Jedziemy do Busan? Recenzja Zombie Express

Azjatyckie kino grozy znacząco różni się od kinematografii europejskiej, czy światowej.  Filmy w wykonaniu Azjatów są znacznie brutalniejsze i bardziej drastyczne niż produkcje hiszpańskie bądź amerykańskie. 

Koreańczycy są przez niektórych uważani za mistrzów kina gatunkowego, którzy potrafią się w nim doskonale odnaleźć, a także wyjść poza jego ramy. W ten sposób dają widzowi świetną filmową ucztę. Często ich produkcje są oryginalne i charakterystyczne, ale również i wizualnie dopieszczone.

Tematyka zombie nie należy do najbardziej lubianych i powszechnie wykorzystywanych. Przeważnie jest ona krytykowana i niedoceniana. Zrobić film w tej właśnie konwencji, który dostarczy emocji, skłoni do wielkich refleksji, a także co najważniejsze, wzbudzi lęk, nie jest wcale łatwo. Co nie znaczy, że jest to niemożliwe do zrealizowania. Rzadko się zdarza, że produkcja łączy ze sobą więcej niż tylko gatunek horroru, a wiele wątków, które nawzajem się uzupełniają.

Taki właśnie jest z Zombie Express. Film ten łączy horror z dramatem i robi to w iście nieprawdopodobny sposób. Niby kolejna wydmuszka, a jednak pozostaje wielkie zaskoczenie. Azjaci są znani z tego, że takie typowe, z pozoru proste pomysły na fabułę zyskują wiele rozmaitych rozwiązań. Przedstawienie na ekranie historii z fabułą, która nie pozwala się nudzić, dodać do tego dramat i zombie muszę przyznać, zacne połączenie.

W moim odczuciu filmowi można zarzucić to, że niektóre sceny zdają się być robione „na siłę”, a także część z nich da się przewidzieć. Nie mogę przyczepić się natomiast do klimatu, który towarzyszy przez cały film i momentami, aż miażdży, jak również napięcia, które w pewnych chwilach nie pozwala oglądać spokojnie leżąc na łóżku.

Pomysł na „przeniesienie” akcji do pociągu jest dość oryginalny. Z reguły twórcy skupiali się przejściu przez miasto lub dany teren (jak np. w Świcie żywych trupów) lub obrony przed zarażonymi (jak np. w 28 tygodni później). Cała fabuła natomiast nie jest niczym nowym, podobne motywy pojawiały się już wcześniej. Na plus jednak bez wątpienia zasługuje jej poprowadzenie, które dostarcza mnóstwo emocji, a tego niestety w większości innych filmów zabrakło.

Technicznie film jest bardzo dobry. Scenariusz i reżyseria stoją na naprawdę wysokim poziomie. Muzyka i dźwięk również niesamowite, uważam że zwłaszcza końcowy utwór doprowadzi nie jednego do łez. Montaż podobnie jak scenariusz i reżyseria – bardzo wysoki poziom. Jednakże chyba największym plusem są wykreowane postacie. Aktorzy, którzy grali w tym filmie wyrażali ogromne emocje i wprowadzali w niesamowitą przygodę. Niektórzy mieli rolę łatwiejszą, inni trudniejszą, ale na pewno nie ma wśród obsady kogoś, kto nie dał rady.

Film ma swój prequel o tytule: Seoul-yeok. Jest to animacja wyprodukowana w 2015 r. przez tego samego reżysera. Produkcja opowiada o chłopaku i jego dziewczynie, którzy na skutek wybuchu zostają rozdzieleni. Chłopak trafia na ojca swojej dziewczyny i razem z nim próbuje ją ocalić. Dla zainteresowanych tematyką zombie, lubiących animowane filmy grozy i przede wszystkim, ceniących mocne i ponure klimaty, film jest pozycją obowiązkową.

Podsumowując, uważam seans za jak najbardziej udany. Pod względem technicznym, a także fabularnym stawia bardzo wysoko poprzeczkę. Koreańczycy, którzy podjęli się realizacji tego filmu nie mieli łatwego zadania, ale podołali mu w stu procentach. Gdy znajdziecie chwilę wolną i nie będziecie widzieć co zrobić to polecam obejrzeć właśnie Zombie Express. Po tym filmie już żaden kurs pociągiem nie będzie taki sam.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patryk Poroszewski Contributor
Redaktor Działu Grozy w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patryk Poroszewski – mam 19 lat. Mieszkam w Bełchatowie i uczęszczam do ostatniej klasy technikum gastronomicznego. Interesuję się przede wszystkim kinematografią oraz literaturą grozy. Poza tym lubię chodzić po górach i gotować. Piszę recenzje filmów oraz książek, a także opowiadania. W przyszłości chciałbym zostać tłumaczem.
follow me

Dodaj komentarz