5 nawiedzonych przedmiotów, które należy omijać z daleka

1. Zabójcze krzesło Thomasa Busby’ego

Był rok 1702. Thomas Busby, angielski rzezimieszek, został właśnie skazany na śmierć na szubienicy za zamordowanie swojego ojczyma, z którym pokłócił się o interesy. Zapytany o ostatnie życzenie, Busby poprosił, by pozwolono mu napić się w barze, który często odwiedzał, zaprowadzono go więc do lokalu. Wypił, wstał i powiedział, że odtąd każdy, kto usiądzie na krześle, przy którym on siedział, szybko umrze. Strażnicy wyprowadzili go i zabrali na miejsce egzekucji. Wkrótce Thomas Busby był martwy.

Zdawać by się mogło, że dramatyczne wystąpienie skazańca na moment przed śmiercią nie było niczym innym jak desperacką próbą zwrócenia na siebie uwagi przez rozżalonego na cały świat człowieka. Zapewne wielu gości, którzy słyszeli jego słowa właśnie tak pomyślało. Mijały lata, a przybytek na cześć słynnego bywalca nazwano Busby Stood Inn. Przez wieki znalazło się wielu pijaków, którzy zakładali się o to, czy ktoś usiądzie na morderczym krześle według pogłosek rzeczywiście wielu z nich umierało później bardzo szybko. Zachowało się podanie o tym, jak pewnego wieczora w 1894 roku kominiarz i jego kolega, którzy uczynili taki zakład, pożegnali się przed drzwiami baru i rozeszli każdy w swoją stronę. Następnego ranka znaleziono kominiarza powieszonego na słupie obok starej szubienicy, na której stracono Thomasa Busby’ego. Dochodzenie wykazało, że było to samobójstwo.

W czasie II wojny światowej niedaleko Thirsk miejscowości, w której znajduje się Busby Stood Inn, stacjonowało kanadyjskie lotnictwo. Piloci byli w tamtym okresie stałymi bywalcami lokalu. Podobno żaden z tych, którzy usiedli na nawiedzonym krześle, nie przeżył wojny. W XX wieku ludzie nie byli już jednak tak podatni na zabobony i nie przypisywali tych zgonów mrocznej mocy mebla. W tamtym czasie przecież śmierć zbierała gęste żniwo i bez siadania na przeklętych przedmiotach.

Pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku zmienił się właściciel lokalu. Do legendy o zabójczym meblu podchodził sceptycznie. Wkrótce stał się jednak świadkiem kilku niewytłumaczalnie szybkich śmierci osób, które miały styczność z krzesłem. Wreszcie, kiedy w roku 1970 sprzątaczka, która przypadkiem na nim usiadła, niespodziewanie zapadła na chorobę, w skutek której nagle zmarła, właściciel Busby Stood Inn postanowił zanieść krzesło do piwnicy. To jednak nie sprawiło, że ludzie byli bezpieczni. Jeden z dostawców znosząc towar na dół, postanowił chwilę na nim odpocząć. Tego samego dnia zginął w wypadku samochodowym. W 1972 roku właściciel baru oddał krzesło do Muzeum w Thirsk. Powieszono je w rogu, pod sufitem dla pewności, że nikt już z niego nie skorzysta. Okazało się to skuteczne, bo od ponad czterdziestu lat nikt nie stał się jego „ofiarą”.

Źródło zdjęcia: „Zabójcze krzesło” https://www.lifedeathprizes.com/spooky-stuff/the-curse-of-the-busby-stoop-chair-63347

2.Obraz, który sprowadza pożary

Płaczący chłopiec” dzieło pewnego hiszpańskiego czy włoskiego malarza doczekało się wielu reprodukcji, które w latach osiemdziesiątych XX wieku były stosunkowo tanim elementem dekoracyjnym, dość popularnym w niezamożnych angielskich domach.

Któregoś dnia w dzielnicy South Yorkshire wybuchł pożar, który strawił jeden z domów. Dziennikarz John Murphy miał przygotować o tym artykuł do lokalnej gazety „The Star”. Przybywszy na miejsce, mężczyzna natknął się na reprodukcję „Płaczącego chłopca”, która zwróciła jego uwagę tym, że choć wszystko wokół spłonęło, ona pozostała nietknięta. Zagadnięci o to strażacy, mieli odpowiedzieć, że nie pierwszy raz widzą ten czy podobny obraz w takiej sytuacji. Dziwaczna obserwacja i ich stwierdzenie nakłoniło Marphy’ego do wysnucia teorii o przeklętych malowidłach, które sprowadzają pożary na domy swoich właścicieli. W mig rozniosła się fama o zabójczych „Płaczących chłopcach”, która podsycana przez media, spowodowała panikę na Wyspach Brytyjskich w 1985 roku.

Mówi się, że modelem pozującym do oryginału była sierota, która straciła rodziców w pożarze. Malarz tak przejął się losem biedaka, że pozwolił mu u siebie zostać. Wkrótce jednak spłonęła jego pracownia. Przerażony artysta wygnał dziecko, a jedyne zachowane dzieło sprzedał. Miał nim być olej na płótnie „Płaczący chłopiec”.

Mimo że jest to najprawdopodobniej tylko zwykła miejska legenda, nadal rozpala ona wyobraźnię wielu ludzi, którzy na wszelki wypadek starają się omijać przeklęte malowidło jak najszerszym łukiem.

Źródło zdjęcia: „Płaczący chłopiec”

http://mitologiawspolczesna.pl/placzacy-chlopiec-przeklete-obrazy-w-dobie-reprodukcji-technicznej/

3. Skrzynka Dybuka

W 2001 roku Kevin Mannis kupił starą szafkę na wino od rodziny wyprzedającej rzeczy po zmarłej babci Haveli polskiej żydówce, która przeżyła holokaust i po wojnie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Wnuczka Haveli nazwała mebel „Skrzynką Dybuka”. Według wierzeń żydowskich w skrzynce znajduje się duch zmarłego, który będąc zbyt grzesznym, by zaznać wiecznego spoczynku, szuka żywego człowieka, chcąc zawładnąć jego ciałem. Nazywa się tak również demona, który nawiedza kobiety, zamieniając je w czarownice. Kobieta opowiedziała Mannisowi, że jej krewna chciała zostać pochowana razem z tym przedmiotem, ale prawo żydowskie na to nie pozwala, stąd szafka znalazła się na wyprzedaży. Nakazała mu również, by nigdy nie otwierał przedmiotu. twierdząc, że mieszka w nim wspomniany Dybuk. Mężczyzna słysząc jej historię, zaproponował, że zwróci jej, jak sądził ważną rodzinną pamiątkę, ta jednak zdecydowanie nie chciała przyjmować jej z powrotem i wyprosiła go z domu.

Mannis umieścił szafkę w swoim sklepie. Już tego samego dnia ktoś go zdemolował. Kiedy podarował ją matce, kobieta niespodziewanie doznała wylewu. Obdarowani nią brat i jego żona zwrócili ją po kilku dniach. Podobnie zwróciły mu ją także jego siostra i dziewczyna. Wreszcie zniechęcony mężczyzna zabrał skrzynkę do siebie. Od tego czasu co noc miał okropne koszmary, w których nawiedzała go przerażająca postać starszej kobiety. Po rozmowie z rodziną okazało się, że wszyscy jego bliscy mieli takie same sny, gdy mebel znajdował się w ich posiadaniu. Wreszcie zdesperowany Mannis postanowił sprzedać przedmiot na eBay. Kupił go Iosif Neitzke. Według niego skrzynka spowodowała, że przepaliły się żarówki w jego domu. Ponoć wypadły mu przez nią także wszystkie włosy. Wreszcie nabył ją od niego Jason Haxton dyrektor Muzeum Osteopatii w Kirksville, który wraz z ekipą badaczy przeprowadził obserwację nad przedmiotem. W pomieszczeniu, w którym trzymano mebel, miała się zalęgnąć masa robactwa i skorpionów, a także niebotycznie szybko rozwinąć pleśń. Haxton zasięgnął rady rabina, który polecił mu schować skrzynkę do arki i ukryć. Tak też zrobił. Na tym kończy się historia „Skrzynki Dybuka”.

Źródło zdjęcia: Skrzynka Dybuka

http://www.paranormalne.pl/uploads/monthly_08_2015/post-44404-0-10208400-1439223569.jpg

4. Zabójcza kurtka z Zimbabwe

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku mężczyzna imieniem Mutsiyabako zamordował swojego krewnego. Podobno duch ofiary prześladował zabójcę. Chcąc się go pozbyć, za sprawą czarnej magii umieścił niespokojną duszę w swojej kurtce, którą postanowił sprezentować siostrze. Chętnie ją przyjęła, twierdząc, że spodoba się jej mężowi. Zdziwiła się, że okrycie jest bardzo ciężkie, ale nie przejęła się tym jednak na tyle, by zwrócić na to jakąś szczególną uwagę. Obdarowany małżonek naprawdę polubił nową kurtkę i chętnie w niej chodził. Niedługo później zapadł na ciężką chorobę i zmarł około 1998 roku. Dokładna przyczyna śmierci nie została do końca rozpoznana, ale w tamtym czasie nikt nie łączył jej z nowym ubraniem.

Dopiero w czerwcu bieżącego roku zaniepokojona rodzina zwróciła się o pomoc do wodza Zimunya. Afrykański uzdrowiciel powiedział im, że okrycie spowodowało do tej pory dwadzieścia zgonów wśród członków rodu Chinoona. Szaman nakazał zniszczenie ubrania i przegnanie mściwego ducha. Wódz Zimunaya zarządził znalezienie i sprowadzenie Mutsiyabako przed sąd, by opowiedział całą historię i pomógł zdjąć klątwę z niebezpiecznej odzieży. Ten jednak jakby rozpłynął się w powietrzu.

Źródło zdjęcia: ‘Kurtka z Zimbabwe”

https://cdnimg.pressreader.com/pressdisplay/docserver/getimage.aspx?regionKey=UocKOL2UeqXbGwGfp9fQWg%3D%3D&scale=100

5. Przeklęta szafa rodziny Cooley

Jacob Cooley był majętnym plantatorem, którego majątek mieścił się w stanie Kentucky w Stanach Zjednoczonych. Nie był dobry ani w stosunku do swojej rodziny ani niewolników pracujących na jego plantacji. Któregoś dnia około roku 1840, zlecił on jednemu z nich, mężczyźnie o imieniu Hosea, by wykonał szafę, którą włościan miał zamiar umieścić w pokoju dziecięcym szykowanym właśnie dla będącego w drodze jego pierwszego dziecka. Cieśla stworzył więc mebel, ale ten nie spodobał się Cooley’owi, który pobił go na śmierć. Zbulwersowani niewolnicy widząc, jak tragicznie zginął ich towarzysz, postanowili się zemścić na okrutnym panu i z pomocą czarownicy znającej voodoo rzucili klątwę na skrzynię i każdego jej właściciela.

Tymczasem Cooley, jakkolwiek niezadowolony z mebla, umieścił go jednak we wspomnianym pokoju dziecięcym. Nie trzeba było długo czekać na efekty czarnej magii. Jego pierworodny syn zmarł kilka dni po urodzeniu, a drugi za młodu został zadźgany przez swojego sługę. Żona trzeciego syna Jacoba Cooley’a, Johna, kazała umieścić szafę na strychu, ale jakiś czas później podarowała ją swojej szwagierce Melindzie Cooley, która wkrótce umarła ze zgryzoty, po tym jak opuścił ją mąż, który zresztą zginął niedługo po niej uderzony w głowę trapem cumującego parowca.

Wielu innych członków rodziny zmarło później w dziwacznych okolicznościach, będąc w posiadaniu szafy. Wreszcie na początku XX wieku trafiła ona w ręce Virginii Cary Hudson, która dobrze znając historię związaną z przeklętym przedmiotem, poprosiła o radę starą znajomą rodziny, czarnoskórą kobietę o imieniu Annie, która powiedziała jej, że aby pozbyć się klątwy, trzeba spełnić trzy warunki.

Po pierwsze ktoś nieproszony musi podarować pani Hudson wypchaną sowę.

Po drugie musi gotować gar wierzbowych liści od wschodu do zachodu słońca z sową umieszczoną nieopodal.

Po trzecie musi przelać sok z wygotowanych liści do dzbanka, który należy zakopać pod kwitnącym krzewem, tak by jego uchwyt był skierowany na wschód, w stronę wschodzącego słońca.

Wkrótce, z pomocą Annie Virginii udało się wykonać wszystkie trzy kroki. Gdy skończyły, Afroamerykanka oznajmiła, że jeśli jedna albo druga niebawem umrze, będzie to znak, że klątwa została zdjęta.

Annie zmarła w sierpniu tego samego roku. Była ostatnią znaną „ofiarą” szafy. Mówi się, że to ona była czarownicą, która rzuciła na nią klątwę.

Córka Virginii Hudson w 1976 oddała mebel Muzeum Historycznemu w Frankfort, w którym pozostaje do po dziś dzień.

Źródło zdjęcia: „Przeklęta szafa rodziny Cooley”

http://kyhistory.pastperfectonline.com/webobject/CEB4DAFD-A8B8-4C04-BE82-852028911488

  • Inne tego autora
  • Polecane
Marta Marek Contributor
Szef Działu Grozy w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Marta Marek – Pochodząca ze Śląska studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka kryminałów i kina grozy. W wolnym czasie amatorsko zajmuje się fotografią. Od września zajmuje się szeroko pojętą tematyką grozy w Redakcji Magazynu Kulturalnego „Horyzont”.
follow me

Dodaj komentarz