Juwenalia Szczecin 2017 – święto studentów, muzyki i…

Piwa! To po bony na piwo były najdłuższe kolejki, a wszystkie ławki w piwnym ogródku były zajęte po brzegi. Ale na Juwenalia nie przychodzi się jedynie dla piwa – głównym punktem festiwalu były koncerty, a oprócz tego na imprezowiczów czekało wiele innych atrakcji.

 

Już sama podróż tramwajem na przystanek Karłowicza zapowiadała świetną zabawę. Ściśnięci jak sardynki w puszce studenci (tylko szczęśliwcy trafili na wolne miejsca siedzące) nie tracili oddechu. Co chwilę słychać było „Przez twe oczy zielone” lub tradycyjne „Sto lat”, nie wspominając o „hymnie” Juwenaliów: „Juwe, Juwenalia, kto nie pije, ten kanalia!”. Ci, którzy nie znają Szczecina bez problemu mogli trafić na Stadion Miejski, bo tłum automatycznie porywał wszystkich w stronę bramek. Po drodze dowiedziałam się, że „tylko lamusy idą chodnikiem” i zauważyłam, że niektórzy na tę miejską imprezę wybrali się w nowiutkich sandałach na koturnie. Przy wejściu ochroniarze przychylniej patrzyli na opaskę oznaczającą akredytację dla mediów niż na spryciarzy, którzy chcieli wejść bez legitymacji studenckiej, ale ogólnie nie było większych problemów z dostaniem się na teren festiwalu.

 

Od razu przywitały mnie masowo ustawione niebieskie budki, z których docierała niezwykle „przyjemna” woń. Znalazłam znajomych i udałam się na kulinarne poszukiwania. Prawie cały koncert zespołu Strachy na Lachy stałam w kolejce do Bajgli Króla Jana – ale było warto. Wcześniej grał jeszcze Nocny Kochanek, a głównym artystą czwartkowego wieczoru był Happysad. Ludzi przy scenie ogarnęło szaleństwo, a Happysad nieźle dawał radę rozgrzewając atmosferę.

 

W piątek występowali OHO!KOKO, Mesajah, Taco Hemingway i The Dumplings. Ludzi (na oko) było więcej niż dzień wcześniej i znowu całe zbiorowisko godnie wykrzykiwało teksty piosenek, a odważni starali się zwrócić na siebie uwagę juwenaliowej kamery. Przy strefie gastronomicznej powstała klubowa konkurencja dla strefy pod sceną i w obu tych miejscach nie zabrakło studentów. Sobota była świętem rapu – Karol KAR, SAGE, Solar/Białas, Łukasz „Małpa” Małkiewicz, Łona i Webber & The Pimps, Quebonafide i TEDE. Frekwencja ostatniego dnia koncertów była, jak zawsze, największa.

 

Jednak Juwenalia to nie tylko znani artyści. To również Bieg Nocny, Dzień Studenta, Korowód Studencki, Splash of Colors czy Bitwa na balony. Studenci zachwycali kreatywnymi przebraniami, rywalizowali w Grze MiejskiejPłonących Garach i po prostu dobrze się bawili, odpoczywając przed intensywną końcówką semestru. Zmodyfikowałabym jedynie kwestię transportu miejskiego – podstawione autobusy odjeżdżały przed końcem koncertów, gdy większość festiwalowiczów tańczyła jeszcze przy granej na żywo muzyce – szkoda, że nie było specjalnych autobusów po zakończonej imprezie.

 

Tegoroczne Juwenalia zdecydowanie można uznać za udane. Atmosfera podczas ostatniego majowego weekendu pozwoliła całkowicie oderwać się od uczelnianych obowiązków (stety, niestety..). Najbardziej podobały mi się same koncerty i choć wcześniej nie słuchałam żadnego z występujących wykonawców już wiem, że to się zmieni. Z pewnością widzimy się za rok!

 

 Kogo chcielibyście zobaczyć na Juwenaliach 2018?

Poniżej przedstawiam parę szybkich ujęć z Juwenaliów, a po piękne i profesjonalne zdjęcia zapraszam na www.facebook.com/juwenalia.szczecin.

 

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz