziś zawód mocno sfeminizowany). Do niedawna wymagania formalne to wyższe studia kierunkowe (minimum stopień licencjata Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej), często podwójny fakultet i obowiązek nieustannego dokształcania. Tak było do momentu wprowadzenia deregulacji zawodu przez poprzednią ekipę rządzącą PO-PSL. To spowodowało obniżenie prestiżu zawodu i zatrudnianie osób przypadkowych w bibliotekach nawet bez matury i studiów, a nawet przyznających się do nieczytania. Sic! Na szczęście kompetentny i profesjonalny dyrektor biblioteki wie, że lepiej zatrudnić bibliotekarza po studiach bibliotekoznawczych z dodatkowym fakultetem np. pedagogika, historia, socjologia czy kulturoznawstwo. Bywają jeszcze tacy przewidujący i mądrzy dyrektorzy w tym kraju. Dzisiaj kreatywni i zaangażowani w swoją pracę bibliotekarze walczą o czytelnika i podejmują różne działania, żeby go zachęcić do sięgnięcia po książkę. Współczesny bibliotekarz musi wykazywać się kreatywnością, mieć szerokie zainteresowania, uczestniczyć w życiu kulturalnym, osobowościowo powinien być pogodny i otwarty, wyróżniać się wysoką kulturą osobistą, empatią, budzić zaufanie, być pomocny dla czytelnika i starać się zaspokajać jego zarówno czytelnicze, jak i terapeutyczne potrzeby. Niestety nadal pokutuje stereotyp bibliotekarki i biblioteki (szczególnie w małych miejscowościach). Zwłaszcza włodarze i radni (choć bywają wyjątki) ignorują i bagatelizują znaczenie biblioteki w lokalnym środowisku. Fakt jest dosyć krzywdzący: starsza pani uczesana w siwy koczek, na nosie grube okulary, ubrana w wyciągnięty sweter lub waciak, na nogach przydeptane kapcie, schowana za stertami zakurzonych książek i namiętnie siorbiąca kawę. Z kolei biblioteki to antykwariaty starych, pożółkłych książek i czuć w nich wilgoć oraz zaduch (takie też widziałem sic!). Na szczęście niewiele. Staramy i zmieniamy się na lepsze. O tym, jak jest naprawdę, najlepiej przekonać się osobiście, odwiedzając kilka bibliotek. Za swoją działalność czytelniczą, kulturalną i edukacyjną zostałem doceniony. Znalazłem się w gronie bibliotekarzy nominowanych do tytułu ZACHODNIOPOMORSKI BIBLIOTEKARZ ROKU 2009, zajmując drugie miejsce oraz byłem czterokrotnie wyróżniony jako lokalny lider w konkursie na najlepiej przeprowadzoną kampanię „Cała Polska czyta dzieciom” w roku szkolnym: 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011, 2011/2012.

D.Z. Jak wynika z Pańskich obserwacji liczba czytelników wśród najmłodszych rośnie czy maleje?

M.K. W ciągu dziesięciu lat tak funkcjonującego Oddziału Dziecięcego, zwiększyła się frekwencja wśród odwiedzających ją uczniów, przedszkolaków, maluchów z rodzicami czy starszym rodzeństwem. Jest większe zapotrzebowanie na zajęcia biblioterapeutyczne, wycieczki po bibliotece, głośne czytanie bajek, spotkania autorskie, warsztaty twórcze i edukacyjne, koncerty bajkowe, małe formy teatralne ze strony przedszkoli, uczniów, nauczycieli i samych rodziców. Przecież jesteśmy dla nich i w miarę możliwości realizujemy ich potrzeby kulturalne. Docierają do nas pozytywne sygnały (pochwały, słowa uznania) od dzieci, rodziców, nauczycieli i dyrektorów gryfińskich placówek oświatowych za nowy wygląd Oddziału Dziecięcego, który jest kolorowy i przyjazny dziecku czy za aktywność na rzecz młodego czytelnika. Także młodzież chętnie wybiera sobie czytelnię za miejsce do spotkań z przyjaciółmi czy do odrabiania lekcji. Zdecydowanie nasze działania zmierzają do zainteresowania swoją ofertą małego i dużego czytelnika. Jesteśmy na bieżąco z nowościami. Zaopatrujemy się w książki „na topie” i popularne wśród młodych, ale także audiobooki (mamy ponad 1000 płyt), słuchowiska, koncerty, piosenki, filmy na DVD, gry komputerowe i programy edukacyjne. Wszystko to dzięki współpracy z wydawnictwami i pisarzami oraz księgarniami internetowymi.

D.Z. Czy literatura, a raczej autorzy ją tworzący, dostosowuje się do naszych czasów?

M.K. Wręcz powinni i nie mają wyboru. Czytelnik dziecięcy i młodzieżowy jest najbardziej wymagającym i wybrednym czytelnikiem. Często my jako dorośli o tym zapominamy lub nie zdajemy sobie sprawy. Nie przeczyta on tego, co my czytaliśmy kiedy byliśmy w jego wieku (są nieliczne wyjątki, które mogę w ciągu 10 lat pracy wymienić na palcach jednej ręki). Tym bardziej, że obecnie książka jest dostępna w każdej postaci – papierowej lub cyfrowej i wszędzie, to paradoksalne czasy dla książki nie są najlepsze. Prawda jest jednak taka, że czytamy znacznie mniej niż przed laty. Mówi o tym w obliczu spadającego czytelnictwa ostatni raport o stanie czytelnictwa w Polsce, który podaje, że w 2017 roku 63% Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Czym to tłumaczyć? Zabiegany i głośny świat, brak czasu (często praca na więcej niż jeden etat), wielość zajęć pozalekcyjnych, brak chęci, czy jak by to powiedziała dzisiejsza młodzież „szkoda czasu” (szybciej jest przeczytać streszczenie lub nie czytać w ogóle), bo teraz są ciekawsze rzeczy do zrobienia… Kiedyś nie było tylu kanałów telewizyjnych i Internetu… Pisarze, ale też sami bibliotekarze walczą o czytelnika i podejmują różne działania, żeby ich książki kupowano i czytano! Są to przede wszystkim działania promocyjne i marketingowe. To temat na dłuższą rozmowę.

D.Z. Jaka książką była najczęściej wypożyczania w zeszłym roku. Czy jest jakiś tytuł, do którego ustawiały się kolejki dzieci lub młodzieży?

M.K. To nie te czasy, kiedy 20 lat temu czekało i zapisywało się na kolejny tom Harry’ego Pottera czy parę lat temu na cykl Zmierzch w bibliotekach dziecięcych i młodzieżowych. A szkoda, może będzie kiedyś taki bestseller. Najczęściej wypożyczaną książką w zeszłym roku, była lektura szkolna z cyklu Opowieści z Narnii – Lew, czarownica i stara szafa. Raczej młody czytelnik czeka na kolejny tytuł z popularnego cyklu czy serii. Furorę robią: Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai, Magiczne Drzewo, Mikołajek, Hania Humorek, Koszmarny Karolek, Zaopiekuj się Mną, Basia, Czytam Sobie, Dziennik Cwaniaczka, Felix, Net i Nika czy Assassin’s Creed.

D.Z. – Dziękuję za rozmowę.

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz