Maria czy Callas – recenzja porównawcza filmu „Maria by Callas” Toma Volfa oraz biografii „Zbyt dumna, zbyt krucha” Alfonso Signorini

2 marca 2018 roku premierę filmową miał dokument o kobiecie, której głos został uznany za objawienie tego stulecia. Obraz Toma Volfa to zbiór starannie dobranych archiwalnych nagrań – wywiadów, występów oraz fragmentów programów telewizyjnych, zgrabnie zestawionych z osobistymi komentarzami artystki pochodzącymi z jej listów. Reżyser stara się ukazać boską Marię Callas nie tylko jako niezwykłą primadonnę, ale także jako kobietę zwyczajną – samotną i niezrozumianą poza kulisami sławy. Podobne zadanie postawił sobie pisarz Alfonso Signorini, kreśląc literacką biografię piosenkarki. Tutaj również mamy do czynienia z Marią Callas rozszczepioną na dwie postacie: Marie pożądającą miłości i ciepła oraz Callas miłującą jedynie smak zwycięstwa i popularności. Pomimo wspólnych założeń kinowa i literacka wersja bardzo się od siebie różnią. Nie tylko ze względu na to, że kinematografia korzysta z zupełnie innych środków wyrazu niż pisarstwo.

Film Toma Volfa sumiennie ukazuje nam życie gwiazdy od dzieciństwa aż do śmierci. Nie sposób jednak pozbyć się wrażenia, iż niekiedy materiały źródłowe uzupełnione cytatami z epistolografii Marii Callas nie współgrają ze sobą. Sam pomysł na realizację oceniam jednak jako świetny, choć nie odkrywczy. Widać tu dużą inspirację „Amy” Asifa Kapadi co jednak nie razi ze względu na to, że powyższa biografia to arcydzieło i majstersztyk w swoim gatunku. Jak się uczyć, to od najlepszych! Reżyser „Marii by Callas” jak widać zdawał sobie sprawę, dlaczego jego produkcja jest miła dla oka i ucha.  Największym plusem dokumentu jest dobór muzyki. Widz poznaje wielką śpiewaczkę operową właśnie poprzez wyselekcjonowane nagrania muzyczne, które ukazują nieprawdopodobnie dopracowany warsztat oraz mistrzowskie opanowanie gry aktorskiej. Fragmenty wywiadów oraz programów telewizyjnych z udziałem artystki po dłuższym czasie stają się jednak nużące. Odbiorca z utęsknieniem czeka na przerywnik w postaci śpiewu czy też jej komentarza w polskiej wersji, odczytywanego przez Krystynę Jandę, która poradziła sobie z tym wyzwaniem doskonale. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że żadna inna aktorka nie zdubbingowałaby lepiej Fanny Ardant, która podłożyła głos w oryginalnej wersji dokumentu. W jakimś sensie Tom Volf zrealizował swoje główne założenie. Kiedy oglądamy film, odnosimy wrażenie, iż istnieją dwie Marie. Po filmowej biografii jednak znamy bardzo dobrze popularną, nieziemsko utalentowaną Callas, a nadal nic nie wiemy o spragnionej uczucia i nieszczęśliwej Marii.

Zupełnie inaczej jest w przypadku książki Zbyt dumna, zbyt krucha Alfonso Signoriniego, który ukazuje nam dwa uzupełniające się oblicza bohaterki – zarówno Marię, jak i Callas.  Każdy rozdział lektury przybliża mniej lub bardziej ważne wydarzenie w życiu wielkiej artystki. Na początku poznajemy dzieciństwo Marii i wspólnie z nią przeżywamy odrzucenie, jakiego doświadcza ze strony matki. Ten ból porzucenia i niezrozumienia przez własną rodzicielkę będzie jej towarzyszył przez resztę życia, prowadząc do ogromnych sukcesów estradowych i wzniosłych upadków miłosnych. Pisarz z sukcesem oddaje nastrój i emocje, jakie towarzyszą diwie na każdym etapie jej życia. Dzięki każdej przedstawionej stronie biografii artystki jesteśmy coraz bliżsi, aby uchwycić istotę i sens jej życia.  Na początku odnosimy wrażenie, że piosenkarka pragnie przede wszystkim odnieść sukces. Jest niedościgniona, ambitna, pewna siebie. Osiąga sukces za sukcesem. Stopniowo jednak wraz z rozwojem kontaktów towarzyskich wokalistki zdajemy sobie sprawę, że istnieją dwie postacie w jednej osobie, a łączy je to, że obie szukają atencji – Callas wśród publiczności, a Maria wśród mężczyzn. Te dwie wersje jednej osoby toczą ze sobą batalie i ostatecznie wygrywa jedna z nich. Alfonso Signorini jest powściągliwy, nie ocenia postępowania śpiewaczki operowej.  Zostawia czytelnikowi wybór, jednocześnie dobierając wydarzenia w taki sposób, aby nie był on prosty ani jednoznaczny. Książka jest napisana prostym, przystępnym językiem. Pomimo tego, a może dzięki temu dotyka każdej struny w sercu czytelnika, więc trudno się z nią rozstać.

Gdybym musiała dokonać wyboru, to spośród tych dwóch pozycji jako jedyne źródło informacji na temat Marii Callas, wybrałabym książkę. Film przemilcza kilka istotnych faktów z życia artystki, więc kinowa wersja biografii to świetna propozycja dla osób, które niewiele wiedzą na temat życia piosenkarki lub zupełnie jej nie znają. Dla tych zaś, którzy interesowali się życiem artystki, obrazowy dokument okaże się niesatysfakcjonującym źródłem informacji. Książka natomiast może wypełnić pewną lukę w niewiedzy i okazać się miłym wyciskaczem łez do poduszki.

Dodaj komentarz