Autor: Marcin Jabłoński

Urodził się pod koniec lat osiemdziesiątych w Warszawie, obecnie mieszka w jej okolicach. Studiował m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie otrzymał tytuł magistra na kierunku Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo. Z pisaniem na poważnie związał się w 2006 roku, kiedy rozpoczął współpracę z dużym polskim serwisem o grach niezależnych. Następnym jego krokiem było założenie własnego bloga (a nawet dwóch), gdzie w sposób radośnie nieskrępowany dodawał wpisy o grach, książkach i muzyce. Fan muzyki i gier w ogóle, ale zwłaszcza twórczości niezależnej – nie pogardzi też czymś do czytania. Potrafi przez trzy dni słuchać tej samej płyty, co może nie jest zbyt produktywne, ale ten typ już tak ma.

Bo nadzieja nie umiera ostatnia, recenzja: „Andrew Maze – Hope Against Hope” (2018)

Siadam do pisania dzisiejszego tekstu nieco zaskoczony. Ostatnio wspominałem, że moja kolekcja muzyki niezależnej powiększa się szybciej niż jakiś czas temu. Ważniejsze jest jednak to, że ilość idzie w parze z jakością, co  kiedyś  było nie do pomyślenia. Mam świadomość, czytaj dalej

W tył zwrot, recenzja: James Arthur – „Back from the Edge” (2016)

Nigdy nie ukrywałem, że mam sentyment do piosenkarzy i zespołów młodego pokolenia. Wszystko przez to, że mogłem patrzeć na przebieg ich kariery od debiutu po czasy obecne, co nie zdarza mi się często ze względu na mój młody wiek. Tym czytaj dalej

Kolory życia, recenzja: Michał Szpak – „Byle być sobą” (2015)

Kilka razy udało mi się to zrobić – kupić płytę polskiego wykonawcy. I wiecie co? Nie żałuję żadnego zakupu. Wbrew temu, co się czasem mówi, że nas rodzimy biznes muzyczny upadł dawno temu. Nie mogę się z tym zgodzić i czytaj dalej

Nie obawiasz się kary podpalacza?, recenzja: Hide & Dream – „The Arsonist” (2017)

Życie potrafi zaskoczyć. Przynajmniej w teorii powinienem być przygotowany na to, że poszukując czegoś nowego do zrecenzowania, trafię na rzecz wyjątkową – i taką też znalazłem. Jak zdążyliście już zapewne zauważyć, do tej pory opisywałem albumy spokojniejsze, dlatego też tym czytaj dalej