Malwina Huńczak: Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia

Uczymy się współczucia względem całego świata. I dobrze, bo świat, który potrafi odczuwać tę emocję jest lepszy, bardziej otwarty, szczęśliwszy. Uświadomiłam sobie, że zapominamy o dziedzinie, w której współczucie może  uratować nam życie. Spójrzcie w lustro i odpowiedzcie na pytanie:

Czy potrafię współczuć sam sobie?

Przyznam szczerze, wcześniej w ogóle o tym nie myślałam. Jadłam, chodziłam czysta, mam rodzinę, przyjaciół, tworzę relacje. Przecież to oczywiste, że dbam o siebie. Siadałam do czytania, jeżeli nie sceptycznie, to na pewno z rezerwą. Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia autorstwa Malwiny Huńczak  z każdą stroną  uświadamiała mi, że moje pojęcie dbania o siebie mija się z tym czego faktycznie potrzebuję, bo nie umiem sobie współczuć.

Kiedy  zdarzają się trudniejsze dni, sytuacje, relacje powtarzam sobie, że przecież muszę dać radę. A co robię kiedy nie nadążam? Wyrzucam sobie lenistwo, brak zorganizowania, za dużo snu. I  zapominam, że chociaż czegoś nie zrobiłam, udało mi się komuś pomóc, odpocząć, poświęcić sobie chwilę. Gdybym miała rozwinięte mechanizmy samowspółczucia  zareagowałabym inaczej, poszukała innego rozwiązania, a sobie dała czas na złapanie oddechu. Odkąd  zaczęłam czytać tę książkę staram się z niej korzystać i wprowadzać w życie.  W zwalczaniu poczucia, że to egoizm, że mogłabym  zrobić więcej pomógł mi przykład z  kolejnością zakładania maski tlenowej w samolocie. Rodzice często się  burzą, ponieważ zasady mówią jasno: najpierw zakładamy sobie, potem dziecku. Nigdy na odwrót ponieważ jeśli nie zdążymy, dziecko  samo i tak sobie nie poradzi. Tak samo jest ze współczuciem, jeśli nie będziemy w stanie najpierw okazać go sobie , tym bardziej nie zdołamy okazać go innym.

Żeby rozpoznać, w których sferach tego zagadnienia ma się braki, potrzebne są narzędzia, testy i ćwiczenia, które w praktyce pokażą o co chodzi. I ta książka wszystko to zawiera. Dodatkowo wypełniają ją przykłady zachowań niesprzyjających i sprzyjających, opatrzone odpowiednim komentarzem.

Współczucie wobec siebie pomaga w zmaganiu się z życiowymi trudnościami. Lepsze funkcjonowanie nie jest jednak wynikiem tłumienia czy wypierania niechcianych emocji. Nie polega także na sztywnym i nienaturalnym zastępowaniu emocji negatywnych  emocjami pozytywnymi. Samowspółczucie  prowadzi do tego, że  uczucia pozytywne generowane są samoistnie jako rezultat stawiania czoła negatywnym sytuacjom.

Trzeba zaznaczyć to, co mocno pokreślą autorka. Nie należy współczucia jakie kierujemy do siebie samych kojarzyć z pobłażaniem sobie, litością, słabością. Chodzi raczej o zrozumienie, że nie musimy wymagać od siebie ponad siły, jakimi dysponujemy. Nie  jest to zdolność wrodzona, dlatego warto ją wypracować, Niestety szkoła, środowisko pracy, a także całe społeczeństwo nie wspiera tego mechanizmu, zapominając, że  osoba, która nie potrafi wybaczyć sobie niepowodzeń zmierza prostą drogą w objęcia depresji i niezadowolenia z życia. Nie skupia się bowiem na radości z tego, co już ma, a raczej na powracających myślach, że z czegoś jest niezadowolona. Co więcej nie daje sobie prawa do gorszego dnia, bo kojarzy to z lenistwem i słabością.

Czytając  miałam poczucie, że znam wiele osób i sama do nich należę, którym przydałby się warsztaty z samowspółczucia. Niestety nie dopuszczamy do siebie myśli o niepowodzeniu i nie umiemy sobie  z nim racjonalnie poradzić, wybierając ucieczkę, jako ten „lepszy” sposób. Jak kończą się te ucieczki, tłumaczyć nikomu nie muszę.

Szczególną moją uwagę przyciągnął rozdział o współczuciu w pracy.  Stawia pytania, o których na co dzień w ogóle się nie myśli.  Nie prowadzę firmy,  nie kieruję ludźmi  jednak i mi jako zwykłemu pracownikowi  niektóre rady i rozwiązania otworzyły oczy i pokazały co zrobić warto, a czego lepiej unikać.

Książka zawiera także wskazówki jak wychowywać dzieci w poczuciu samowspółczucia, aby nie miały, tak jak my, barier przed swobodnym go sobie okazywaniem.   Wbrew obawom nie chodzi o wychowanie osób, które nie będą w stanie zmierzyć się z bezwzględnym światem, jaki ich otacza, a którzy będą mieli świadomość jak wielkie znaczenie ma sposób w jaki podchodzą do tego co czują i na co mają siłę.

Komu polecam:

  1. Osobom, które czują że nie radzą sobie z porażkami.
  2. Osobom, które mają świadomość ile posiadają w życiu a jednocześnie nie potrafią pozbyć się wrażenia braku.
  3. Wszystkim, których ciekawią tematy psychologiczne, bądź zależy im na poszerzeniu wiedzy w tym temacie.
  4. Wszystkim poszukującym ćwiczeń rozwijających smowspółczucie.

Podsumujmy. Myślę, że naprawdę warto zapoznać się z książką Malwiny Huńczak. Temat jaki podejmuje jest spychany na  margines myślenia o człowieku, a jednocześnie bardzo ważny  wiedza ta może uchronić przed wpędzeniem się  zaniżoną samoocenę, lub gorzej stany depresyjne. Książka sama w sobie nie nauczy nikogo „odpuszczać”, ale może zachęcić do skorzystania szerokiego wachlarza ćwiczeń, które stopniowo poprawią sytuację.

Okazując współczucie samym sobie będziemy zdolni współczuć innym.  Z tego ma szansę powstać otwarte społeczeństwo, do którego dążymy, które nam się marzy. Jakie jest Wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji.

 

  • Cytat pochodzi z książki, grafika przestawiająca okładkę udostępniona przez Wydawnictwo Samo Sedno, któremu bardzo dziękuję za otwartość.
  • Recenzja opublikowana także na blogu Księganna.

 

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz