Muzycznie, kulturowo, tolerancyjne i ekologicznie – zakończyła się kolejna edycja Colours of Ostrava.

The Cure, Florence and The Machine, Years & Years, Rag’n’Bone Man, Zaz, Mogwai – to raptem początek listy z ponad stu artystów, którzy w tym roku wystąpili podczas międzynarodowego festiwalu Colours of Ostrava. Prócz muzycznych gigantów można było usłyszeć i zobaczyć również wschodzące dopiero gwiazdy i bardzo obiecujących debiutantów, których próżno szukać w radiu czy telewizji. Wszystko to na 24 scenach w wyjątkowej postindustrialnej scenerii byłej huty Dolni Vitkovice w czeskiej Ostrawie.

Największym magnesem, który niewątpliwie przyciągnął do Ostarwy tysiące fanów była legenda rock’a – założona w 1976 roku w Crawley grupa The Cure. Robert Smith wraz z kolegami dali ponaddwugodzinny (najdłuższy w historii festiwalu) koncert prezentując przekrój swej ponad czterdziestoletniej działalności. Nie mogło więc zabraknąć kultowych już utworów jak „Just like heven”, „Boys don’t cry” czy „Friday I’m in love”. Zgromadzona przed sceną publiczność przez cały czas śpiewała razem ze swymi idolami, a artyści udowodnili, iż ciągle są w doskonałej formie.

Wróćmy jednak do początku – pierwszego dnia gwiazdą wieczoru był brytyjski zespół indie rockowy powstały w 2007 roku, czyli Florence and the Machine. Charyzmatyczna Florence Welch od samego początku porwała publiczność nie tylko fantastycznymi utworami, ale także zwiewnością i powabem swej osoby. Zabrzmiały m.in. „Dog days are over”, „Patricia” czy „Hunger”. Ku uciesze wielu zgromadzonych ze sceny popłynęło ważne przesłanie: „Schowajcie telefony! Zamknijcie oczy i słuchajcie. Poczujcie to!”

Dzień później ostrawskiej publiczności zaprezentował się pochodzący z Brighton, niespełna 32-letni Rory Graham, znany bardziej jako Rag’n’Bone Man. Wyglądający jak rasowy hiphopowiec mężczyzna słusznej postury z głosem jak dzwon okazał się być spokojnym, uśmiechniętym, łagodnym i bardzo wrażliwym człowiekiem. Jego przebój „Human” to doskonały przykład tego, co tworzy artysta. Mieszkanka soulu, bluesa, hip-hopu i rocka porwała publiczność zgromadzoną na koncercie. Był to pierwszy występ tego artysty na tak dużym festiwalu. Fakt ten nie umknął publiczności, która gromkimi brawami nagradzała wzruszonego do łez wykonawcę.

Na występ Years & Years w piątkowy wieczór czekało wielu zwolenników zrozumienia, wspólnoty i poczucia bezpieczeństwa. Niewątpliwie koncert brytyjskiego, założonego w 2010 roku w Londynie zespołu tworzącego muzykę elektroniczną miał otwarty charakter celebrujący różnorodność. Wokalista Olly Alexander wraz z towarzyszącymi mu muzykami zaprezentował przebojowe, słodkie i chwilami niegrzeczne utwory pochodzące m.in. z ostatniego wydawnictwa „Palo Santo”. Nie zabrakło więc „If You’re Over Me”, „Rendezvous” czy nastrojowego „Lucky Escape”. Ze sceny popłynęło morze miłości, tolerancji, radości i szczerych emocji.

Nie sposób nie wspomnieć o występie francuskiego zespołu założonego w 2004 roku, grającego muzykę będącą połączeniem elektroniki, punka, rocka, metalu, hip-hopu i reggae – Shaka Ponk. Tego, co działo się nie tyle na scenie, ale w zasadzie pod, ostrawska publiczność nie zapomni na długo. Takiego wulkanu energii nie widziano tu dawno i pewnie długo się nie zobaczy. Liderzy zespołu – Frah i Samaha Sam od początku koncertu dali pokaz niezwykłych umiejętności nie tylko wokalnych, ale i akrobatycznych. Frah przez sporą część występu szalał wśród oszołomionej publiczności, która na jego polecenia tworzyła wirujące kręgi, nosiła go na rękach czy szalała w zwariowanym pogo. Trwające ponad godzinę zwariowane widowisko było długo oklaskiwane przez zachwyconych wielbicieli tej wyjątkowej grupy muzycznej.

Ostatniego dnia festiwalu prócz wspomnianych już wcześniej The Cure na scenach Colours of Ostrava zaprezentowały się jeszcze m.in. Zaz i Rosalia. Ta najpopularniejsza obecnie francuska wokalistka obdarzona wspaniałym głosem sprzedała już ponad 4 mln albumów i wystąpiła na pięciu kontynentach. W Ostrawie zaprezentowała swe największe przeboje, m.in. „Je veux”, „Qué vendrá” czy liryczny „Demain c’est toi”. Uwielbiana na całym świecie Zaz od razu zdobyła ogromną sympatię publiczności, która tłumnie zgromadziła się przed Česká spořitelna stage.

Ostatnim koncertem festiwalu był występ dwudziestosześcioletniej piosenkarki, autorki tekstów, tancerki i producentki – Rosalíi Vila Tobella. Rosalía łączy flamenco i electropop – dwa różne, niemające ze sobą nic wspólnego gatunki muzyczne przełamując stereotyp i nadając muzycznemu skarbowi Andaluzji oryginalny, nowoczesny wymiar. Poprzez wykorzystanie elektroniki w swojej twórczości stawia na estetykę reggaeton, R&B i hip&hop. Jej koncert był niezwykłym doświadczeniem i powiewem hiszpańskiej świeżości.

Na uwagę zasługują także koncerty i innych wykonawców, którzy zaprezentowali swoją twórczość.

Tom Walker – szkocki autor piosenek z głosem mocnym niczym grzmot wyśpiewał m.in. “Leave A Light On”, “Angels”, “Fly Away With Me”, “Blessings” czy “My Way”. Utwory te porządnie przetasowały brytyjskie i europejskie listy przebojów, nie wspominając o YouTube. Dotarły także do Stanów, gdzie spotkały się z gorącym przyjęciem krytyków.

Nazywana królową fado Mariza zabrała w muzyczną podróż po Portugalii tysiące osób, które przyszły na jej występ. O piosenkarce mówi się, że ma głos dotykający duszy. Niewątpliwie tak było i w Ostrawie.

Niewątpliwie na wyróżnienie zasługuje pochodzący z Australii Xavier Rudd. Muzyk ten – niezwykle autentyczny i konsekwentny w poglądach – od dwudziestu lat działa na rzecz ochrony środowiska, przyrody i ludzi, w tym Aborygenów. Jego występ był mieszanką delikatności, duchowej energii, przesłania miłości i wolności, podnoszących na duchu i głęboko szczerych kompozycji, w których folk rock łączy się z reggae i popem.

Kolejną artystką, która skradła serca niejednemu uczestnikowi festiwalu był izraelski zespół Lola Marsh. Piosenkarka Yael Shoshana Cohen zachwyciła nie tylko talentem wokalnym, ale również tańcem z wdziękiem Penelope Cruz, do której jest bardzo podobna.

Na występ pierwszej damy popowej rewolty, czyli pochodzącej z Danii MØ czekało wielu fanów. Jej koncert zachwycił publiczność, a wielki przebój “Lean On”, który osiągnął wszystkie możliwe szczyty popularności i okazał się popowym hitem 2015 roku, porwał do wspólnej zabawy.

Mogwai – to kolejni artyści, zasługujący na uwagę. Ta post-rockowa formacja brytyjska, dla której nie ma porównywalnej alternatywy oczarowała publiczność zmiażdżonymi, artystycznie rockowymi, ale wspaniałymi i pięknymi emocjonalne dźwiękami.

Dwaj bracia – Jack i Pat znani bliżej jako Pierce Brothers, którzy zaczynali jako uliczni grajkowie – oczarowali ogromną folk-rockową energią. W tym roku ostrawskiej publiczności zaprezentowali swój debiutancki albume “Atlas Shoulders”.

Festiwal z roku na rok ciągle się rozwija. Na 18. edycję Colours of Ostrava złożyło się ponad 350 punktów programu, w tym koncerty na 24 otwartych i zamkniętych scenach, panele dyskusyjne, przedstawienia teatralne, projekcje filmowe, warsztaty tematyczne i wiele innych. Organizatorzy festiwalu co roku dbają o jak największą dostępność imprezy, dlatego tak wielką wagę przykłada się do ułatwień dla osób z różnorodnymi niepełnosprawnościami. Colours of Ostava to także dbałość o ekologię – segregacja śmieci nie dziwi tu nikogo, a w tym roku zamiast plastikowych pojawiły się słomiane słonki. Ale Colours of Ostrava to przede wszystkim 4 dni wypełnione atmosferą przyjaźni, tolerancji i poszanowania inności. Nikt tu nie potępia nikogo za to jak wygląda, w co wierzy czy kogo kocha. Dlatego już teraz z niecierpliwością wielu czeka na kolejną, 19. edycję najpiękniejszego festiwalu w tej części Europy, który odbędzie się pomiędzy 15 i 18 lipca 2020 roku.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Aneta Czarnocka-Kanik Contributor
Redaktor Działu Sztuka/Wydarzenia w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Aneta Czarnocka-Kanik – urodziła się, mieszka i pracuje w Jastrzębiu-Zdroju. Absolwentka Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej i Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Zawodowo związana z turystyką, PR, a obecnie marketingiem terytorialnym. Prywatnie żona i matka dwóch dorastających chłopców. Uwielbia spać i nade wszystko czytać do poduszki. Prócz męża i synów ma jeszcze dwie miłości: kota Hultaja i fotografię. Od kilku lat wraz z życiowym towarzyszem Maciejem realizuje pasję związaną z fotografią koncertową. Prócz tego dokumentuje lokalne wydarzenia, uwiecznia portrety i próbuje sił w reportażu. Jako członek Stowarzyszenia Jastrzębski Klub Fotograficzny „Niezależni” ciągle rozwija swoją pasję nie tylko poprzez warsztaty, szkolenia czy spotkania z autorytetami tej dziedziny sztuki, ale przede wszystkim realizując różnorodne projekty czy wymieniając myśli z innymi osobami „chorymi na fotografię”.
follow me

Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Share via