Jazz „zadymił” po raz 20.

Jubileuszowy Lotos Jazz Festival Bielska Zadymka Jazzowa przeszedł do historii. Przez 8 lutowych dni Bielsko-Białą i Katowice opanowały różnorodne jazzowe gatunki muzyczne prezentowane przez polskich i zagranicznych artystów. Urozmaicony program, wyjątkowi artyści, muzyka na najwyższym poziomie, kilka scen, wierna publiczność i co najważniejsze – fantastyczna, nigdzie indziej niespotykana atmosfera, wyróżniają Zadymkę spośród innych jazzowych festiwali.

Tegoroczna edycja Zadymki obfitowała w mnogość różnorakich wydarzeń, na którą składały się nie tylko wyśmienite koncerty na scenach głównych, ale także prezentacje młodych talentów na Festiwalowej Scenie Promocji Galerii SFERA, wernisaże i wystawy fotografii oraz plakatów, prezentacja jubileuszowego wydawnictwa, Konkurs Festiwalowy dla młodych jazzowych talentów, licytacja obrazu stanowiącego kanwę tegorocznego plakatu oraz tradycyjne jam sessions. Wszystkie te wydarzenia na bieżąco obserwowali i transmitowali m.in. Paweł Brodowski – redaktor naczelny Jazz Forum, Mariusz Owczarek – dziennikarz muzyczny radiowej Trójki, Andrzej Zieliński – dziennikarz radiowej Dwójki czy Grzegorz Zmuda – Szef Promocji i Marketingu Polskiego Radia Katowice.

Festiwalowy maraton jazzowy wystartował 18 lutego br. w przestrzeniach Galerii SFERA. Na początku została zaprezentowana wystawa pn.„20 zadymkowych plakatów” oraz prezentacja jubileuszowej publikacji–„20 lat bielskiej zadymki jazzowej”, w której znalazły się nie tylko fotografie, ale także wspomnienia, anegdoty i wywiady z twórcami, muzykami i uczestnikami dotychczasowych Zadymek. Następnie w Klubie Klimat odbył się wyjątkowy Koncert Jubileuszowy – Gala Bielskiego Jazzu „20 lat jazzowej zadymki w Bielsku-Białej”. To niecodzienne wydarzenie nie tylko muzyczne, ale i towarzysko-rodzinne zgromadziło na jednej scenie trzy pokolenia bielskich muzyków – zaczynając od profesora Andrzeja Zubka – założyciela pierwszego zespołu jazzowego w Bielsku-Białej, poprzez Kazimierza Jonkisza, Apostolisa Anthimosa, Krzysztofa Maciejowskiego, Krzysztofa Dziedzica, Roberta Szewczugę, Marcina Żupańskiego, Pawła i Łukasza Golców, Beatę Przybytek, Wojciecha i Sabinę Myrczków, a kończąc na Kamili Drabek, Patryku Gajdzie, Bartku Golcu czy niesamowitej Katarzynie Pietrzko. Kolejnym punktem pierwszego dnia Zadymki była odbywająca się w Metrum Jazz Club premiera płyty Moonrise jednego z najciekawszych basowych gitarzystów młodego pokolenia – Roberta Szewczugi z towarzyszeniem własnego trio i z gościnnym udziałem José Torresa.

Poniedziałkowe popołudnie rozpoczęła konferencja prasowa z udziałem jurorów i laureatów Konkursu Festiwalowego. Na Festiwalowej Scenie Promocji Galerii SFERA muzyczne talenty prezentowali uczniowie i absolwenci Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Bielsku-Białej oraz studenci Akademii Muzycznej w Katowicach. W Sali Koncertowej ZPSM odbył się koncert laureatów Konkursu Festiwalowego, na którym wystąpili: Dominik Kisiel Exploration Quartet, Jan Kantner Quartet oraz Kuba Banaszek Quartet. Następnie na scenie Metrum Jazz Club przed licznie zgromadzoną publicznością zaprezentował się laureat Konkursu Festiwalowego z roku 2007– Maciej Obara Quartet.

Trzeciego dnia festiwalu w Galerii SFERA odbył się wernisaż wystawy fotografii, zgromadzonych podczas dotychczasowych edycji festiwalu. Wyjątkowość prezentowanych zdjęć polegała na tym, że to nie artyści, a uczestnicy Zadymki byli bohaterami fotografii. Teatr Polski w Bielsku-Białej co roku jest gospodarzem wyjątkowych zadymkowych wieczorów, dlatego też i tym razem nie mogło być inaczej. W pierwszej części spotkania ze sceny teatru popłynęły słowa uznania dla organizatorów Lotos Jazz Festival Bielskiej Zadymki Jazzowej – nie zabrakło też łez wzruszenia i wielu podziękowań. Następnie laureatom Konkursu Festiwalowego wręczono nagrody, po czym wystąpił laureat Nagrody Głównej Konkursu, tj. Dominik Kisiel Exploration Quartet oraz… polał się jubileuszowy szampan.

Po krótkiej przerwie rozpoczęła się Gala Polskiego Jazzu, której gospodarzem został jeden z czołowych artystów zarówno polskiego, jak i europejskiego jazzu, pianista, kompozytor, aranżer i producent – Leszek Możdżer, który podczas gali został uhonorowany zadymkową nagrodą Aniołem Jazzu. Mistrzowi na scenie towarzyszyli artyści polskiej sceny jazzowej, m.in. Dorota Miśkiewicz, Przemysław Dyakowski, Adam Pierończyk, Dominik Bukowski, a także Piotr Chęcki, Sławomir Koryzno, Krzysztof Słomkowski i Rafał Różański. Możdżer zachwycił publiczność nie tylko kunsztem muzycznym wypełnionym formą i dramaturgią prezentowanych utworów, począwszy od standardów jazzowych, a skończywszy na własnych kompozycjach, ale także elokwencją wypowiedzi, fantastycznym poczuciem humoru i dystansem do świata (zapewne żółte kaczuszki jako spinki do mankietów śnieżnobiałej koszuli wzbudziły zachwyt niejednej pani i zazdrość niejednego pana). Występ muzyków okrzyknięty został jednym z najlepszych koncertów w 20-letniej historii Zadymki.

Półmetek festiwalu odbywał się ponownie w przestrzeniach zaprzyjaźnionego z Zadymką Klubu Klimat – tym razem publiczność miała okazję uczestniczyć w dwóch polskich premierach. Na scenie jako pierwszy zaprezentował się wirtuoz saksofonu, kompozytor, jeden z najbardziej obiecujących muzyków swojego pokolenia, artysta niezwykle wszechstronny, skutecznie łączący tradycję z nowoczesnością – Alex Han. Artysta prezentował materiał z albumu Spirit, który w roku 2017 zdobył nominację do nagrody Grammy. Jako drugi przed bielską publicznością wystąpił Joey DeFrancesco Trio. Niekwestionowany król organów Hammonda, trębacz i wokalista, trzykrotnie nominowany do Grammy. Obecni w Klimacie mieli okazję na własne oczy i uszy przekonać się o nieprawdopodobnej technice i ekspresji, bogactwie kolorystyki i szalonym groovie, które charakteryzują DeFrancesco.

W czwartkowy wieczór w ramach Zadymki swe kompozycje w pierwszej kolejności zaprezentował Monty Aleksander Trio. Wirtuoz fortepianu urodzony na Jamajce, jeden z najpopularniejszych amerykańskich muzyków, artysta o niezwyklej ekspresji, fenomenalnej technice i łączący różnorodne gatunki muzyczne, zachwycił bielską publiczność lekkością wykonań i poczuciem humoru. Po nim na scenę nieśmiało wkroczył Jean-Luc Ponty, któremu wręczono Anioła Jazzowego, czyli nagrodę artystyczną Stowarzyszenia Sztuka Teatr. Ponty to legenda jazzowych skrzypiec, jeden z największych wirtuozów tego instrumentu w historii jazzu, najsilniej kojarzony z muzyka fusion. Uczestnicy koncertu mieli okazję wysłuchać przepięknych dźwięków z czteropłytowego setu The Atlantic Years, m.in. Aurora, Mirage czy New Country.

Stało się już tradycją, iż zadymkowe piątkowe wieczory należą do artystów prezentujących nieco inne, lżejsze spojrzenie na jazz. W ramach „Okolic jazzu” w tym roku zaprezentowały się dwie formacje: EABS oraz MF Robots. Ci pierwsi, z lekkim poślizgiem czasowym, przedstawili materiał z debiutanckiego krążka Repetitions (Letters To Krzysztof Komeda), który został okrzyknięty jedną z najważniejszych jazzowych płyt ostatnich miesięcy. EABS, czyli Electro-Acoustic Beat Sessions to zespół poruszający się w szerokim spektrum stylistycznym – od różnych odmian jazzu po soul, hip-hop, funk i elektronikę. Ich mottem jest myśl, iż „EABS stara się tchnąć w jazz ogień, przywracając temu gatunkowi dawny blask, nie zwracając uwagi na panującą etykietę, wciąż poszukując i eksperymentując”. Niewątpliwie panom udało się zarówno tchnąć ogień w jazz, jak i ominąć etykietę. Jakże odmiennym okazał się drugi z koncertów. MF Robots – brytyjska formacja, wykonująca dynamiczną muzykę łączącą elementy soulu, jazzu, hard funku, elektro, acid jazzu i popu, od pierwszych chwil porwała bielską publiczność do wspólnej zabawy. Charyzmatyczna wokalistka Dawn Joseph oraz perkusista i kompozytor Jan Kincaid, stanowiący trzon grupy wraz z towarzyszącymi muzykami, od początku zachwycili energią, ruchem, grą świateł i eksplodującym funkiem. Publiczność miała artystów wręcz na wyciągnięcie ręki, ale i… nogi. Widownia bawiła się znakomicie, a podwójne bisy nie dały zbyt szybko zejść ze sceny artystom. Wieczór zakończył występ polskiej wokalistki klubowej Noviki.

Wyjątkowość Bielskiej Zadymki Jazzowej polega również na tym, iż organizatorzy festiwalu prezentują jazz nie tylko na scenach klubów muzycznych, deskach teatru czy w auli koncertowej szkoły muzycznej, ale wywożą go kolejką gondolową wraz z uczestnikami w góry. Jak co roku podróży tej towarzyszą zaprzyjaźnieni z Zadymką muzycy z kapeli góralskiej Śtyry. Schronisko na Szyndzielni od lat w jeden zadymkowy wieczór gości publiczność, która nie zważając na zimno, kroczy dziarsko wraz z pochodniami przez śniegi i mrozy, by w końcu otulona ciepłem wysłuchać koncertów muzyków, nawiązujących stylistyką do tradycji ludowych i korzeni. W tym roku wnętrza schroniska wypełniły dźwięki najbardziej twórczego folkowego zespołu w kraju i jednej z najlepiej rozpoznawalnych polskich formacji na świecie – Kapeli ze Wsi Warszawa. Repertuar grupy to nowatorskie opracowania tematów ludowych, a muzycy grają na tradycyjnych instrumentach z regionu.

Od czterech lat Lotos Jazz Festival Bielska Zadymka Jazzowa ma swój finał w przepięknych wnętrzach budynku Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. W ten jeden wieczór w roku bielszczanie mogą poszczycić się tym, iż są tam gospodarzami. Jak co roku organizatorzy festiwalu gościli wspaniałych artystów światowej sławy. Jako pierwszy wyjątkowej publiczności zaprezentował się Avishai Cohen Trio. Nazywany wizjonerem kontrabasu, jeden z najbardziej zdumiewających artystów współczesnego jazzu, oryginalny kompozytor, aranżer, lider i twórca nowych trendów przedstawił barwną mozaikę elementów jazzu, latino i klasyki. Kolejnym i zarazem ostatnim artystą występującym w ramach jubileuszowej 20. Bielskiej Zadymki Jazzowej był najpopularniejszy wokalista światowej sceny jazzu – Kurt Elling. Przed występem artysta odebrał z rąk organizatorów Anioła Jazzowego. Artysta, jak zwykle w wyjątkowo elegancki sposób prezentował po mistrzowsku wymagający repertuar, a jego czas i urok osobisty czarowały nie tylko żeńską część publiczności. Jego czysty, mocno osadzony głos o ciepłej barwie wypełnił po brzegi salę koncertową NOSPR, a bezbłędna technika i fantastyczne interpretacje sprawiły ciarki na ciele niejednemu słuchaczowi. Ellingowi podczas występu towarzyszyli muzycy jego kwartetu oraz orkiestra symfoniczna NOSPR pod dyrekcją Aleksandra Humali. Nadmienić należy, iż koncert już po raz kolejny nagrywała zaprzyjaźniona z festiwalem telewizja Mezzo.

Dym tegorocznej Zadymki już opadł. Publiczność dawno rozjechała się do swoich domów i wróciła do codziennych obowiązków. Organizatorzy i wszystkie osoby zaangażowane w festiwal nareszcie mogli się wyspać i znacznie zwolnić tempo. Zadymkowy maraton dobiegł końca, ale wrażenia i wspomnienia związane z festiwalem ciągle pulsują w głowie. Można rzec, że muzyka podczas wydarzenia jest najważniejsza. To fakt, ale nie mniej ważna jest strona towarzyska tego wydarzenia. Nad Zadymką swe opiekuńcze skrzydła od samego początku roztacza legenda polskiego jazzu i dobry duch festiwalu, czyli Jan Ptaszyn Wróblewski. Ogrom pracy, kreatywność, zdecydowanie w działaniu, ale i pewna improwizacja to domena dyrektora i sprawcy Zadymki, Jerzego Batyckiego, któremu od początku towarzyszą Andrzej Herman i Mirek Szklarski. To zgrane trio mocno wspierają rodziny, partnerzy, media, rzesze wolontariuszy i sponsorzy, którzy wspólnie pracują na markę Lotos Jazz Festival Bielska Zadymka Jazzowa. To wszystko sprawia, iż Zadymka wyróżnia się na tle innych wydarzeń. Jest on bowiem fantastyczną okazją do spotkania nie tylko artystów z pierwszych stron gazet, osób, które na co dzień słyszymy w radio, których artykuły czytamy w branżowej prasie lub których fotografie oglądamy tylko w galeriach internetowych. Jest okazją do spotkania tych, którzy raz w roku, w samym środku zimy przyjeżdżają do Bielska z najróżniejszych zakątków Polski tylko po to, by uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu. Zadymka to także okazja do czynienia dobra – w tym roku organizatorzy dochód ze sprzedaży obrazu Krzysztofa Kokoryna Trio w Zadymce przeznaczyli na pomoc dla ośmioletniego Teodora.


O swoich odczuciach i planach wobec festiwalu w rozmowie z dyrektorem Zadymki, Jerzym Batyckim.

 Aneta Czarnocka-Kanik: Za nami XX jubileuszowa Zadymka Jazzowa i 20 edycji tego niezwykłego festiwalu. Co dziś czuje dyrektor jednego być może z najlepszych wydarzeń jazzowych w Polsce?

Jerzy Batycki: Czuję ogromną satysfakcję. I co muszę na początku powiedzieć, to to, że jest to nie tylko mój sukces, a całej grupy niemal kilkuset osób, które pracują na dobrą markę tego festiwalu. To jest naprawdę różnorodny zespół ludzi angażujących się w festiwal w wielu miejscach, jak chociażby w Bielsku , NOSPR1, czy Szyndzielni. Muszę dodać, że współpracuje nam się naprawdę dobrze i z opinii wielu z tych osób wiem, że ta satysfakcja udzieliła się również im. To niezwykle buduje i pozwala iść z tym wszystkim dalej. Owszem, bywa, że ktoś jest niezadowolony, ale to jest jedna osoba na tysiąc.

ACK: Cofnijmy się w czasie. Czy któryś koncert, artysta lub wydarzenie w ramach Zadymki szczególnie zapadło w Pana pamięć?

JB: Myślę, że wielkim wydarzeniem było pojawienie się naszego festiwalu w NOSPR-ze. Bardzo dobrze wspominam koncert Wayna Shortera sprzed czterech lat, które w tamtym czasie zostało też określone wydarzeniem roku.

ACK: Za wcześnie jeszcze, by mówić o 21. edycji Zadymki, ale czy są już jakieś wstępne plany, co do dalszego rozwoju festiwalu? Czy planowane są jakieś zmiany w formule wydarzenia? A może w przyszłym roku Zadymka pokusi się o jazzowy pociąg z Bielska-Białej do Katowic, o którym były prowadzone rozmowy?

JB: Kiedyś już taki projekt był zrealizowany, nazywał się Pociąg do jazzu, który jechał właśnie z Krakowa do Bielska-Białej. I właśnie w nim odbywały się koncerty, a ludzie, którzy jechali do nas mogli w nich uczestniczyć. To była inicjatywa, jakiej nikt wcześniej nie robił i spotkała się z dużym uznaniem. Cały czas myślimy na ten temat, żeby ciągle naszą publiczność zaskakiwać… Nie wiem, co się urodzi jeszcze w ciągu roku, ale jedno jest pewne: nie odpuszczamy!

1Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia

Fotografie źródło: Aneta Czarnocka-Kanik

  • Inne tego autora
  • Polecane
Aneta Czarnocka-Kanik Contributor
Redaktor Działu Sztuka/Wydarzenia w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Aneta Czarnocka-Kanik – urodziła się, mieszka i pracuje w Jastrzębiu-Zdroju. Absolwentka Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej i Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Zawodowo związana z turystyką, PR, a obecnie marketingiem terytorialnym. Prywatnie żona i matka dwóch dorastających chłopców. Uwielbia spać i nade wszystko czytać do poduszki. Prócz męża i synów ma jeszcze dwie miłości: kota Hultaja i fotografię. Od kilku lat wraz z życiowym towarzyszem Maciejem realizuje pasję związaną z fotografią koncertową. Prócz tego dokumentuje lokalne wydarzenia, uwiecznia portrety i próbuje sił w reportażu. Jako członek Stowarzyszenia Jastrzębski Klub Fotograficzny „Niezależni” ciągle rozwija swoją pasję nie tylko poprzez warsztaty, szkolenia czy spotkania z autorytetami tej dziedziny sztuki, ale przede wszystkim realizując różnorodne projekty czy wymieniając myśli z innymi osobami „chorymi na fotografię”.
follow me

Dodaj komentarz