„Ciche miejsce” John Krasinski, Emily Blunt (recenzja)

Ciche miejsce nie jest zwykłym horrorem, straszakiem przepełnionym tak popularnym jump scare czy elementami gore. To film o rodzinie, która przeżyła koniec znanego nam świata dzięki zachowaniu ciszy. I chociaż opowieść nie jest pozbawiona efektów dźwiękowych, radzę unikać podczas seansu zbyt hałaśliwych przekąsek, aby nie zakłócać jego klimatu.

W ostatnich latach kina zalała fala oryginalnych produkcji, takich jak To przychodzi po zmroku, gdzie straszne, tytułowe To skutecznie zabijało każdego, kto po zmroku nie schronił się w bezpiecznym, dokładnie zamkniętym miejscu. Pojawiło się także Zanim się obudzę, w którym sny małego chłopca stawały się rzeczywistością oraz Slumber opowiadający losy rodziny nawiedzanej przez demona paraliżującego swoje ofiary. W obu filmach kluczową rolę odgrywał sen, a przeżycie zapewniał jego brak. W Nie oddychaj grupa nastolatków włamuje się do domu niewidomego mężczyzny, oczekując łatwej ofiary, sam tytuł sugeruje nam, że nie jest on bezbronny, a ratunkiem dla zuchwałych złodziei staje się zachowanie ciszy. John Krasinski w Cichym miejscu  poszedł o krok dalej i uzależnił od niej losy całego globu.

Narracja skupia się na pięcioosobowej rodzinie, którą poznajemy w momencie, gdy bohaterowie uzupełniają wyczerpujące się zapasy. Nie wypowiadają ani jednego słowa, posługując się tylko sporadycznie językiem migowym, starając się zachować maksymalną ciszę. Od początku wzbudza to w widzach dyskomfort i niepokój, wymuszając podobne zachowanie. Już wtedy oglądający czuje, że jest to sprawa, od której zależy życie bohaterów. Krótkie dialogi oraz muzyka występujące w dalszej części filmu, zdają się tylko potęgować to wrażenie.

Nie wiemy, co dokładnie się stało ani skąd wzięły się zabójcze stwory reagujące na dźwięki. Ze strzępów informacji możemy wywnioskować jedynie, że sytuacja na całym świecie wygląda podobnie.

Przed rodzicami, w których rolę wcielili się John Krasinski i Emily Blunt stoi bardzo trudne zadanie wychowania dzieci oraz sprowadzenie na ten okrutny i cichy świat nowego członka rodziny. Jak się do tego przygotować? Chodzenie boso po starannie wysypanych piaskiem ścieżkach, czerwone oświetlenie sygnalizujące niebezpieczeństwo, a nawet specjalnie przygotowana, wyciszona piwnica mogą nie wystarczyć, jeśli coś pójdzie nie tak. Najsłabszym i jednocześnie najsilniejszym ogniwem zdaje się być najstarsza córka, Regan, którą zagrała Millicent Simmonds. Zarówno młoda aktorka, jak i grana przez nią postać, jest głucha. Prawdopodobnie to dzięki temu rodzina funkcjonuje tak dobrze, posługując się językiem migowym. Jednocześnie muszą bardziej uważać, gdyż Regan nie jest w stanie usłyszeć zagrożenia lub kontrolować tego, jak głośne dźwięki towarzyszą jej aktywności. Przez to, wchodząc w wiek dojrzewania, jeszcze dotkliwiej przeżywa swoją inność, chce być normalna, pragnie słyszeć.

W niektórych momentach ekran kinowy aż kipiał od emocji, zarówno tych negatywnych, jak i pozytywnych, ale zawsze niewypowiedzianych, rozrywających serce, perfekcyjnie zagranych na poziomie mimiki i gestów. Najlepiej w tym aspekcie wypada Emily Blunt, mierząca się z rolą ciężarnej matki, kobiety chroniącej swoje dzieci, bojącej się o ich przetrwanie i przyszłość, której autentyczność uczuć malujących się na twarzy jest porażająca.

Nie jest to jednak film bez wad. W ostatnich kilkunastu minutach dostrzec można kilka nieścisłości, niedociągnięć fabularnych, a także dźwięków i muzyki  jest zbyt dużo jak na film, którego głównym bohaterem jest cisza. Jednak w budowaniu nastroju twórcy zbliżyli się do ideału i stworzyli dzieło nie tylko o potworach dziesiątkujących ludzkość, wywołujących strach i niepokój, ale także opowieść o rodzinie, odpowiedzialności i woli przetrwania.

 

Źródło obrazów: filmweb.pl

  • Inne tego autora
  • Polecane
Patrycja Smaga Contributor
Redaktor Działu Grozy/Grafik w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Patrycja Smaga – Z zawodu grafik, chociaż ani artystką ani projektantem się nie czuje. Posiada aspiracje na ilustratora. Typ osobowości: introwertyk, domator, typ wieczorny, czyli sowa. Inne przypadłości to książkoholizm, serialoholizm, a ostatnio kinomania. Znaki szczególne: duże okulary, nieobecny wzrok, książka w torebce lub w zasięgu ręki.
follow me

1 thought on “„Ciche miejsce” John Krasinski, Emily Blunt (recenzja)

  1. O tym, że Krasinski to zdolny chłopak, wiedziałem już za czasów gdy grał w amerykańskiej wersji „The Office”.:)

Dodaj komentarz