Mission impossible, czyli o tym, jak znaleźć czas dla siebie.

 Najwięcej pytań, które od Was dostaję dotyczy sposobu na znalezienie odrobiny czasu dla siebie, dlatego postanowiłam poruszyć tę istotną kwestię, nad którą zapewne rozmyśla niejedna z Was.

Misja nie jest łatwa – to pewne! Jej przebieg w dużej mierze zależy od wieku Waszych pociech i od tego z kim oraz  w jaki sposób dzielicie się opieką nad nimi . Gdy jesteście świeżo upieczonymi mamami i Wasze dzieci miewają jeszcze  drzemki, to najczęściej w nich należy upatrywać moment, który będzie dla Was przepustką na zrobienie czegoś dla siebie. Jeśli natomiast są one już dużo większe, najlepiej poszukać chwili wytchnienia wieczorami. Pamiętajcie, że póki co, to my, jako  rodzice zajmujemy się organizacją czasu naszych latorośli, a zatem podstawową, konsekwentnie przestrzeganą zasadą będzie wyznaczenie konkretnej pory, w czasie której nasze pełne niespożytej energii „zajączki”, będą ładowały baterie, dając nam szanse na to samo. To bywa trudne, ale uwierzcie mi – da się!

Skupmy się teraz na odnajdywaniu radości, którą uzyskujemy dzięki połączeniu myśli   o byciu dobrym rodzicem z dbaniem o siebie. Kluczowym słowem jest wielozadaniowość. My, kobiety, jesteśmy w tym mistrzyniami. Nie chodzi tu jednak o łączenie prasowania z gotowaniem, tylko   o pielęgnację własnej osoby, podczas wykonywania domowych obowiązków. Pomysłów na to jest wiele. Możecie przykładowo wypracować w sobie nawyk nakładania maseczki na twarz lub włosy, podczas codziennych czynności lub zadbania o swoje stopy poprzez posmarowanie je kremem pielęgnującym i ogrzania w ciepłych skarpetkach, gdy  odkurzacie w domu.

Ważnym elementem, który wpłynie pozytywnie nie tylko na Wasze samopoczucie, ale również formę fizyczną jest ruch. Mamom, które mają małe dzieci, szczególnie polecam taniec. Noszenie dzieciątka na rękach lub w kangurku podczas wspólnego tańca, potrafi ukoić zszargane nerwy, uszczęśliwić i wyciszyć zarówno mamę, jak i malca. Tempo i rodzaj muzyki dobierajcie według aktualnych potrzeb.

Spacer z wózkiem po parku, z kubkiem ulubionej kawy lub herbaty i książką, to kolejna  z propozycji. Jeśli macie potrzebę zrzucenia kilku kilogramów albo poprawy swojej kondycji, możecie co drugą taką aktywność wykonywać bardziej dynamicznie.

Bardzo dobrym sposobem na połączenie wizerunku supermamy z supersobą jest uprawianie sportu razem z dziećmi lub zapisanie się na wspólne zajęcia warsztatowe (np. plastyczne). W taki sposób nasze dzieci uczą się od nas, jak być szczęśliwym człowiekiem. Pamiętajcie, że spełniona mama to przykład, a z biegiem czasu także autorytet, który warty będzie naśladowania.

 Zachęcam Was również byście posłuchały siebie, zrozumiały swoje emocje i wspomniane wcześniej potrzeby. Próbujcie zaspokajać je w miarę możliwości, jedna po drugiej. Jeśli dzielicie się opieką nad swoimi pociechami np. z najbliższymi, warto porozmawiać z nimi o tym, co czujecie i czego oczekujecie zarówno od nich, jak i od siebie jako mamy. To Wy musicie wymyśleć sposób na to, jak czuć się bardziej spełnioną i szczęśliwą. Nie wolno Wam oczekiwać, że inni się domyślą i sprostają Waszym oczekiwaniom.

Kiedy kobiety gubią się w drodze do poczucia szczęścia i samozadowolenia, proponuję im, by przeprowadziły ćwiczenie jestem kobietą /jestem mamą. Namawiam wówczas do refleksji nad tym, jaka jesteś jako kobieta i jako mama? Następnie zastanawiamy się jaką kobietą chciałabyś być i analogicznie, jaką chcesz być mamą? Często zadręczamy się, że nie jesteśmy zbyt dobre, ale czy rzeczywiście? Do ustalonych, w pewien sposób wyartykułowanych wzorców łatwiej jest nam dążyć, wyznaczyć cele, zastanowić się nad sposobem, który pomiędzy jestem a chciałabym być pozwoli postawić znak równości. Czasem bycie (w naszym) mniemaniu „dobrą mamą”, odbywa się kosztem „bycia kobietą” i „bycia sobą”, a do tego nie wolno dopuścić! Zapomnijmy o wyrzutach sumienia i szukajmy „złotych środków”. Być może raz w tygodniu, kiedy macie wsparcie w opiece nad dzieckiem, zamiast starać się nadrabiać zaległości w spaniu czy porządkach domowych, warto pójść na zajęcia fitness, pobiegać, pójść na masaż, do kosmetyczki czy fryzjera.

Dbanie o swoje potrzeby bywa trudne, ale w rezultacie daje poczucie pewności siebie i zadowolenia, podobnie jak bycie mamą, czyż nie?

P.S. Na koniec tekstu anegdota, którą często opowiadam na swoich warsztatach: jedna z moich znajomych lubiła myć naczynia (tak, bywają takie kobiety!). Nakładała grubą warstwę kremu na dłonie, wkładała je w rękawice, i spoglądając na ogród za oknem, myła. Bardzo często, gdy się z kimś witała i podawała dłoń, ludzie mówili: „Ale ma Pani delikatne, gładkie ręce!”. A Ona wtedy odpowiadała: „Ach, to dlatego, że często myję naczynia”.

Pamiętajcie, że czekam na Wasze listy i pytania bezpośrednio pod postem lub na a.s.butrym@wp.pl

Przyjemności! 

 

Agnieszka Maciejewska Administrator
Agnieszka Paulina Maciejewska (Zastępca Redaktor Naczelnej oraz Kierownik ds. PR) – Urodzona 23 kwietnia 1993 roku, rodowita szczecinianka. Studentka Technologii Chemicznej na Wydziale Technologii i Inżynierii Chemicznej na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie. Asystentka w dziale promocji w Akademickim Radiu Pomorze. Miłośniczka muzyki, sztuki oraz kultury szeroko rozumianej pod tymi pojęciami. Otwarta na poszerzanie i odkrywanie kolejnych Horyzontów.
follow me

Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Share via