BYĆ JAK MICHELLE OBAMA, czyli jak jedna anegdota definiuje silną kobietę

Niektóre słowa, obrazy, zasłyszane rozmowy sprawiają, że czuję pozytywne dreszcze. Nauczyłam się już, że to znak: coś jest dla mnie dobre, służy mi i powinnam z tego korzystać. Sama szukam inspiracji, uparcie staram się z nich składać odpowiedzi na pytania, które nieustannie pojawiają się w różnych etapach mojego życia. Ufam, że jeżeli coś cię motywuje, możesz się z tym dzielić dalej. Dlatego opowiem o tym, jak zostać żoną ,,prezydenta”…

 

            Rozmawiam z wieloma kobietami, obserwuję je, ich zachowania i pytam o to, czego pragną. Wnioski doprowadzają mnie dziś do małej refleksji. Chcemy budzić się przy osobie, która spełnia nasze oczekiwania, zadba o nasze marzenia, rozpromieni żartem i przywita z różą w dłoniach, zapachem męskich perfum i zachwytem w oczach. Czy to coś złego? Uważam, że życie to emocje i ludzie, którzy czują oraz pragną. Nie ma nic złego w tym, że mamy względem różnych osób stosowne wymagania. Bycie świadomym człowiekiem wiąże się z umiejętnością wchodzenia w relacje z samym sobą. To stawianie wymagań również sobie. Zadawanie sobie pytań i godzenie się tylko na to, na co rzeczywiście chcemy się zgodzić. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy umieli zachować we wszystkim równowagę, pracować nad sobą, by móc nie tylko brać, ale też dawać. Po raz kolejny będę namawiać do stwierdzenia, że wszystko zaczyna się od nas. Zamieszczony poniżej przykład anegdoty jest odzwierciedleniem definicji kobiety spełnionej u boku mężczyzny, którą afirmuję.

,,Michelle Obama poszła kiedyś z mężem do restauracji. Kiedy tam byli właściciel wziął ją na rozmowę w cztery oczy, a jak wróciła Barack zapytał:
– Kto to był?
– Kolega ze szkoły, który się kiedyś we mnie kochał.
– Widzisz, gdybyś za niego wyszła, byłabyś teraz właścicielką restauracji.
– Nie Barack. Gdybym za niego wyszła on teraz byłby prezydentem.

Jeśli chcesz więc być żoną prezydenta to masz dwie opcje:
1) Stać się kobietą, którą zechce poślubić prezydent.
2) Stać się kobietą, która sprawi, że zwykły mężczyzna zechce być prezydentem i nim zostanie.’’

 

Jeżeli chcesz być żoną prezydenta, spraw by chciał nim zostać.
            Nie sztuką jest związać się z mężczyzną, który osiąga już w życiu sukcesy. Sztuką jest usłyszeć, że to dzięki tobie nabiera motywacji by być jeszcze lepszym. Dlatego, że czuje przy tobie, że może przekraczać granice, zwiększać swoje możliwości  i że przede wszystkim chce to robić. To piękne, gdy w chwilach zwątpienia i największych radości, jesteś czyjąś ostoją, kimś ,,pierwszym’’. Szczęśliwy związek tworzą ludzie, którzy wzajemnie napędzają się do działania, są siebie ciekawi i nie wątpią we własne marzenia. Ale bez twojego silnego charakteru, nie będziesz w stanie dawać wsparcia. Bez wiary we własny rozwój nie będziesz mogła wspierać kogoś w realizacji celów. Ludzie sukcesu potrzebują u boku równego sobie partnera. Wielkie cele, emocje i działania wymagają równie wielkiego wsparcia.

 

W życiu nie szukaj skomplikowanych odpowiedzi, tylko konsekwentnie stosuj proste zasady.

 

            Wszystko opiera się o proste zasady. Szukamy na zwykłe pytania, skomplikowanych odpowiedzi. Jeżeli chcesz by twój dom był pełen ciepła, naucz się je tworzyć. Jeżeli chcesz zrozumieć, jak to jest mieć pasje, szukaj ich. Jeżeli pragniesz, by ktoś znalazł w tobie inspiracje, dbaj o swoje odbicie w lustrze, zarówno fizyczne i psychiczne. Jeżeli pragniesz, by mężczyzna u twojego boku był silny, pracuj nad swoją siłą i dziel się nią dalej. To prostsze niż myślisz.

 

Nic ani nikt nie zastąpi Ci Twojej zdrowej samooceny.
            Anegdota o Obamach, daje mi wyobrażenie silnej kobiety, przy której partner ma prawo do upadków i kolejnych prób. Opowiada o tym, że jeżeli pracujesz nad swoją samooceną, świat nigdy Ci się nie sprzeciwi, bo będziesz potrafiła wiele sobie wytłumaczyć, zrozumieć potknięcia i porażki nazywać lekcjami.
            Jeden z moich ulubionych autorów, prekursor w badaniach nad samoocenę, Nathaniel Branden, pięknie definiuje to właśnie słowo. Okazuje się, że w pełni zrealizowana samoocena nie jest wcale codziennym mówieniem sobie, że nie ma nikogo lepszego od nas, że jesteśmy jedyni i najlepsi. Zdrowa samoocena to realna znajomość wad i zalet. To przekonanie, że sami jesteśmy w stanie sprostać trudnym sytuacjom dzięki istocie myślenia i umiejętności działania. To zaufanie przede wszystkim do siebie. Sam fakt bycia człowiekiem, daje nam odgórnie prawo do bycia kochanym przez innych i przez siebie. Bo to także przekonanie, że możemy zrealizować swoje cele oraz potrzeby. To fakt, że możemy osiągać to, co dla nad istotne, bo każdy z nas ma prawo do szczęścia.

 

Zauważ, że w nawet w naukowej definicji, pierwszą rolę grasz ty. To od ciebie zaczyna się wszystko. I na tobie wszystko się kończy.

 

Autor: Aneta Ruszczak


Aneta Ruszczak (Redaktor Działu Psychologia) – Studentka psychologii, która w swoich tekstach próbuje oddać innym własne emocje. Niezwykle porusza ją temat budowania zdrowej pewności siebie, jako podstawowego filaru spełnionego życia. Jej marzeniem stało się wykorzystanie swojej wrażliwość na drugiego człowieka, tak by wydobyć z niego indywidualny potencjał. Zachwyca ją każde zagadnienie związane z siłą kobiecości, pełne serca fotografie i wiersze nasycone skrajnymi emocjami. Od niedawna zakochana w podróżach.

Dodaj komentarz