Alternatywne szaleństwo dobiegło końca!

Trzy dni, pięć scen, 80 koncertów – katowickie święto muzyki alternatywnej czyli OFF Fesitval przeszedł do historii. W Dolinie Trzech Stawów obok legend brytyjskiej muzyki lat 90. wystąpił wiodący polski zespół folklorystyczny.

 

Tegoroczna 14. edycja festiwalu na długo zapisze się w pamięci uczestników – szczególnie tych, którzy po raz pierwszy mieli okazję oglądać występ największej jak dotąd grupy na OFF Festivalu. Zespół Pieśni i Tańca Śląsk zaprezentował to co najlepsze w nie tylko w ich repertuarze, ale i polskim folklorze. “Karolinka”, “Trojak” czy “Karlik” zrobiły ogromne wrażenie na offowej publiczności zarówno kunsztem wykonania, jak i zjawiskowymi strojami. Podczas całego występu dało się zaobserwować pod sceną emocje jak na dobrym rockowym koncercie, a dyskusji o tym występie nie było końca.

Największą gwiazdą tegorocznego OFF Festival była grupa Suede. Charyzmatyczny frontman Brett Anderson od początku koncertu sprawił, że wielopokoleniowa publiczność sięgała muzycznej ekstazy.

Foals, Jarvis Cocker ze swoim nowym projektem JARV IS… i Daughters to kolejni artyści, którzy zdaniem wielu dali fantastyczne występy. Foals zdecydowanie wypadli lepiej niż podczas występu w ramach festiwalu Open’er z 2016 roku. Cudownie zarażali energią, oczarowywali zaangażowaniem i zachwycali profesjonalizmem. Jarvis Cocker – poza świetnym scenicznym show oraz wspaniałym kontaktem z publicznością – udowodnił, że jego solowy materiał jest równie dobry, co dokonania z zespołem Pulp.

Tradycją festiwalu jest koncert artysty, który prezentuje swój muzyczny dorobek. W tym roku był to zespół Dezerter, który zaprezentował materiał ze swojej debiutanckiej płyty “Underground out of Poland”. Trzeba wspomnieć, że pod sceną podczas występu szalał tłum często „podwójnych”, a czasem i „potrójnych 18-latków” na twarzach których rysowało się prawdziwe uczucie wolności, i z których biła radość i nieskrępowana młodość.

Na OFF’ie swoją obecność zaznaczył również jazz. Fani tego gatunku muzycznego mogli posłuchać m.in. grupy EABS z materiałem z nowego albumu, londyńczyków z The Comet is Coming, którzy oczarowali energią czy Marcina Maseckiego ze swoim jazzowym trio.

Wyjątkowo wyczekiwanym wydarzeniem był koncert grupy Daughters. Amerykanie musieli sprostać ogromnym oczekiwaniom po tym, jak ich ostatni album pojawił się w licznych zestawieniach najlepszych płyt 2018 roku. Nie dziwiły więc gigantyczne tłumy i głosy zadowolenia przechodzące w wyrazy zachwytu.

Podczas wydarzenia nie zabrakło oczywiście polskich artystów, którzy świetnie poradzili sobie na OFF-owych scenach. Należy tu wymienić choćby Pablopavo i Ludzików z bardzo dużym składem, Cudowne Lata, Perfect Son, Niemoc, Trupa Trupa, EABS, Polmuz, Tęskno czy Wczasy. Mnie najbardziej w pamięci pozostanie występ cudownie delikatnej Hani Rani – polska pianistka i wokalistka zaprezentowała swój projekt solowy udokumentowany znakomitym albumem „Esja”, który powstał trochę w Warszawie, trochę w Reykjaviku i zabrzmi jak Islandia i Polska zarazem.

Jak doskonale wiadomo OFF Festival to nie tylko muzyka, ale także spotkania z innymi formami sztuki. Tradycyjnie już w swe progi zapraszała Kawiarenka Literacka, która w tym roku zadawała pytanie “Dlaczego?”. Próby odpowiedzi na pytania “Dlaczego moralny niepokój?” czy “Dlaczego punk rock w Nowym Jorku?” zgromadziły tłumy zainteresowanych. Gośćmi byli chociażby Katarzyna Surmiak-Domańska, aktor Jerzy Stuhr, Jan Błaszczak czy Andrzej Wojtasik.

W tym roku festiwal skłaniał do refleksji – wszystko za sprawą bramy, która prowadziła na teren miasteczka festiwalowego. Był to projekt Kasi i Wojtka Sokołowskich który pokazywał, jak dużo śmieci produkuje ludzkość. Brama była zbudowana z kontenerów, które posłużyły jako pojemniki na odpady.

Podobnie jak w zeszłym roku pewnym utrudnieniem dla festiwalu okazał się wyścig Tour de Pologne, przez który do Doliny Trzech Stawów nie dotarł zespół Smutne Piosenki. Występujący z nimi projekt Babu Król doskonale jednak ratował sytuację, improwizując na głównej scenie festiwalu.

Tegoroczny OFF po zeszłorocznych wątpliwościach powrócił do utartych wzorów ustalania programu w zgodzie z muzycznymi upodobaniami lojalnych fanów. Było znów różnorodnie, świeżo i odkrywczo. Jak zawsze nie zabrakło zarówno legend, jak i nowych twarzy. Wiele koncertów sprostało najwyższym oczekiwaniom, wiele zaskoczyło i wiele pozostanie w pamięci na długo.

Na kolejną 15. edycję OFF Festival organizatorzy zapraszają od 7 do 9 sierpnia 2020.

 

 

 

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Aneta Czarnocka-Kanik Contributor
Redaktor Działu Sztuka/Wydarzenia w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Aneta Czarnocka-Kanik – urodziła się, mieszka i pracuje w Jastrzębiu-Zdroju. Absolwentka Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej i Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Zawodowo związana z turystyką, PR, a obecnie marketingiem terytorialnym. Prywatnie żona i matka dwóch dorastających chłopców. Uwielbia spać i nade wszystko czytać do poduszki. Prócz męża i synów ma jeszcze dwie miłości: kota Hultaja i fotografię. Od kilku lat wraz z życiowym towarzyszem Maciejem realizuje pasję związaną z fotografią koncertową. Prócz tego dokumentuje lokalne wydarzenia, uwiecznia portrety i próbuje sił w reportażu. Jako członek Stowarzyszenia Jastrzębski Klub Fotograficzny „Niezależni” ciągle rozwija swoją pasję nie tylko poprzez warsztaty, szkolenia czy spotkania z autorytetami tej dziedziny sztuki, ale przede wszystkim realizując różnorodne projekty czy wymieniając myśli z innymi osobami „chorymi na fotografię”.
follow me

Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Share via