Demony Świąt Bożego Narodzenia

Już dziś wszyscy zasiądą do wspólnej uroczystej kolacji z najbliższymi. Wokół zapanuje atmosfera radości, bliskości i bezpieczeństwa rodzinnych pieleszy. Zdawać by się mogło, że tego wieczoru nie może się stać nic złego. A jednak. Tej szczególnej nocy świat nawiedzają nie tylko dobre duszki ale i paskudne potwory. Te pierwsze przychodzą by nagradzać a drugie okrutnie karzą za całe zło wyrządzone w ciągu roku. Jeśli jesteście ciekawi jaka jest ciemna strona Bożego Narodzenia to zdecydowanie powinniście zapoznać się z tym artykułem. Jeśli nie zdążycie już naprawić wszystkich swoich przewinień to chociaż dowiecie się czego możecie się spodziewać.

W Islandii nie wszystkie dzieci mogą spać spokojnie w okresie świątecznym. Od dwunastego grudnia ich domy nawiedzają niezwykłe stworzenia. Jest to trzynastu mikołajów (po islandzku- „Jólasveinarnir”). Ostatnio stali się oni dużo milsi dla młodzierzy niż jeszcze kilka wieków temu, kiedy to mówiło się o nich, że niczym wyjątkowo wredne skrzaty wszędzie i wszystkim płatają figle. Z biegiem czasu zaczęto o nich jednak zapominać aż w 1932 roku islandzki poeta, Jóhannes úr Kötlum, opublikował wiersz o tytule „Jólasveinarnir”. Dzięki temu mikołajowie znów zaczęli być popularni, a także zostali powiązani z grudniowymi świętami. Od tego czasu, każdy z nich konkretnego dnia przed Bożym Narodzeniem, roznosi maluchom drobne upominki, które zostawia w ich bucikach. Jeśli młody człowiek był przez cały rok grzeczny może liczyć na czekoladki, cukierki i inne łakocie, ale biada tym, którzy po przebudzeniu znaleźli ziemniaka. Oznacza to, że mikołajowie uważają, że takie dziecko było przez cały rok nieposłuszne.

Czemu jednak, jeden ziemniak miałby spędzać sen z powiek łobuzów? Faktycznie. Zdaje się, że „kara”, którą wymierzają te świąteczne stwory jest raczej symboliczna. Od jednego ziemniaka jeszcze nikt przecież nie umarł. Islandzkie maluchy rezczywiście nie boją się mikołajów ale ich… matki.

Potężna i krwiorzercza Grýla jest olbrzymią trolicą. Przedstawia się ją jako paskudną pomarszczoną kobietę, która zamiast nóg ma racice. Jest ubrana w brudne, zniszczone łachmany, a spod jej sukni wystaje piętnaście długich ogonów. Według niektórych przekazów na każdym z ogonów zawieszone jest sto worków, a w każdym z nich po dwadzieścia porwanych malców. Jej ulubionym daniem jest potrawka z niegrzecznych dzieci. Ma ponoć tak ogromny apetyt, że nigdy nie może być zaspokojnony. Grýla jest w stanie wywęszyć każdego nieposłusznego chłopca i każdą niemiłą dziewczynkę. Absolutnie żaden niegrzeczny maluch jej nie ucieknie. Szczęśliwe dla urwisów trolica cały rok spędza, wraz ze swoimi synami, wspomnianymi mikołajami, mężem Leppalúdi i wielkim czarnym kotem, w swojej grocie, w Dimmuborgir. Potwory wychodzą z niej dopiero w okresie Bożego Narodzenia. Najpierw, przez kilka dni, mikołajowie, a w samą wigilię sama Grýla. To właśnie wtedy zbiera swoje krwawe żniwo. Łazi między domami szukając złych dzieci i porywa je do wielkich worów, których ma ponoć po sto na każdym ogonie, a w środku każdego worka jest po dwadzieścia dzieci.

Wydawać by się mogło, że islandczycy muszą uważać na wystarczająco dużą liczbę potworów. To jednak jeszcze nie koniec ich upiornego wyliczenia!

Dostajecie pod choinkę ubrania? Nie? Więc strzeżcie się, bo może was odwiedzić Jólakötturin! Czyli, po angielsku Yule Cat, a przekładając na rodzimy język, Kot Bożego Narodzenia. Jest on potworem, który jak poprzednie świąteczne zmory, wywodzi się z wierzeń islandzkich. Według nich, jeśli ktoś nie zostanie na Boże Narodzenie obdarowany nowymi ubraniami, ten groźny stwór znajdzie go i pożre. Może teraz inaczej spojrzycie na kolejną parę skarpet, krawat, czy ręcznie robiony babciny sweter?

Tradycja ta została zapoczątkowana przez właścicieli farm, produkujących wełnę, którym Jólakötturinn służył za straszak na leniwych pracowników. Jeśli prace udało się ukończyć przed świętami Bożego Narodzenia, dostawali oni właśnie nową odzież.

Motyw ten pozostaje wciąż żywy, choćby dzięki islandzkiemu poecie noszącemu nazwisko Jóhannes úr Kötlum i jego utworze Jólakötturinn. Jego tekst wykorzystała także pochodząca z Islandii, piosenkarka Björk w pięknym utworze o tym samym tytule. Został on wydany w 1987 roku na płycie „Hvit Er Í Borg og BÒ”. Jeśli jesteście ciekawi podajemy także link wraz z tłumaczeniem na język angielski. Chyba, że ktoś swobodnie włada islandzkim.

Link do Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=rj6skZAHfQE

Jak widać Boże Narodzenie to nie tylko dostawanie prezentów i śpiewanie kolęd. To przede wszystkim moment rozliczeń z tego co się robiło przez cały rok. To czas refleksji nad dobrem i złem. W ten szczególny wieczór człowiek powinien się zastanowić nad swoim dotychczasowym życiem, wyciągnąć wnioski i ze wszystkich sił starać się poprawić jeśli do tej pory nie był wystarczająco dobry. Zwłaszcza, że istnieją siły, które wypomną mu całe zło jeśli nie poprawi się do kolejnej wigili.

Cały dział grozy wszystkim czytelnikom życzy strasznie miłych świąt Bożego Narodzenia.

Redakcja Administrator
Magazyn Kulturalny Horyzont – nieformalne pismo internetowe założone 5 września 2015 r. przez dziennikarkę, poetkę i kandydatkę do ZLP Oddział Szczecin Annę Jakubczak. Horyzont ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji, zachęcać do rozwoju osobistego i poznawania świata oraz dawać możliwość pokazania się szerszemu gronu poprzez organizowanie spotkań autorskich, wernisaży, slamów poetyckich i innych imprez kulturalnych we współpracy ze Związkiem Literatów Polskich oddział w Szczecinie, Książnicą Pomorską, Starą Rzeźnią oraz Regionalnym Stowarzyszeniem Literacko-Artystycznym w Policach.
follow me

Dodaj komentarz