Bajkochłonka – porozmawiajmy o literaturze dla dzieci

Wśród wielu blogerów, promujących czytelnictwo i recenzujących książki dla dzieci, znalazłam prawdziwą perełkę. Poznajcie, proszę, Bajkochłonkę, „zarażającą” nie tylko miłością do książek, ale pozytywnym myśleniem i podejściem do życia. 

Dorota Zdziech – Czy zawsze była Pani Bajkochłonką? 

Bajkochłonka – Nie tylko Bajkochłonką, ale i książkochłonką. Odkąd pamiętam, pochłaniałam ogromne ilości wszelkiego rodzaju powieści,  począwszy od bajek po fantastykę, literaturę faktu, tomiki poezji czy rozprawki filozoficzne.

D. Z. – Kim jest Bajkochłonka na co dzień?

B. – Na co dzień jestem zawodowym fotografem, filmowcem i wielką miłośniczką psów.

D. Z. – Dlaczego Bajkochłonka? Skąd pomysł na nazwę i logo? Sama Pani to wymyśliła? Pytam, bo przyznaję, że to przyciągnęło mnie, trafiając na Pani stronę po raz pierwszy. 

B. – Bajkochłonka zrodziła się zupełnie spontanicznie. Szukałam czegoś, co będzie kojarzyło się z książkami dla dzieci, ale także chciałam, żeby czuć było od tej nazwy fajną energię. Miałam nadzieję, że Bajkochłonka będzie kojarzona z wielką pasją i miłością do literatury dla najmłodszych.Logo również jest mojego pomysłu, chociaż jego wykonaniem zajęła się obłędnie zdolna Julia Gacek, znana jako Tami. ( Link do Facebook https://www.facebook.com/TamiRysuje/)

D. Z. – Dlaczego wybrała Pani literaturę dziecięcą? 

B. – Mogłabym teraz powiedzieć, że zdecydowałam się recenzować tę dziedzinę literatury, żeby propagować czytanie na głos dzieciom i pomóc rodzicom wybrać pozycje najbardziej wartościowe wśród bogatej oferty wydawniczej. I to też byłoby prawdą, ale odpowiedź na to pytanie jest w rzeczywistości dużo bardziej prozaiczna. Wybrałam literaturę dziecięcą, bo jest moim zdaniem najładniejsza. Czy widziała kiedyś Pani, żeby jakiekolwiek wydawnictwo drukując pozycje dla dorosłych, przykładało taką wagę do kwestii wizualnej książki, jak te specjalizujące się w literaturze dziecięcej? Poza tym jestem estetką, lubię otaczać się przedmiotami, które cieszą oczy. Lubię zapach świeżego druku i fakturę papieru, a te w książkach dla dzieci są najbardziej kreatywne i piękne. 

D. Z. – Czy preferuje Pani książki dla jakiegoś przedziału wiekowego?

B. – Nie, ponieważ ze względu na to, że nie mam jeszcze dzieci, mogę sobie pozwolić na to, by nie ograniczać się do żadnego przedziału wiekowego. Czytam i oglądam więc wszystko, począwszy od książeczek kontrastowych po pozycje obrazkowe, aż po tytułów dla nastolatków. 

D. Z. – Czym kieruje się Pani przy wyborze książek do recenzji? Czy ma Pani pomocników przy recenzowaniu? 

B. – Przy wyborze kieruję się przede wszystkim własnym gustem oraz intuicją. Kiedy jakiś autor, którego lubię, wydaje kolejną książkę, to zależy mi, żeby ją przeczytać. Mam też ulubionych ilustratorów angażujących się tylko w fajne projekty, dlatego, kiedy pracują nad jakimś tytułem, to wiem, że książka będzie świetna. 

Mam przede wszystkim jednego pomocnika – suczkę Aurę, która towarzyszy mi absolutnie na każdym etapie przygotowywania recenzji.

Oprócz tego często staram się oglądać lub czytać książki z maluchami z rodziny lub dziećmi moich przyjaciół, żeby przede wszystkim poznać ich odbiór danej książki. 

D. Z. – Czy trafiają do Pani książki, których by Pani nie poleciła? Jakie poruszały tematy?

B. – Szczerze mówiąc, raczej nie piszę na blogu o książkach, których nie polecam. Jest tyle ciekawych tytułów, że na pisanie o tych nieciekawych już nie miałabym czasu. Czasami zdarzają się pozycje, które potrafią rozczarować. Szczególnie są to książki, które mają rozbuchaną kampanię reklamową i są przedstawiane w bardzo entuzjastyczny sposób. Później siadając z taką książką, człowiek może poczuć się zawiedziony. Ja piszę o tym, co mi się podoba, ale bardzo często wspominam też o rzeczach, które nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia lub które mogłyby być w jakiś sposób lepsze. 

D. Z. – Proszę zdradzić czym się charakteryzuje dobra książka dla dzieci? Może Pani wymienić trzy takie cechy?

B. – Dobra książka dla dzieci przede wszystkim powinna podobać się dzieciom. Często słyszę narzekania rodziców na pewną, znaną wszystkim świnkę lub kicię, ale maluchy je kochają. Ważne też jest, żeby książka nie miała moralizatorskiego tonu, nic nie narzucała czytelnikowi lub słuchaczowi. 

Literatura powinna być do samodzielnego wyciągania wniosków, zachęcania do myślenia i rozwijania wyobraźni, wtedy możemy nazwać jakiś tytuł dobrym. 

D. Z. – Czy próbowała Pani sama coś napisać? 

B. – Myślę, że większość osób, które dużo czytają, lubi też pisać. Jako dumna uczennica szkoły podstawowej tuż po lekturze Harrego Pottera pisałam ogromne ilości wszelakiej maści opowiadań. Bardzo mi się to podobało i kreowanie własnego świata sprawiało mi mnóstwo frajdy. Teraz, jeżeli już coś piszę, to prędzej trafia do szuflady. Ale kto wie, może kiedyś poczuję się ze swoją twórczością na tyle pewnie, że się nią pochwalę przed szerszą publicznością… 

D. Z. – Jaka jest Pani ulubiona książka z dzieciństwa? Czy teraz tę pozycję zastąpiła jakaś inna książka? 

B. – Mam dwie ulubione książki z dzieciństwa. Pierwszą jest ,,Ziarno bobu”, wydane przez nieistniejące już Wydawnictwo ,Współpraca, drugą ,,W skarbnikowym królestwie” Wydawnictwa ,Śląsk. Z perspektywy czasu sama otwarcie przyznaję, że to dosyć osobliwe wybory jak na małą dziewczynkę, ale pamiętam, że (nie licząc oczywiście serii Harrego Pottera) do tych tytułów wracałam najczęściej. Obecnie ulubionych książek mam tak dużo, że chyba trudno byłoby je szybko policzyć. Te tytuły, które są dla mnie w pewien sposób wyjątkowe po prostu zachowuję i eksponuję na regale, pozostałe rozdaję. 

D. Z. – Czy zdradziłaby Pani tytuły potencjalnych hitów na wakacje, które warto poczytać?

B. – Hitem, który ma mieć premierę w wakacje jest kolejna część Pucia, ale mam wrażenie, że o tym już wszyscy wiedzą. Z kolei trochę starsze dzieci powinna ucieszyć wiadomość o najnowszej książce związanej z serią „Dawid & Larisa” od Wydawnictwa Zakamarki.

Moim zdaniem warto sięgać z dziećmi po tytuły trochę ambitniejsze, bardziej wysmakowane wizualne i poruszające także bardziej wymagające tematy. 

D. Z. – Czy uważa Pani, że książka przegrywa w walce z nową technologią? Czy książka ma jednak coś takiego, że zawsze będzie miała swoich wielbicieli?

B. – To jest rzeczywiście temat, nad którym sporo myślałam. Wiem, że są zagorzali fani e-booków, którzy poniekąd uważają tradycyjną książkę za przeżytek. Ja zawsze będę miała wyjątkowy stosunek do pozycji drukowanych, ale nie chcę się zamykać, ani tym bardziej walczyć z nowymi technologiami. To fantastycznie, że świat się rozwija i jeżeli elektronika ma pomóc w promowaniu czytelnictwa, to należy temu tylko przyklasnąć. 

D. Z. –  Spotkałam się z opinią, że na rynku jest za dużo książek dla dzieci. Tak naprawdę każdy może wydać książkę dla dzieci i dlatego jest ich więcej niż samych zainteresowanych.

B. – Moim zdaniem powiedzenie, że jest za dużo książek dla dzieci, to tak jakby powiedzieć, że jest za dużo serwisów informacyjnych w Internecie. Im jest ich więcej, tym bardziej prawdopodobne, że będą ciekawsze i bardziej merytoryczne. Autorom oraz wydawnictwom zależy, żeby to ich tytuł był tym najbardziej pożądanym, dlatego muszą stawać na głowie, żeby zrobić coś oryginalnego, ale i wartościowego. Może to oczywiście prowadzić do tego, że w zalewie różnych tytułów, trudno wyselekcjonować te najciekawsze, z drugiej strony – od czego są blogerzy?

A sam fakt, że każdy może teraz wydać książkę, także jest fantastyczny! Wydawnictwa zawsze mają jakieś ramy wobec których pracują, niezależny autor może być swobodny i niczym nieskrępowany. Głęboko wierzę, że taka wydawnicza samowolka jeszcze nas bardzo pozytywnie zaskoczy. 

D. Z. – Czy kupuje Pani, czy jednak wypożycza książki?  Woli Pani odwiedzić księgarnie czy bibliotekę?

B. – Bardzo różnie. Kart bibliotecznych mam cały plik, z różnych miast w Polsce i odwiedzam je dość często, ale przeważnie wypożyczam z nich powieści obyczajowe, kryminały, klasykę, czy mówiąc ogólniej – książki dla dorosłych.

Wielokrotnie zdarza mi się kupować książki w antykwariatach, można trafić na wydawnicze perełki w bardzo dobrej cenie. Uważam, że to idealny złoty środek, oszczędzamy, ale mamy lekturę na własność i możemy do niej wrócić w dowolnym czasie. 

D. Z. – Czy ma Pani jakiegoś ulubionego autora? Miała Pani może przyjemność poznać go osobiście?

B. – Mam wielu ulubionych autorów literatury dziecięcej i młodzieżowej. Często widuję ich na targach książki lub na festiwalach poświęconych językowi polskiemu. Z wieloma pisarzami i ilustratorami mam kontakt przez Facebooka czy Instagram. Szczerze przyznam, że nie raz pytałam ich o przyszłe plany zawodowe czy powód, który decydował o takim, a nie innym wyglądzie lub osobowości postaci. To fantastyczne we współczesnych czasach, że kontakt z nimi jest taki prosty. Jestem dumna i bardzo się cieszę, kiedy taki Serge Bloch czy Peter Bunzl zostawi ,,serduszko” pod moim postem. 

D. Z. – Preferuje Pani autorów polskich czy zagranicznych?

B. – Bardzo się cieszę, kiedy polscy autorzy odnoszą sukcesy, a ich książki tłumaczone są na dziesiątki języków. Nie mam jednak konkretnych preferencji. Czytając, nie poświęcam uwagi na pochodzenia autora, chyba że akcja historii mocno do tego nawiązuje. Wtedy rozpatruję to bardziej jako ciekawostkę i dodatkowy atut.

D.Z. – Dziękuję za rozmowę.

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Dorota Zdziech Contributor
Redaktor Kącika Literatury Dziecięcej w: Magazyn Kulturalny Horyzont
O sobie piszę zawsze krótko. Jestem kobietą, mamą, żoną, bizneswoman oraz pisarką, miłośnikiem życia i smakoszem chwili ulotnej. Zatapiam się w literaturę. Uwielbiam książki dla dzieci, przenoszą mnie do świata dzieciństwa. Według mnie dziecko jest białą kartką, na której każdy napotkany dorosły zapisuje słowo, a nawet czasami dłuższe zdanie. Czytając mądre książki dzieciom, nie tylko wpływamy na ich rozwój, ale możemy możemy również znaleźć w nich coś dla siebie.
follow me

Dodaj komentarz