5 horrorów krótkometrażowych na jesienny wieczór.

 Nie zawsze jest czas żeby zrobić sobie popcorn, znaleźć jakiś ciekawy film i obejrzeć go za jednym zamachem od początku do końca, poświęcając na to dwie, cenne godziny z życia. Znacznie prościej, w przerwie między zajęciami czy po ciężkim dniu pracy, siąść sobie wygodnie przed komputerem i przeglądać Internet. Właśnie dlatego przygotowałam dla Was listę pięciu ciekawych horrorów, które z łatwością znajdziecie w serwisie Youtube i obejrzycie do końca za nim zdążycie przeliterować słowo „krótkometrażowy”.

Kolejność omawianych filmów jest zupełnie przypadkowa!

Bedfellows (2008) reż. Drew Daywalt Zacznę od chyba najbardziej znanej produkcji. O ile dobrze pamiętam to był także mój pierwszy horror krótkometrażowy, więc mam do niego szczególny sentyment. Obraz Drew Daywalt’a zaczyna się od tego, że w nocy młodą kobietę budzi telefon. Ta odbiera i wie już, że coś jest mocno nie tak. „Bedfellows” ma zaledwie dwie minuty, ale każde ujęcie jest skierowane na stworzenie atmosfery niepokoju. Dzięki znakomitemu operowaniu napięciem, widz dosłownie nie może oderwać wzroku od ekranu. To są po prostu dwie minuty czystej postaci horroru. Reżyser wyspecjalizował się w tym gatunku i naprawdę widać, że zna się na swojej robocie. W jego dorobku są przede wszystkim krótkometrażówki, ale nakręcił także seriale i filmy pełnometrażowe. Sama jestem ciekawa czy w przyszłości uda mu się stworzyć coś co z równą siłą jak „Bedfellows” wstrząsnęłoby widzem. Osobiście bardzo serdecznie polecam. Poza tym wstyd go nie znać, kiedy po sieci krążą całe miliony gifów i memów pochodzących z tego filmu.

 

SNAP (2015) reż. Timothée Hochet Wszyscy jesteśmy uzależnieni od współczesnych technologii. Dowodem choćby fakt, że właśnie czytasz magazyn internetowy. Twórcy horrorów znaleźli tutaj podatny grunt dla swojej twórczości, bo oto sieć zalała fala obrazów wykorzystujących portale i aplikacje społecznościowe jako swój motyw przewodni. W tym filmie widzimy dziewczynę, która dostaje zaproszenie do znajomych na Snapchacie. Bez zastanowienia akceptuje prośbę, a potem mocno tego żałuje. SNAP nie zanudza widza, ale zgrabnie prowadzi narrację, aż do momentu kulminacyjnego. Dzięki temu, że fabuła rozgrywa się w mieszkaniu bohaterki mamy wrażenie, że to co przytrafiło się dziewczynie może spotkać także i nas, a to duży atut, gdyż faktem jest to, że im bardziej coś jest autentyczne tym mocniej potrafi przerazić.

 

 

 

VICIOUS (2016) reż.Oliver Park Tutaj mamy do czynienia z bardziej rozbudowaną produkcją, bo zajmuje ponad dziesięć minut. Młoda kobieta mieszka samotnie w domu, który kiedyś dzieliła z Katie. Współlokatorka, przed śmiercią miewała dziwne koszmary i wizje. Któregoś wieczoru, wracająca do domu bohaterka zastaje otwarte drzwi. Nikogo w nim nie znajduje, ale kiedy idzie spać okazuje się, że wcale nie jest sama. Po pierwsze to całkiem profesjonalnie zrealizowany obraz. Dobrze nakręcony- to znaczy rozbudowany pod kątem fabularnym oraz wykorzystujący wysokiej jakości efekty specjalne, zwłaszcza grę światła i cienia. Zadbano nawet o dramatyczną melodię, która potęguje napięcie w odpowiednich momentach, a to nie jest szczególnie popularnym zabiegiem w kontekście horrorów krótkometrażowych, zapewne ze względu na niski budżet produkcji. „Vicious” zdobył aż osiem nagród, między innymi główną nagrodę w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy na Festiwalu Filmowym w Toronto „After Dark”. Był też nominowany do kolejnych siedmiu statuetek, a to chyba jasno wskazuje, że jest to coś godnego polecenia.

  

 

 

 Lights Out (2013) reż.David F. Sandberg Kolejna OBOWIĄZKOWA pozycja na liście horrorów krótkometrażowych. Chyba nie trzeba go specjalnie przedstawiać, bo każdy kto choć trochę interesuje się tematyką musiał się już na niego natknąć, albo przynajmniej coś o nim słyszał. Fabuła jest prosta. Lotta gasi światło w swoim mieszkaniu. Dostrzega wówczas przerażającą postać stojącą w korytarzu. Dwie minuty wciskający w fotel akcji. Dzięki prostocie przekazu widz bez problemu podąża za fabułą. Efekty specjalne i dźwiękowe nie są przesadzone, a służą budowaniu napięcia. Co więcej, podobnie jak w „SNAP”, dzięki temu, że wszystko dzieje się w zwykłym mieszkaniu, gdy ogląda się „Lights Out” można odnieść wrażenie, że to wcale prawdopodobne, iż coś równie potwornego pojawi się w cieniu pod naszym łóżkiem. Na koniec muszę dodać, że w 2016 roku David F. Snadberg na podstawie tego krótkiego horroru wyreżyserował film długometrażowy o tym samym tytule. Epizod zagrała w nim współtwórczyni oryginału, wspomniana już, Lotta Losten. Ten sam reżyser ostatnio nakręcił także „Annabelle: Narodziny Zła”. Widać więc, że jego kariera się rozwija a kluczem do sukcesu jest polecane tu przeze mnie „Lights Out”.

 

 

 

SOMNAMBULE (2016) reż. Timothée Hochet Kolejny horror, wymienianego już wyżej reżysera. Na chwilę uwagi zasługuje szczególny, paryski klimat filmu. Pomijając fakt, że aktorzy mówią po francusku, siedzą na francuskim tarasie i jedzą croissanty na śniadanko, to nawet fabuła jest rozkosznie francuska. Lucy wraca do domu rodzinnego po burzliwym rozstaniu z wieloletnim partnerem. Zastaje tam tylko siostrę, która proponuje by nocowały w tym samym pokoju jak to miały w zwyczaju w dzieciństwie. W nocy ta pierwsza zaczyna mówić przez sen. Szybko okazuje się, że jest lunatyczką. Siostra postanawia ją pilnować, ale to ona wkrótce może potrzebować pomocy. Chciałabym Wam polecić „Somnambule” ze względu na ładne zdjęcia i wysoką estetykę kadrów. Bardzo dobre operowanie napięciem sprawia, że mimo dziesięciu minut filmu widz się nie nudzi. Aktorzy naturalnie odgrywają swoje role. Efekty dźwiękowe są nieprzesadzone i dodają dramaturgii dokładnie wtedy, kiedy należy. Inaczej niż w polecanym wyżej „SNAP” postawiono tutaj nie na naturalizm, a rozbudowaną, logiczną fabułę. Podsumowując- niektóre z powyższych filmów są szeroko znane i wychwalane, zaś inne mniej. Na postawie jednego z nich już powstał film pełnometrażowy, a kto wie, może wkrótce i inne doczekają się czegoś podobnego. Są dowodem na to, że nawet dwuminutowa produkcja może przez kilka dni nawiedzać nas w koszmarach. O ile nie byłaby to najlepsza reklama dla innych gatunków, w przypadku horrorów trudno o lepszą. Mam nadzieję, że choć jeden z wymienionych tutaj filmów Was zaciekawi. Może nawet, dzięki tej krótkiej liście, sami zanurkujecie w odmęty internetu i znajdziecie coś strasznie dobrego. Mam taką nadzieję.

 

 

 

Autor: Marta Marek

Grafiki:

Bedfellows

Snap

Vicious

Lights Out

3 Versos

Somnambule

 

  • Inne tego autora
  • Polecane
Marta Marek Contributor
Szef Działu Grozy w: Magazyn Kulturalny Horyzont
Marta Marek – Pochodząca ze Śląska studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka kryminałów i kina grozy. W wolnym czasie amatorsko zajmuje się fotografią. Od września zajmuje się szeroko pojętą tematyką grozy w Redakcji Magazynu Kulturalnego „Horyzont”.
follow me

Dodaj komentarz