Kościół tajemnic

Diabły i demony to coś, co kino grozy serwuje nam praktycznie non stop. Widzieliśmy już ich pod prawdopodobnie wszystkimi możliwymi postaciami, potwierdzają to nowo wychodzące filmy. Niestety Krucyfiks nie jest żadnym wyjątkiem. Przedstawia typową dla tego gatunku opowieść, która nie wiele różni się od pozostałych.

Film Krucyfiks to oczekiwana przez wielu produkcja grozy, która wzbudziła ogromne zainteresowanie zwiastunem. Z przykrością muszę jednak powiedzieć, że wszystkie sceny, które w filmie były czegoś warte, zdradzono już właśnie w trailerze. Niestety, ale trzeba też dodać, że tych scen było wręcz skandalicznie mało.

Osobiście byłem jedną z osób, które nie mogły doczekać się premiery, zwłaszcza, kiedy pojawiały się pierwsze zdjęcia, plakaty i zwiastuny, czekałem wręcz z wytęsknieniem. 

Przejdźmy do samej oceny filmu. Sam pomysł na fabułę jest wytarty do szpiku kości, ale to akurat normalne w tych czasach. Dziennikarka bada sprawę egzorcyzmów i natrafia na „drugie dno” całej sprawy, typowe amerykańskie myślenie. Sprawa egzorcyzmów na zakonnicy wydaje się interesująca, ale wyłącznie na początku, późniejsze perypetie bohaterki m.in. w klasztorze wywołują zawód. Po typowym „amerykańskim myśleniu” trzeba jeszcze wziąć się za wykonanie, które z przykrością stwierdzam, woła o pomstę do nieba. Scenarzysta był zapewne dobrej myśli, ale nie zdziwiłbym się z informacji, że był kręcony na szybko bez uwagi na detale. Rozczarowują też nieco postacie, których aktorzy również nie oszczędzili. Wykreowali je bowiem bardzo sztucznie, przez co zaczynają irytować, już po drugiej minucie filmu i widz zaczyna otwarcie kibicować demonowi. W moim przypadku właśnie tak było.

Film miał jeden plus, jeden jedyny i było to pierwsze trzydzieści sekund, czyli scena z egzorcyzmem zakonnicy. Z każdą kolejną sekundą poziom filmu niemiłosiernie spadał. Już po piętnastu minutach można się domyślić się zakończenia. Psuje to niemiłosiernie całą radość z oglądania. Jeśli chodzi o aspekty grozy, mam tutaj na myśli klimat i napięcie, które przydałyby się w kilku momentach. Niestety scenarzysta albo nie do końca był ich przekonany, ale po prostu nie chciał ich wprowadzać, co ewidentnie wpłynęło na całokształt. Jak już wspomniałem nieco wyżej, tych dwóch, niezmiernie ważnych aspektów, czyli klimatu i napięcia film nie posiada w ogóle. 

Z perspektywy widza świeżo po seansie, stwierdzam, że filmowi bliżej do komedii aniżeli horroru. Jest wiele scen, które to potwierdzają, ale nie będę nikomu nic spoilerował.

Reżyser Xavier Gens i scenarzyści Carey i Chad Hayesowie powinni nakręcić razem jeszcze jeden film, w którym przeproszą widzów za zmarnowany czas na oglądanie Krucyfiksu. Nie ma niestety usprawiedliwienia dla nich, ponieważ mieli dość szerokie pole do realizacji. Niestety ograniczyli się tylko do podstaw, a główna bohaterka wykreowała bardzo irytującą i wadliwą postać.

Przed seansem spodziewałem się czegoś w podobnego do Rytuału. W końcu koncepcja Krucyfiksu może początkowo jest inna, ale z każdą kolejną minutą coraz bardziej przypomina historię tą z Rytuału (którego również recenzowałem – przyp. red.).  Mimo wszystko te dwa filmy to kompletnie inny poziom i porównywanie ich choćby pod względem technicznym to jak porównywanie Incepcji do Zmierzchu.

Podsumowując, seans uważam za nieudany. Był to jeden z najgorszych filmów, jakie w ostatnim czasie miałem „przyjemność” obejrzeć. Niby półtorej godziny, ale ciągnęło się to w nieskończoność. Sam finał, niestety był jeszcze gorszy niż zakładałem. Jeżeli ma ktoś w planach obejrzeć ten film, stanowczo odradzam. Przykro mi to stwierdzić, ale jak wspomniałem wcześniej, na jego oglądanie zmarnuje się cenne półtorej godziny życia. W mojej opinii ten film nie powinien powstać. Chociaż będę bardzo zaskoczony, jeśli ktoś będzie miał odmienne zdanie. Całość dostaje ode mnie maksymalną notę jaką dostać może, czyli 1/10. Nigdy więcej nie powrócę do tego filmu, jak również będę ostrożniejszy w tej tematyce kina grozy.

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz