Literacki Kraków od kuchni cz. 2 – w rozmowie z Michałem Kilińskim

Idąc dalej śladami krakowskiej poezji, mam przyjemność zaprezentować Michała Kilińskiego, można powiedzieć, człowieka- orkiestrę. Po upadku mojej grupy poetyckiej CzAS (Człowiek – Artysta, Sztuka) nagle zrobiła się pustka. Wtedy pojawił się Michał, z którym współpracowałem przy przedstawieniu Victoria Miasta, oraz miałem przyjemność zaprezentować Jego wiersze na spotkaniu poetyckim. To Michał zadzwonił z pomysłem stworzenia nowej, cyklicznej imprezy o wdzięcznej nazwie “Poezje&Herezje”. Pomysł okazał się tak trafiony, że spotykamy się do dzisiaj, a na spotkania przychodzi wciąż (oby nie zapeszyć) wiele osób. Przychodzą znani i uznani poeci, przychodzą debiutanci, przychodzą ci młodsi i trochę mniej młodsi i tworzy się naprawdę fantastyczny klimat. Oczywiście zapraszamy na nasze spotkania, zarówno w roli czytelnika, jak i w roli słuchacza.

Rozmowę zacznę nieco tradycyjnie:

Michał Krzywak –  Jakbyś miał kogoś oprowadzić po poetyckim Krakowie, co byś pokazał?

 

Michał Kiliński – Prawdopodobnie zaproponowałbym temu komuś przechadzkę po knajpach i wspólne czytanie poezji po kilku głębszych. Znam też kilka miejsc, w których najlepiej się tworzy i czyta, knajpy, ulice, skały, parki. Każdy ma jednak inne postrzeganie świata, ja mogę jedynie składać propozycje.

Jeśli natomiast każesz mi opowiadać o spotkaniach literackich, jest ich wiele: Poezje i herezje, Literackie Ruminacje, Gadający Pies, Konwent, Ring w Barakah. Można wymieniać bez końca. Mam w tym miejscu dobrą radę dla tych, którzy faktycznie zapragną na któreś z tych spotkań się wybrać: róbcie to z umiarem, łatwo się przejeść

 

M.Krzywak –  Rzeczywiście, spotkań poetyckich w Krakowie nie brakuje, zdarza się ich nawet kilkanaście w tygodniu. Wybrać czasem ciężko, nie na wszystko też jest czas. A w nawiązaniu do poprzedniego pytania, działasz też jako organizator. Jakie to wydarzenia, ich historia, gdzie je można znaleźć?

 

M.Kiliński – To prawda, organizuję wiele rozmaitych wydarzeń – od spotkań literackich, przez koncerty, po spotkania muzyczne. Najpierw pojawiły się Poezje i herezje, które właśnie skończyły cztery lata. Przez czterdzieści kilka edycji poznałem grom ludzi, którzy teraz są dla mnie, w mniejszym lub większym stopniu, ważni. Jako organizator chcę dawać szansę wszystkim, którzy zechcą się pokazać od strony twórczej; nie wprowadzam cenzury, bo kim jestem, by oceniać? Niech obronią się sami – na kawałku sceny, przed gronem słuchających.

Oprócz tego sprowadzam też zespoły, robię im koncerty. Jest też świeży cykl “Walk In Silence, czyli wieczór z muzyką chwytającą”. Za wszystko: serce, mózg, ręce, nogi, tyłki. Dobieram swoją muzykę, dwadzieścia kilka utworów, opowiadam o nich, zapoznaję z nimi zebranych.

 

M.Krzywak –  A jak takie imprezy się organizuje? Załóżmy, że ktoś też miałby ochotę urządzić spotkanie poetyckie, koncert. Jak ma to zrobić?

 

M.Kiliński – Jest to dość żmudna praca, ale przez te wszystkie lata zdążyłem przywyknąć. Przede wszystkim nie nastawiać się na zysk, robić to z czystego “chcenia”. Zacząć od pomysłu, potem miejsce, czas, formuła. Nic trudnego.

 

M.Krzywak –  Poeci współcześni – jakie masz zdanie o tym, co się dzieje. Z jednej strony uderzają w nas informacje, że Polacy całkowicie nie czytają, z drugiej są spotkania, gdzie zbiera się sporo ludzi. Czy warto promować poezje?

 

M.Kiliński – Oczywiście, że warto. Należy jednak umieć oddzielić ziarno od plew, bo nie wszystko można nazwać poezją; nie każdy zasłyszany tekst, bądź urywek, zasługuje na to miano. Jest to jednak kwestia dość indywidualna.

 

M.Krzywak –  Czy z poetami dobrze się współpracuje?

 

M.Kiliński – Tak, szczególnie przy barze po wspomnianych spotkaniach literackich, a jeszcze lepiej: bez okazji. Można wtedy ustalić wiele rzeczy i doznać nowych inspiracji. Jeśli natomiast chodzi o ustalanie tzw. listy czytających, do tej pory spotkało mnie niewiele przejawów niesubordynacji. Choć, co prawda, niektórzy usiłują zostać gwiazdami wieczoru i nieco przedłużają. Nie jest to jednak na tyle nagminne, by stawało się uciążliwe.

 

M.Krzywak –  A coś o sobie? Jesteś też poetą, wokalistą, fotografem…

 

M. Kiliński – … didżejem, a niedługo reżyserem, scenarzystą i, być może, aktorem. Ale o tym w przyszłości. Lubię wszelkie formy ekspresji, zamykanie się w jednej jest mocno klaustrofobiczne.
Niebawem powina ukazać się moja pierwsza książka poetycka, pt. “Literatura brzydka”. Oprócz tego wydaję z siebie oralne dźwięki w zespole muzycznym o imieniu Kiła. Moje fotografie natomiast, są wybitnie amatorskie i nie nadają się, póki co, nawet do tego, by je gdzieś wystawić. Ewentualnie powiesić. Na pętli, na gałęzi.

 

M.Krzywak –  Jakieś wiersze na koniec?

 

M.Kiliński – Dziękuję, chętnie przeczytam. Co proponujesz? Może Wojaczek? Bursa? Albo Krzywak?
M.Krzywak – To może jednak Kiliński?

Chociaż Michał nie podesłał swojego żadnego wiersza, polecam jego wiersze, doskonale komponujące się w klimat miasta. Pozwolę sobie zacytować Martę Półtorak: “bo poezja u Kilińskiego to byt samoistny, za który w zasadzie autor nie odpowiada; jest jak noc – niby znajoma i oczywista, ale w każdym przypadku może nas zaskoczyć”. Nie będę wnikał w ten świat, zostawię wskazówki, gdzie można zajrzeć, przeczytać i mam wrażenie, że zostać już z tą poezją. Na FB istnieje strona autorska, a chętnych zapraszam na koncerty zespołu Doppelganger (ex) Kiła. Naprawdę warto.

Autor: Michał Krzywak 

Fotografia: Michał Kiliński

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Share via